Jesteście zamożniejsi od innych, więc wasze prezenty powinny to odzwierciedlać marudziła teściowa.
Był cichy, zimowy wieczór w Krakowie, kiedy Sebastian opadł obok swojej żony Małgorzaty na kanapę.
Co kupimy twojej mamie? Naprawdę nie mam już pomysłów odezwał się, wpatrując się w okno.
Małgorzata westchnęła ciężko. Wybranie odpowiedniego prezentu dla jej teściowej zawsze było wyzwaniem.
Relacja z Zofią Kowalską, matką Sebastiana, od początku najeżona była nieporozumieniami.
Sebastian rozumiał od razu dystans swojej matki, dlatego młode małżeństwo postanowiło ograniczyć kontakty do minimum.
Nikt nikomu niczego nie był winien. Sporadyczne telefony i rzadkie odwiedziny podczas świąt czy uroczystości to stanowiło cały ich kontakt.
W tym roku Zofia postanowiła hucznie świętować swoje sześćdziesiąte urodziny i zaprosiła prawie całą rodzinę, w tym Sebastiana z żoną.
A tak w ogóle, mama mówiła, iż cieszy się z każdego prezentu przypomniał sobie nagle Sebastian.
Tak zawsze mówi, a potem krzywo patrzy przypomniała z goryczą Małgorzata. Twoja siostra może wręczyć byle co, a my nie!
Dobrze pamiętała, jak Zofia była niezadowolona z każdego podarunku, który od nich dostawała.
Przypomnij sobie zeszły Dzień Matki. Co jej sprezentowaliśmy? Drogi zestaw kosmetyków. Jak zareagowała? Płacząc i wypominając nam, iż uważamy ją za starą i zaniedbaną westchnęła Małgorzata. Czy kiedykolwiek pozytywnie przyjęła nasz prezent? Tylko złoto albo sprzęty elektroniczne, bo od razu wiadomo ile kosztują.
Może zadzwonię i zapytam wprost zaproponował nieśmiało Sebastian.
Rób jak chcesz odparła Małgorzata, kręcąc głową.
Sebastian wykręcił numer mamy, skrycie wierząc, iż może podpowie coś konkretnego.
Ach, synku, niczego mi nie brakuje. Wasza obecność to już dla mnie prezent powiedziała cicho Zofia.
Naprawdę, mamo? I nie będziesz nam miała za złe? dopytywał Sebastian.
Oczywiście, iż nie! Ucieszę się z drobiazgu zaśmiała się Zofia. Sebastian postanowił wziąć te słowa do serca.
Mama powiedziała, iż możemy kupić, co chcemy oznajmił żonie.
Małgorzata spojrzała sceptycznie. Słowa teściowej były dla niej trudne do uwierzenia.
Jednak skoro Sebastian nalegał, iż wybiorą prezent według własnego uznania, ustąpiła.
Mam pomysł, kupmy jej robota sprzątającego powiedziała Małgorzata, licząc budżet. Przynajmniej nie będzie musiała biegać z odkurzaczem.
Tak postanowili. Wybrali robota za ponad cztery tysiące złotych i pojechali na urodziny z lekkim sercem.
Jubilatka powitała syna i synową radośnie, ale jej twarz natychmiast spochmurniała, gdy rozpakowała pudełko.
Po co to? mruknęła zrezygnowana. Połóż w pokoju, synu.
Małgorzata stała zdumiona, bo Zofia znów nie potrafiła docenić ich prezentu.
Parę minut później do mieszkania weszła siostra Sebastiana, Lena, wraz z mężem. Wystartowała do matki z hukiem:
Mamusia, coś dla Ciebie!
Dziękuję, kochanie! Jesteście cudowni! zawołała Zofia, obejmując córkę.
Małgorzata nie mogła pohamować ciekawości, co takiego drogiego podarowali jej szwagierka i jej mąż, skoro teściowa była tak szczęśliwa.
Ze zdumieniem zobaczyła zwykły zestaw kosmetyków z drogerii za góra czterdzieści złotych.
Małgorzata spojrzała pytająco na Sebastiana, który również zauważył, co jego siostra wręczyła matce.
Wyraz twarzy Sebastiana zdradzał rozczarowanie reakcją matki.
Przez dłuższy czas milczał, ale gdy Zofia znowu zaczęła wychwalać prezent od córki, nie wytrzymał.
Mamo, możemy porozmawiać? odciągnął ją na bok.
Co się stało, synu? Masz jakiś problem?
No, mamo! Pamiętasz, co mi mówiłaś o prezencie? zapytał zarzucająco Sebastian.
Tak, pamiętam.
To czemu nasz prezent został potraktowany z pogardą, a taki tani set już był wspaniały? spytał dotknięty. I nie mów, iż sobie coś wyobrażam.
Nie powiem tego. Ale jesteście przecież bogatsi od Leny, więc wasze prezenty powinny być inne mruknęła Zofia.
I co mamy kupować? Tanie podarunki? Może jeszcze rachunki trzeba dołączać do prezentów, żebyś była zadowolona?
Znowu zaczynacie odburknęła Zofia, wyraźnie chcąc zakończyć rozmowę. Co mam poradzić, jak mi od Leny podoba się bardziej?
Bo nie wiesz ile nasz kosztował? odbił Sebastian Ten robot to ponad cztery tysiące złotych!
Tak drogo? udała zdziwienie Zofia.
Błyskawicznie jednak znalazła wyjście z sytuacji.
Wiesz czemu wolę prezenty od rodziny Leny? Bo stać ich na mniej, a wy dajecie, żeby mieć z głowy oświadczyła nieoczekiwanie.
Mamo, żartujesz? Sebastian przeczesywał włosy z rozpaczą.
Czy wyglądam, jakby żartowała? Przy waszych zarobkach przydałaby mi się tygodniowa rehabilitacja w Ciechocinku wypaliła, unosząc dumnie głowę.
Sebastian był tak zaskoczony, iż kilka sekund nie mógł wydusić słowa.
Myślisz naprawdę, iż pieniądze spadają nam z nieba? zapytał wreszcie.
Awantura przyciągnęła Małgorzatę i Lenę, które stanęły w progu, zaskoczone kłótnią.
Lena w lot zorientowała się, o co idzie spór, i natychmiast stanęła przy matce.
Mama nie potrzebuje żadnego robota. Powietrza nawilżacza chciała! Jej poprzedni się zepsuł trzy dni temu. Gdybyście się interesowali życiem mamy, wiedzielibyście o tym oceniła z wyrzutem.
Pytałem wyraźnie o prezent! syknął Sebastian przez zaciśnięte zęby. Robicie sobie ze mnie żarty?! Od dziś koniec z prezentami! Staramy się, a ty nam tylko robisz wyrzuty. Robot ci nie pasuje, bo chciałaś coś innego! Przepraszam, iż nie trafiliśmy w oczekiwania. Wychodzimy! zarządził, patrząc na Małgorzatę.
Zofia Kowalska rozpłakała się, a Lena próbowała ją uspokoić. Sebastian i Małgorzata opuścili mieszkanie ze ściśniętymi sercami.
Sebastian dotrzymał danego matce słowa. Postanowił, iż więcej nie będzie kupował prezentów, ani pojawiał się na rodzinnych uroczystościach. Nie chciał już czuć się upokarzany w gronie własnej rodziny.














![Burczyk: Amatorszczyzna FIS-u przyjechała z nami choćby na igrzyska [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69922e9cb5f1c4_80296946.jpg)


