Urodzony i wychowany na polskiej wsi, Franciszek od zawsze wyróżniał się uprzejmością i szacunkiem wobec innych. Gdy skończył osiemnaście lat, podjął odważną decyzję chciał wyjechać do Warszawy, by znaleźć prawdziwą pracę, choć jego rodzina próbowała go powstrzymać. Matka, samotnie wychowująca go po śmierci ojca, nie mogła pogodzić się z myślą, iż syn odjedzie. Wierzyła, iż Franciszek bez trudu znajdzie sobie zajęcie w rodzinnej wiosce, ale jego determinacja była silniejsza niż dobre rady matki.
Franciszek kontynuował naukę w technikum samochodowym, aż w końcu zdobył dyplom i zaczął pracować jako mechanik. Większość swoich zarobków otrzymywał pensję w złotych polskich przelewał na wieś, dbając o matkę. gwałtownie znalazł żonę, Halinę, ale ich małżeństwo nie przetrwało próby czasu; po pięciu latach Halina odeszła, rozczarowana ich skromną sytuacją finansową. Mimo burzliwych przeżyć Franciszek cieszył się sympatią przyjaciół i rodziny.
Miasto nie okazało się takim rajem, jakiego się spodziewał. Franciszek coraz bardziej odczuwał, iż wszystko można załatwić tylko pieniędzmi, a wartości bliskie sercu giną w codziennym pędzie. Pragnął prostoty, codziennego sensu i ciepła relacji, które znał z dzieciństwa.
W długich rozmowach telefonicznych mama namawiała go, by wrócił do rodzinnej wsi na Mazurach, gdzie wciąż czekały możliwości zatrudnienia. Podsuwała mu również myśl, iż mogłoby go połączyć szczęście z ich wspólną znajomą, Marią. Franciszek nie potrafił zapomnieć o Marii, choć kolejny związek tym razem z mieszkanką miasta, Jolantą również rozpadł się przez finansowe problemy.
Gdy skończył czterdzieści lat, Franciszek wrócił na wieś i dostał pracę w tartaku. Ta zmiana przyniosła mu nową radość; poczuł, iż w małej społeczności, gdzie ludzie wzajemnie sobie pomagają, można odnaleźć prawdziwe szczęście. Spotkał ponownie Marię i niedługo się pobrali. Niedługo potem na świat przyszła ich córka, Jagna.
Najważniejsze było jednak to, iż powrót Franciszka uszczęśliwił jego matkę. Zrozumiał sens polskiego przysłowia: Gdzie są ludzie, tam jest zysk. Otoczony ciepłem, wsparciem i zrozumieniem Franciszek odnalazł spokojny cel, którego szukał przez lata, i poczuł, iż znowu jest sobą.







