Za wycieczkę do Muzeum inkasują choćby 500 złotych od osoby. Wieczór przed wyjazdem informują, iż zmienił się plan i autokar wyjedzie z Krakowa o trzeciej w nocy. O czwartej, już w Oświęcimiu, każą turystom stanąć w długiej kolejce. Po ciemku, w nocy, na mrozie. Aż do otwarcia kas. Dopiero tam kupią klientom bilety. Jak to możliwe? Jak działa ten biznes?