Zmiany klimatu i sposób zarządzania wodą coraz mocniej wpływają na polskie zbiorniki wodne. Jednym z miejsc, które szczególnie odczuwa te problemy, jest Jezioro Klimkowskie w powiecie gorlickim. Zbiornik pełni istotną rolę w regionie, ponieważ chroni przed powodziami i zapewnia wodę pitną. Spadający poziom wody sprawia jednak, iż pojawiają się obawy o przyszłość jeziora oraz lokalnej turystyki.
REKLAMA
Zobacz wideo Cud Podlasia wygląda jak wyspa na Pacyfiku
Poziom wody w Jeziorze Klimkowskim gwałtownie spadł. Mieszkańcy obawiają się o przyszłość zbiornika
Jezioro Klimkowskie w ostatnich latach walczy z poważnym problemem wysychania. W ubiegłym roku sytuacja była szczególnie trudna, ponieważ w zbiorniku pozostało zaledwie około 12 procent wody. w tej chwili jezioro jest wypełnione w około 60 procentach, ale poziom wciąż uznawany jest za zbyt niski. Odsłonięte brzegi i zmniejszona powierzchnia zbiornika są wyraźnym sygnałem, iż sytuacja przez cały czas jest daleka od stabilnej. Mieszkańcy regionu obawiają się przede wszystkim o dostęp do wody pitnej.
Zbiornik ma istotną funkcję przeciwpowodziową. Przepisy nakazują utrzymywanie rezerwy wody
Jezioro Klimkowskie powstało przede wszystkim jako zbiornik retencyjny na rzece Ropie. Jego zadaniem jest ochrona przed powodziami oraz magazynowanie wody dla okolicznych miejscowości. Zgodnie z obowiązującymi zasadami część wody musi być regularnie wypuszczana z zapory, aby utrzymać tzw. rezerwę powodziową. W czasie długotrwałej suszy może to prowadzić do sytuacji, w której ze zbiornika odpływa więcej wody, niż do niego dopływa. Właśnie dlatego w czasie suchych lat poziom jeziora spada tak szybko.
Spadek poziomu wody uderza w turystykę regionu. Liczba odwiedzających drastycznie się zmniejszyła
Jezioro Klimkowskie przez lata było istotną atrakcją turystyczną Beskidu Niskiego. Przyjeżdżali tu miłośnicy windsurfingu, żeglarstwa oraz wypoczynku nad wodą. Jeszcze w 2024 roku jezioro odwiedziło około 30 tysięcy turystów, a rok później już tylko około 8 tysięcy osób.
Gdy poziom wody spada, trudniej korzystać z atrakcji takich jak kajaki, rowerki wodne czy kąpieliska. Dla lokalnej gospodarki oznacza to mniejsze dochody z turystyki.
Samorządy szukają sposobu na zatrzymanie wody. Propozycje zmian mogą pomóc jezioru
Władze lokalne oraz Polski Związek Wędkarski próbują znaleźć rozwiązanie problemu. Jednym z pomysłów jest zmniejszenie minimalnego odpływu wody z zapory. Proponuje się obniżenie obowiązkowego odpływu z dwóch do jednego metra sześciennego na sekundę, co pozwoliłoby zatrzymać więcej wody w jeziorze.
Według zwolenników tego rozwiązania mogłoby to zabezpieczyć ujęcia wody pitnej oraz jednocześnie utrzymać życie biologiczne w rzece Ropa poniżej zapory. Decyzja w tej sprawie wciąż jednak nie zapadła.




