W Kalifornii w 2025 roku odnotowano 1235 zgonów w wyniku wspomaganego samobójstwa, to o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Tak wynika z oficjalnego raportu stanowego Departamentu Zdrowia opublikowanego w lipcu 2026 roku. To kolejny rok wzrostu i jednocześnie kolejny rok, w którym dane okazują się niepełne i korygowane wstecz.
Raport z 2025 roku podniósł wcześniejsze dane za 2024 rok z 1032 do 1113 zgonów. Podobne korekty w górę dotyczyły lat poprzednich. Dla 2023 roku liczba wzrosła ostatecznie do 983, a dla 2022 roku do 899. Różnice sięgają choćby kilkudziesięciu przypadków rocznie i pojawiają się choćby dwa lata po zakończeniu danego okresu.
W 2025 roku wystawiono aż 1839 recept na śmiertelne substancje. Z tej liczby:
- 1159 osób zmarło po zażyciu leku przepisanego w tym samym roku,
- 76 osób zmarło po zażyciu leku z lat wcześniejszych,
- 300 osób zmarło z przyczyn naturalnych,
- w przypadku 380 osób status zażycia leku pozostaje nieznany.
Właśnie ta ostatnia grupa budzi największe pytania. Departament Zdrowia Kalifornii nie wie, ile z tych 380 osób ostatecznie zażyło śmiertelną dawkę. Podobny problem występował już w poprzednich latach.
Co to oznacza w praktyce?
Analitycy wskazują, iż rzeczywista liczba zgonów przez wspomagane samobójstwo w 2025 roku mogła przekroczyć 1350. Liczba wystawionych recept mogła zbliżyć się do 2000. Oficjalne raporty systematycznie niedoszacowują skali zjawiska, a media najczęściej podają tylko pierwsze, niższe liczby.
Dodatkowym problemem jest brak pewności, czy wszystkie przypadki spełniały ustawowe warunki dobrowolności i samodzielnego zażycia leku. Kalifornijskie raporty nie dają na to pełnej gwarancji.
Dlaczego to ważne?
Wzrost liczby asystowanych samobójstw i niejasności w raportowaniu pokazują, jak łatwo system wymyka się kontroli. Gdy państwo legalizuje zabijanie na życzenie, a jednocześnie nie potrafi rzetelnie policzyć ofiar, rodzi się pytanie o realne zabezpieczenia najsłabszych.
Kalifornia jest kolejnym przykładem, iż legalizacja tzw. „pomocy w umieraniu” nie kończy dyskusji – wręcz przeciwnie. Otwiera nowe problemy: niedoszacowane liczby, brak pełnej kontroli nad receptami i rosnącą liczbę osób, których los po otrzymaniu śmiertelnego leku pozostaje nieznany.
Życie ludzkie jest darem, a nie przedmiotem, którym można swobodnie dysponować. choćby wtedy, gdy jest naznaczone cierpieniem. Prawdziwa odpowiedź na ból i lęk umierających nie polega na pomaganiu im w śmierci, ale na towarzyszeniu, opiece paliatywnej i miłości, która nie opuszcza człowieka aż do naturalnego kresu.
jb
Źródło: lifenews.com





