Zapach świeżo parzonej kawy unosi się w powietrzu, ciepło bije od kubka trzymanego w dłoniach, a naprzeciwko Ciebie, w kawiarni w Gdowie – w ciszy i pełnej akceptacji – siedzi Bóg. Nie ma tu grzmotów ani błyskawic. Jest tylko przestrzeń na najtrudniejsze pytania, które od wieków rozpalają ludzkie serca. Patrzysz w te oczy pełne nieskończonego spokoju i zadajesz pytanie, które boli najbardziej: „Dlaczego na świecie są wojny? Dlaczego niewinne, małe dzieci chorują?”. Bóg bierze łyk kawy, uśmiecha się łagodnie i zaczyna mówić.
„Widzisz” – zaczyna cichym, ciepłym głosem. „Wojny nie są Moim dziełem. Kiedy stwarzałem człowieka, dałem mu najwspanialszy, a zarazem najbardziej niebezpieczny dar: wolną wolę. Bez niej bylibyście tylko zaprogramowanymi ciałami, a wasza miłość, dobroć czy współczucie nie miałyby żadnej wartości. Prawdziwa miłość musi być wyborem.
Niestety, wolna wola oznacza również, iż człowiek ma wolność wyboru ciemności. Wojny rodzą się w ludzkich sercach – z chciwości, dumy, lęku i pragnienia władzy. Ja nie zrzucam bomb. To ludzie decydują się pociągnąć za spust, ignorując głos sumienia. Interweniowanie za każdym razem i zmuszanie ludzi do pokoju odebrałoby wam wolność. Moja rola to nieustanne szeptanie do waszych serc o miłości i przebaczeniu, ale to wy musicie zdecydować, czy chcecie Mnie usłyszeć.”
Bóg patrzy na wirującą w kubku piankę z kawy, a Jego głos staje się jeszcze bardziej poruszający.
„A dzieci… cierpienie najmłodszych to najgłębsza rana. Musicie zrozumieć, iż świat, w którym żyjecie, nie jest rajem – jest materialny, dynamiczny i podlega prawom natury. Biologia, ewolucja, genetyka – to wszystko ma swoje reguły. Komórki się dzielą, czasem dochodzi do błędów, pojawiają się choroby. To cena za życie w fizycznym, namacalnym wszechświecie.
Choroba dziecka nie jest karą. Nigdy. Nie zsyłam chorób, by kogokolwiek testować czy uczyć pokory. Płaczę nad każdym chorym dzieckiem razem z jego rodzicami. Moja obecność w takich chwilach nie polega na magicznym usuwaniu biologicznych praw, ale na dawaniu siły tym, którzy walczą, oraz na napełnianiu serc lekarzy mądrością do leczenia. Cierpienie na tym świecie jest realne i trudne, ale ziemskie życie to tylko krótki rozdział w nieskończonej historii. W Moim domu żadne dziecko już nigdy nie poczuje bólu.”
Bóg odkłada kubek i patrzy na Ciebie z ogromną czułością.
„Zamiast pytać, dlaczego Ja na to pozwalam, spójrz na to z innej strony. Dałem wam dłonie, rozum i serca, byście zmieniali ten świat. Wojny ustaną, gdy ludzie wybiorą miłość zamiast chciwości. Choroby będą siać mniejsze spustoszenie, gdy jako ludzkość zaczniecie bardziej dbać o siebie nawzajem, o planetę i o rozwój medycyny, zamiast przeznaczać miliardy na zbrojenia. Jesteście Moimi rękami na tym świecie.”
Siedzisz przez chwilę w ciszy, trawiąc te słowa…












