Dziennik, 18 maja
Kochanie, co ty mi za głupoty pokazujesz? spojrzał tylko przelotnie na zdjęcia mój narzeczony. Kocham tylko ciebie, nikt mi więcej niepotrzebny. Przecież to na pewno jakiś fotomontaż.
Tak? I kto miałby takie rzeczy robić? zabolało mnie, iż Przemek tak beztrosko do tego podszedł. choćby tłumaczył się bez przekonania.
Salon kosmetyczny w centrum Krakowa, który odziedziczyłem po babci, nie był dla mnie aż tak atrakcyjny. Zdecydowanie bardziej satysfakcjonowało mnie uczenie dzieciaków rysunku w szkole plastycznej. Zrezygnować z dziedzictwa oczywiście nie zamierzałem salon przynosił dobry dochód, a zarządzała nim doskonała, godna zaufania pani.
To pozwalało mi robić swoje i nie martwić się o pieniądze. Brakowało mi tylko rodziny, tego własnego domu.
Po śmierci babci czułem się cholernie samotny, aż rok później na wystawie sztuki poznałem Przemka. Fajny facet z nieco nieśmiałym uśmiechem, zdobył mnie swoją troskliwością i kulturą.
Dwa miesiące później zaprosił mnie do siebie, by poznać jego ojczyma, pana Tadeusza.
Mój ojciec zmarł, gdy miałem cztery lata opowiedział Przemek. Mama wyszła ponownie za mąż, gdy miałem czternaście. Tadeusza nigdy nie nazwałem tatą, ale mamy dobrą relację.
Po śmierci mamy dwa lata temu zostałem z nim sam dodał.
Polubiłem Tadeusza elegancki, z poczuciem humoru, bystry facet, który w ogóle nie wyglądał na swoje 56 lat.
Ależ szczęściarz z tego naszego gałgana ucałował mnie galanteryjnie w dłoń.
Dlaczego gałgana, panie Tadziu? obraził się trochę Przemek.
Bo prawdziwy facet nie zajmuje się sprzedażą akcesoriów do hobby zaśmiał się staruszek. Ale przynajmniej na narzeczonej się poznał!
Trochę się krępowałem, a potem śmiałem się z jego dowcipów do łez aż Przemek się trochę popatrzył z zazdrością.
Po pół roku Przemek oświadczył mi się. Byłem zakochany, całkiem szczęśliwy, wyobrażałem już sobie nasz wspólny dom. I wtedy, tuż przed ślubem, dostałem te przeklęte zdjęcia w wiadomości.
Na zdjęciach mój Przemek całował jakąś dziewczynę, przytulali się, jak zawsze z tym jego zawstydzonym uśmiechem. Data na dole wskazywała, iż zdjęcia zrobiono zaledwie dwa-trzy tygodnie temu.
Kochanie, co ty mi za głupoty pokazujesz? Przemek tylko zerknął. Kocham cię, nikogo więcej nie chcę. Na pewno ktoś to sfabrykował.
Dla kogo i po co? zapytałem, wściekły na jego obojętność.
Skąd mam wiedzieć, różnych wariatów nie brakuje wzruszył ramionami.
Wściekłem się. Gdyby mnie kochał, rzucałby się w tłumaczenia, przekonywał, iż to kłamstwo. A on tylko wzruszył ramionami. Nie dość, iż zdradził, to jeszcze mu nie zależało.
Jesteś zdrajcą! Nie będzie ślubu! wybiegłem z mieszkania pod osłupiałym wzrokiem.
Płakałem potem trzy dni, tydzień nie wychodziłem z domu, wziąłem zwolnienie. Przewracałem to wszystko w głowie Przemek się nie odezwał ani razu. Potem się ogarnąłem.
A jeżeli te zdjęcia są faktycznie podróbką? Przecież dzisiaj dzięki AI można zrobić każde zdjęcie A ja się tak łatwo poddałem.
Zaskoczyło mnie, iż dziewczyna ze zdjęcia istnieje odnalazłem ją przez social media już po godzinie. Weronika, bo tak miała na imię, zgodziła się spotkać.
To stare zdjęcia uśmiechnęła się na mój widok. Robione ponad rok temu.
Jak to? Przecież data jest świeża.
Datę najprościej podrobić spojrzała na mnie ze współczuciem. Jak komuś zależy…
To ty mi je wysłałaś?
Akurat! Ja z Przemkiem się rozstałam ponad rok temu, choćby długo nie byliśmy razem. Teraz wychodzę za mąż.
Serio? W ogóle na twoim profilu nie widać narzeczonego.
Szczęście lubi ciszę ucięła. Będzie ślub, będą zdjęcia, na razie wolę trzymać wszystko dla siebie.
Czyli ktoś naprawdę chciał nas poróżnić. A ja z miejsca uwierzyłem i skrzywdziłem Przemka. Trzeba to naprawić.
Próbowałem dzwonić i pisać milczał. Po dwóch dniach pojechałem do niego do domu. Chciałem porozmawiać i przeprosić miałem plan czekać pod drzwiami, ile się da.
Kiedy wysiadłem z samochodu przed blokiem, zobaczyłem Przemka wychodzącego z auta mojej dawnej koleżanki z dzieciństwa Kingi. Wychowaliśmy się na jednym osiedlu, ale Kinga zawsze bardzo energiczna i przebojowa, była moim przeciwieństwem. Z czasem kontakt się rozluźnił, chociaż ostatnio, po śmierci babci, znowu się odezwała. Kinga koniecznie chciała, żebym sprzedał jej salon marzyły jej się tam gabinety masażu. Miała już dwa w mieście, ale mój lokal był lepszy.
Dobrze wiedziałem, co się dzieje w jej przybytkach nie zamierzałem rezygnować z dziedzictwa. Odmawiałem. Może więc Kinga postanowiła się odegrać i odbić mi Przemka?
Zanim zdążyłem ich zaczepić, podbiegł do mnie pan Tadeusz, ojczym Przemka.
Widzisz, mówiłem ci, iż z Przemka to leser, szepnął pół-żartem.
Dzień dobry, panie Tadeuszu zawstydziłem się strasznie.
Daj spokój, nie warto się zamartwiać. Wychodź lepiej za mnie niby żartował, ale patrzył jakby całkiem serio.
Teraz nie mam głowy do żartów rzuciłem i pobiegłem do domu.
Wyśledzić Kingę nie było trudno kiedy zaparkowała pod moją kamienicą, już na nią czekałem.
Ukartowałaś to? Chciałaś przejąć narzeczonego i salon? spojrzałem jej prosto w oczy.
O czym ty w ogóle mówisz? naprawdę była zdziwiona.
Nie wysłałaś mi tych zdjęć Przemka z Weroniką? Wyszło szydło z worka, już wszystko wiem!
Oszalałeś? To nie ja! Przemek od tygodnia sam za mną biega. Myślałam, iż zerwaliście…
Spojrzałem na Kingę, wyglądała na szczerą. Musiałem o tym pomyśleć na spokojnie.
W domu, zmęczony, jeszcze raz zadzwoniłem do Przemka. Odpowiedział.
Przyjedź, chory jestem, źle się czuję odezwał się bez energii.
Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać.
Przemek, pomyliłem się, przepraszam. Po prostu bardzo cię kocham, stąd ta zazdrość. Wszystko wyglądało bardzo wiarygodnie… Przepraszam.
No trudno, zdarza się wzruszył ramionami.
Jesteś cudowny! Kocham cię! rzuciłem mu się na szyję.
Ale Przemek mnie delikatnie odsunął.
Zostańmy kumplami.
Jak to? Przecież mieliśmy się pobrać…
Słuchaj, już nie. Ożenię się z Kingą.
Jak to? Przecież przysięgałeś mi miłość…
Bez scen, proszę. Po twoim emocjonalnym wybuchu stwierdziłem, iż tego nie chcę. Kinga prowadzi lepszy biznes, z nią mam przyszłość. Muszę myśleć o sobie.
Oniemiałem. Przemek, wyszło na to, tylko mnie wykorzystywał i bez żalu wymienił na inną.
Wyszedłem z mieszkania na miękkich nogach, na zewnątrz usiadłem na ławce i nie mogłem się podnieść.
Po chwili podszedł do mnie pan Tadeusz. Biedaku pogładził mnie po głowie. Lepiej, iż teraz, niż za późno.
Nie rozumiem tylko, kto to wszystko zamieszał! wybąkałem przez łzy.
Ja… powiedział cicho Tadeusz.
Pan? Dlaczego?
Zakochałem się w tobie od pierwszego spotkania i postanowiłem, iż się z tobą ożenię. Ale ty tylko Przemek, Przemek Uznałem, iż muszę ci go obrzydzić, żebyś mnie zauważył. Ale potem podsłuchałem jak chwalił się kumplowi, iż będzie miał bogatego narzeczonego i już wiedziałem, iż cię nie zostawi.
Czy pan zdaje sobie sprawę, iż zrujnował mi pan życie?!
Nie, raczej je uratowałem. I tak byś bardziej cierpiał. Ożeń się ze mną, co? spojrzał z nadzieją.
Pan jest chyba szalony! poderwałem się i pobiegłem do domu.
Wyprowadziłem się z Krakowa, ale pan Tadeusz mnie odnalazł i próbował jeszcze długo przekonywać. Zostaliśmy w końcu przyjaciółmi, jakby życie wracało powoli do normy.
Po roku pan Tadeusz zmarł. Zostawił mi wszystko ale nie czułem radości, bo zdążyłem się do niego przyzwyczaić jak do kogoś z rodziny.
A Przemek wpadł w złość, jak dowiedział się o spadku i stracie mieszkania, ale nie miałem już dla niego ani czasu, ani współczucia.
Dziś mogę o tym wszystkim napisać spokojnie: warto zawsze zachować rozsądek i nie ufać od razu czyimś zdjęciom czy plotkom. Najpierw trzeba szukać prawdy, niż poddawać się emocjom i niszczyć to, co się kocha.










