Joymaxxing to pojęcie z kultury internetowej, które oznacza maksymalne zaangażowanie w czynności przynoszące radość, odpoczynek i dbanie o własne samopoczucie. Jest to świadome skupienie się na drobnych przyjemnościach i pasjach, często w kontrze do wszechobecnego stresu czy presji produktywności. Końcówka -maxxing nawiązuje do szersze go internetowego środowiska optymalizującego różne aspekty życia, z których najbardziej znanym jest looksmaxxing – czyli obsesyjne, destrukcyjne dla psychiki poprawianie atrakcyjności fizycznej za wszel ką cenę. Podczas gdy looksmaxxing wpędza ludzi w kompleksy i nie ustanną samokrytykę, joymaxxing całkowicie odwraca ten paradygmat, stawiając na dobrostan i akceptację. Wystawa Martyny Modzelewskiej przyjmuje nazwę Joymaxxing, odzwier ciedlając funkcję, jaką rysowanie pełni w jej codziennym życiu. Martyna stara się tworzyć codziennie, traktując ten proces bardzo intuicyjnie i bezpośrednio. Rysunki są dla niej sposobem na bieżące reagowa nie na emocje – przelewa na papier smutek, bawi się kolorem, gdy ma na to ochotę, albo układa myśli, gdy nad czymś się zastanawia. To przesunięcie z twórczości „wysokiej” do sfery prywatnej, polegające na tworzeniu w relacji z samym sobą zamiast w dialogu z ogólnopojętą sztuką, znajduje odzwierciedlenie również w samej konstrukcji wystawy. Prezentowanej serii kilkudziesięciu rysunków towarzyszą namalowane i wyklejane literki, plastikowe piłeczki, półki, figurki i inne rozmaite drobiazgi. Razem tworzą one przestrzeń, która działa na zasadzie trójwymiarowego rysunku – powstając z wewnętrznej potrzeby Martyny wejścia w relację z przestrzenią galerii, w celu zabawy i miło spędzonego czasu. Wystawa ta, poza osobistą przyjemnością Martyny, pełni również istotną funkcję dla odbiorcy. Jest zapisem innego sposobu patrzenia na twórczość, świadectwem wyjścia z wyścigu, pędu i aspiracji. Często spłaszczamy zabawę do eskapizmu czy konsumpcji, całkowicie wycinając ją z dorosłego życia. A przecież, chociażby francuski filozof Jacques Rancière sugeruje, iż to właśnie podczas zabawy człowiek jest najbardziej człowiekiem. To wtedy zawieszamy nasze osądy, zasady i umowy społeczne. Oglądając wystawę, warto zadać sobie pytanie: Co mogę wyciągnąć dla siebie z oglądania tego, jak ktoś inny dobrze się bawi?










