Jesteście zamożniejsi od innych, więc wasze prezenty też powinny to odzwierciedlać – narzekała teściowa. Był to spokojny wieczór w Krakowie, gdy Ryszard opadł na kanapę obok żony Amelii. — Co damy twojej mamie na urodziny? Kompletnie nie mam pomysłu — zamyślił się. Amelia westchnęła. Wybór prezentu dla jej teściowej zawsze był wyzwaniem. Relacje z Magdaleną Maj od początku były napięte. Ryszard od razu rozumiał negatywny stosunek matki, więc para postanowiła zachować dystans. Nikt nie był nikomu nic winien. Sporadyczne telefony i rodzinne uroczystości — jeżeli obydwu stronom na tym zależało — stanowiły całą komunikację. W tym roku Magdalena zdecydowała się na huczne obchody swoich okrągłych urodzin i zaprosiła niemal całą rodzinę, także młode małżeństwo. — A propos, mama powiedziała, iż cieszy się z każdego prezentu — przypomniał sobie nagle Ryszard. — Ona zawsze tak mówi, a potem i tak kręci nosem — przypomniała sobie Amelia, marszcząc czoło. — Twoja siostra może jej dać byle co, a my nie! Amelia doskonale pamiętała, jak Magdalena była niezadowolona z każdego prezentu, jaki od nich otrzymała. — Przypomnij sobie ostatni Dzień Matki. Co jej podarowaliśmy? Luksusowy zestaw kosmetyków. Jak zareagowała? Płaczem i pretensjami, iż uważamy ją za starą i nieatrakcyjną — westchnęła Amelia. — Czy którykolwiek z naszych prezentów kiedykolwiek jej się spodobał? Złoto albo elektronika, bo ich wartość można ocenić od razu. — Może jednak do niej zadzwonię i zapytam wprost — zaproponował nieśmiało Ryszard. — Rób jak chcesz — pokręciła głową Amelia. Ryszard wybrał numer matki, licząc, iż podpowie mu, o czym marzy na urodziny. — Synku, niczego mi nie brakuje. Już wasza obecność będzie dla mnie prezentem — odpowiedziała skromnie Magdalena. — Naprawdę, mamo? I nie będziesz potem na nas zła? — dopytywał Ryszard. — Oczywiście, iż nie! Cieszę się z każdego drobiazgu — zaśmiała się i Ryszard postanowił się do tego zastosować. — Mama mówiła, iż możemy jej kupić, co chcemy — przekazał żonie. Amelia spojrzała z niedowierzaniem na męża. Nie ufała słowom teściowej. Skoro jednak Ryszard upierał się, iż wybiorą prezent wedle własnego uznania, ustąpiła. — Proponuję kupić jej robota odkurzającego, żeby nie musiała już biegać z rurą po domu — powiedziała Amelia, przeliczając budżet. Tak postanowili. Kupili Magdalenie Maj prezent wart ponad cztery tysiące złotych i pojechali na uroczystość z lekkim sercem. Jubilatka powitała syna i synową z radością, ale jej mina zrzedła na widok pudełka z odkurzaczem. — Ale po co to? — mamrotała, głęboko wzdychając. — Postaw to w pokoju, synu. Amelia stała przez chwilę zaskoczona, iż teściowa nie doceniła prezentu. Chwilę po nich do mieszkania weszła też szwagierka z mężem. Radośnie rzuciła się matce na szyję: — Mamusiu, to dla ciebie! — Dziękuję, kochanie! Jesteście cudowni! — zawołała Magdalena, obejmując córkę. Amelia była ciekawa, jaki to drogi prezent wręczyła szwagierka, iż teściowa była tak zachwycona. Ze zdumieniem zobaczyła, iż to zwykły kosmetyczny zestaw z drogerii za dziesięć złotych. Amelia spojrzała pytająco na Ryszarda, który również widział, co Magdalena dostała od córki. W wyrazie twarzy Ryszarda Amelia dostrzegła złość na reakcję matki na ich prezent. Przez długie godziny się powstrzymywał, ale kiedy Magdalena po raz kolejny pochwaliła prezent córki, nie wytrzymał. — Mamo, możemy porozmawiać? — poprosił Ryszard, zabierając matkę na bok. — Co się stało? — spytała kobieta. — Jest jakiś problem? — Tak, mamo! Pamiętasz, co mi obiecałaś w sprawie prezentu? — zapytał z wyrzutem Ryszard. — Tak, pamiętam. — To czemu potraktowałaś nasz prezent z pogardą, a z tego taniego kompletu się tak cieszysz? Nie mów, iż mi się wydaje! — Nie powiem tego. Jesteście zamożniejsi od Leny, więc wasze prezenty powinny być odpowiednio wartościowe — mruknęła Magdalena Maj. — A twoim zdaniem co to za prezent? Tandetny? Mamy do każdego prezentu dołączać paragon, żebyś była zadowolona? — zapytał Ryszard marszcząc brwi. — O nie, znowu zaczynasz — odpowiedziała kobieta, dając do zrozumienia, iż nie zamierza dłużej prowadzić tej rozmowy. — Co mam poradzić, skoro prezenty Leny podobają mi się bardziej? — Bo naszego nie znasz ceny? Dla twojej wiadomości, kosztował ponad cztery tysiące złotych! — odburknął Ryszard. — Taki drogi? — zawołała Magdalena Maj, udając zaskoczenie. gwałtownie znalazła sposób, by z tej niezręcznej sytuacji wybrnąć. — Wiesz, dlaczego bardziej cenię prezenty od Leny i jej rodziny? Bo kupują na miarę swoich możliwości, a wy tylko, żeby coś odfajkować — powiedziała niespodziewanie. — Mamo, mówisz poważnie? — Ryszard przeczesywał nerwowo włosy. — Wydaje ci się, iż żartuję? Przy waszych zarobkach bardziej pasowałby turnus w sanatorium — podniosła głowę z dumą. Ryszard był tak zszokowany słowami matki, iż kilka sekund patrzył na nią bez mrugnięcia. — Myślisz, iż pieniądze nam z nieba spadają? — rzucił, gdy odzyskał głos. Awantura przyciągnęła Amelię i szwagierkę, obie stanęły w drzwiach, zaskoczone kłótnią. Lena szybciej niż Amelia zorientowała się, o co poszło, i zaraz stanęła po stronie matki. — Mamie nie trzeba odkurzacza-robota, chciała nawilżacz powietrza. Jej się zepsuł trzy dni temu. Gdybyście interesowali się jej życiem, to byście wiedzieli — zganiła ich szwagierka. — Pytałem dokładnie o prezent! — syknął Ryszard przez zaciśnięte zęby. — Robicie sobie ze mnie żarty?! Od dzisiaj nie będzie już prezentów! Staramy się, żeby ci zrobić przyjemność, a ty tylko narzekasz! Robot ci nie odpowiada, ma być nawilżacz! Przepraszam, iż nie spełniliśmy oczekiwań! Wychodzimy! — rzucił i zwrócił się do Amelii. Magdalena Maj zalała się łzami, a Lena próbowała ją pocieszyć, gdy Ryszard i Amelia, skamieniali ze złości, wyszli z domu. Ryszard dotrzymał słowa. Żeby więcej nic nie kupować i nie narażać się na śmieszność, postanowił nie odwiedzać rodzinnych uroczystości i oszczędzić sobie kolejnych nerwów.

newsempire24.com 9 godzin temu

Jesteście zamożniejsi od innych, więc wasze prezenty powinny to odzwierciedlać marudziła teściowa.

Był cichy, zimowy wieczór w Krakowie, kiedy Sebastian opadł obok swojej żony Małgorzaty na kanapę.

Co kupimy twojej mamie? Naprawdę nie mam już pomysłów odezwał się, wpatrując się w okno.

Małgorzata westchnęła ciężko. Wybranie odpowiedniego prezentu dla jej teściowej zawsze było wyzwaniem.

Relacja z Zofią Kowalską, matką Sebastiana, od początku najeżona była nieporozumieniami.

Sebastian rozumiał od razu dystans swojej matki, dlatego młode małżeństwo postanowiło ograniczyć kontakty do minimum.

Nikt nikomu niczego nie był winien. Sporadyczne telefony i rzadkie odwiedziny podczas świąt czy uroczystości to stanowiło cały ich kontakt.

W tym roku Zofia postanowiła hucznie świętować swoje sześćdziesiąte urodziny i zaprosiła prawie całą rodzinę, w tym Sebastiana z żoną.

A tak w ogóle, mama mówiła, iż cieszy się z każdego prezentu przypomniał sobie nagle Sebastian.

Tak zawsze mówi, a potem krzywo patrzy przypomniała z goryczą Małgorzata. Twoja siostra może wręczyć byle co, a my nie!

Dobrze pamiętała, jak Zofia była niezadowolona z każdego podarunku, który od nich dostawała.

Przypomnij sobie zeszły Dzień Matki. Co jej sprezentowaliśmy? Drogi zestaw kosmetyków. Jak zareagowała? Płacząc i wypominając nam, iż uważamy ją za starą i zaniedbaną westchnęła Małgorzata. Czy kiedykolwiek pozytywnie przyjęła nasz prezent? Tylko złoto albo sprzęty elektroniczne, bo od razu wiadomo ile kosztują.

Może zadzwonię i zapytam wprost zaproponował nieśmiało Sebastian.

Rób jak chcesz odparła Małgorzata, kręcąc głową.

Sebastian wykręcił numer mamy, skrycie wierząc, iż może podpowie coś konkretnego.

Ach, synku, niczego mi nie brakuje. Wasza obecność to już dla mnie prezent powiedziała cicho Zofia.

Naprawdę, mamo? I nie będziesz nam miała za złe? dopytywał Sebastian.

Oczywiście, iż nie! Ucieszę się z drobiazgu zaśmiała się Zofia. Sebastian postanowił wziąć te słowa do serca.

Mama powiedziała, iż możemy kupić, co chcemy oznajmił żonie.

Małgorzata spojrzała sceptycznie. Słowa teściowej były dla niej trudne do uwierzenia.

Jednak skoro Sebastian nalegał, iż wybiorą prezent według własnego uznania, ustąpiła.

Mam pomysł, kupmy jej robota sprzątającego powiedziała Małgorzata, licząc budżet. Przynajmniej nie będzie musiała biegać z odkurzaczem.

Tak postanowili. Wybrali robota za ponad cztery tysiące złotych i pojechali na urodziny z lekkim sercem.

Jubilatka powitała syna i synową radośnie, ale jej twarz natychmiast spochmurniała, gdy rozpakowała pudełko.

Po co to? mruknęła zrezygnowana. Połóż w pokoju, synu.

Małgorzata stała zdumiona, bo Zofia znów nie potrafiła docenić ich prezentu.

Parę minut później do mieszkania weszła siostra Sebastiana, Lena, wraz z mężem. Wystartowała do matki z hukiem:

Mamusia, coś dla Ciebie!

Dziękuję, kochanie! Jesteście cudowni! zawołała Zofia, obejmując córkę.

Małgorzata nie mogła pohamować ciekawości, co takiego drogiego podarowali jej szwagierka i jej mąż, skoro teściowa była tak szczęśliwa.

Ze zdumieniem zobaczyła zwykły zestaw kosmetyków z drogerii za góra czterdzieści złotych.

Małgorzata spojrzała pytająco na Sebastiana, który również zauważył, co jego siostra wręczyła matce.

Wyraz twarzy Sebastiana zdradzał rozczarowanie reakcją matki.

Przez dłuższy czas milczał, ale gdy Zofia znowu zaczęła wychwalać prezent od córki, nie wytrzymał.

Mamo, możemy porozmawiać? odciągnął ją na bok.

Co się stało, synu? Masz jakiś problem?

No, mamo! Pamiętasz, co mi mówiłaś o prezencie? zapytał zarzucająco Sebastian.

Tak, pamiętam.

To czemu nasz prezent został potraktowany z pogardą, a taki tani set już był wspaniały? spytał dotknięty. I nie mów, iż sobie coś wyobrażam.

Nie powiem tego. Ale jesteście przecież bogatsi od Leny, więc wasze prezenty powinny być inne mruknęła Zofia.

I co mamy kupować? Tanie podarunki? Może jeszcze rachunki trzeba dołączać do prezentów, żebyś była zadowolona?

Znowu zaczynacie odburknęła Zofia, wyraźnie chcąc zakończyć rozmowę. Co mam poradzić, jak mi od Leny podoba się bardziej?

Bo nie wiesz ile nasz kosztował? odbił Sebastian Ten robot to ponad cztery tysiące złotych!

Tak drogo? udała zdziwienie Zofia.

Błyskawicznie jednak znalazła wyjście z sytuacji.

Wiesz czemu wolę prezenty od rodziny Leny? Bo stać ich na mniej, a wy dajecie, żeby mieć z głowy oświadczyła nieoczekiwanie.

Mamo, żartujesz? Sebastian przeczesywał włosy z rozpaczą.

Czy wyglądam, jakby żartowała? Przy waszych zarobkach przydałaby mi się tygodniowa rehabilitacja w Ciechocinku wypaliła, unosząc dumnie głowę.

Sebastian był tak zaskoczony, iż kilka sekund nie mógł wydusić słowa.

Myślisz naprawdę, iż pieniądze spadają nam z nieba? zapytał wreszcie.

Awantura przyciągnęła Małgorzatę i Lenę, które stanęły w progu, zaskoczone kłótnią.

Lena w lot zorientowała się, o co idzie spór, i natychmiast stanęła przy matce.

Mama nie potrzebuje żadnego robota. Powietrza nawilżacza chciała! Jej poprzedni się zepsuł trzy dni temu. Gdybyście się interesowali życiem mamy, wiedzielibyście o tym oceniła z wyrzutem.

Pytałem wyraźnie o prezent! syknął Sebastian przez zaciśnięte zęby. Robicie sobie ze mnie żarty?! Od dziś koniec z prezentami! Staramy się, a ty nam tylko robisz wyrzuty. Robot ci nie pasuje, bo chciałaś coś innego! Przepraszam, iż nie trafiliśmy w oczekiwania. Wychodzimy! zarządził, patrząc na Małgorzatę.

Zofia Kowalska rozpłakała się, a Lena próbowała ją uspokoić. Sebastian i Małgorzata opuścili mieszkanie ze ściśniętymi sercami.

Sebastian dotrzymał danego matce słowa. Postanowił, iż więcej nie będzie kupował prezentów, ani pojawiał się na rodzinnych uroczystościach. Nie chciał już czuć się upokarzany w gronie własnej rodziny.

Idź do oryginalnego materiału