Kapitan Borchardt – 15 lat biało-czerwonej historii

zaglowce.info 3 dni temu

Szkuner Kapitan Borchardt to najstarszy polski żaglowiec, choć pod biało-czerwoną pływa „dopiero” 15 lat. W tym czasie miał dwa porty macierzyste.

Krzysztof Romański, 8.10.2026 r.

Pod obecnym imieniem statek pływa od 2011 roku. Wówczas poszukująca żaglowca spółka Skłodowscy Yachting zainteresowała się 45-metrowym szkunerem Najaden, który miał za sobą długi okres służby jako szkoła morska w Sztokholmie. Po podpisaniu umowy, 30 sierpnia 2011 roku, żaglowiec wyruszył w rejs do nowego domu. Po remoncie w Gdyni przeszedł do Gdańska, gdzie 8 października 2011 roku odbyła się huczna ceremonia chrztu i podniesienia biało-czerwonej bandery. Matką chrzestną Kapitana Borchardta została ówczesna minister odpowiedzialna za gospodarkę morską Anna Wypych-Namiotko.

Historia Kapitana Borchardta

Jednostka powstała w holenderskiej stoczni J. J. Pattje und Zoon w oddalonej o ponad 30 km od morza miejscowości Waterhuizen. Kadłub zwodowano jeszcze w 1917 roku, ale statek do eksploatacji wszedł dopiero w kwietniu roku następnego. Pływał jako żaglowiec towarowy pod nazwą Nora. Wprawne oko dostrzeże jeszcze tę nazwę i ówczesny port macierzysty – Nijmengen – wytłoczone na rufie, częściowo przykryte aktualnymi napisami. Późniejsze nazwy jednostki to: Harlingen, Möwe, Vadder, Gerrit, In Spe, Utskär oraz Najaden. Statek jeszcze w latach 20. przeszedł w ręce niemieckich armatorów, którzy również uprawiali na nim żeglugę kabotażową. Zainstalowali też pierwszy napęd o mocy 100 KM, bo początkowo jednostka pozbawiona była silnika.

Po drugiej wojnie światowej żaglowiec na kilka lat wrócił do Holandii. W 1953 roku kupili go Szwedzi, w których flocie kontynuował karierę frachtowca aż do lat 70., później zaś został jednostką szkoły morskiej w Sztokholmie. Pierwszym polskim portem macierzystym po podniesieniu biało-czerwonej bandery był Gdańsk. Ale w 2017 roku Kapitan Borchardt przeniósł się do Szczecina. Oficjalna uroczystość wciągnięcia na maszt szczecińskiej flagi miała miejsce podczas finału The Tall Ships Races.

Kapitan Borchardt chwyta wiatr / fot. z archiwum armatora

Przez załogę szkuner pieszczotliwie nazywany jest „blaszanką”. I choć do najszybszych nie należy, zdarzyło mu się wygrywać regaty. W swoim debiucie w The Tall Ships Races w 2012 roku, płynąc pod dowództwem legendarnego kapitana Janusza Zbierajewskiego, w swojej klasie (B) wygrał etap z A Coruny do Dublina. W 2017 roku triumfował w dwóch etapach na trasie z Halmstad do Kotki i z Turku do Kłajpedy. Co prawda nie przekraczał linii mety jako pierwszy, a rewelacyjne rezultaty były po części wynikiem dobrego przelicznika, niemniej wyczyn i tak jest ogromny. Koniec końców liczy się to, co zostaje w regatowych annałach i statkowej gablocie, a tam znalazły się dwa okazałe puchary.

Wynik z 2017 roku przez kilka lat pozostawał niepowtórzony. W kolejnym starcie, w 2018 roku, Kapitan Borchardt zajął siódme miejsce w klasie B, później przez kilka lat nie startował. Na kolejne zwycięstwo trzeba było poczekać do 2025 roku. Wówczas szkuner prowadzony przez kapitana Tomasza Kulawika wygrał klasę B na trasie z Aberdeen do Kristiansand.

Hymnem Kapitana Borchardta jest utwór napisany przez Monikę Szwaję, który spopularyzowali nieżyjąca już niestety Dominika Żukowska i Andrzej Korycki. Wpadający w ucho refren zna każdy załogant „blaszanki”: Póki żagle białe nad naszym pokładem, damy radę, Kapitanie, damy radę!

Krzysztof Romański

8 października 2026 r.
Zdjęcie w nagłówku: Krzysztof Romański
Idź do oryginalnego materiału