Jestem emerytką – gdy sprzedawałam obwarzanki na moim stałym rogu, próbowano mnie oszukać

polregion.pl 5 godzin temu

Jestem emerytką gdy sprzedawałam obwarzanki, próbowano mnie oszukać.

Stoję sobie z moją budką z obwarzankami tam, na rogu ulicy Piotrkowskiej i Kopernika w Łodzi, gdzie jestem każdego dnia kiedy nagle z mgły poranka wyłaniają się dwaj panowie. Ubrani schludnie, w garnitury, krawaty, skórzane aktówki trzymają tak, jakby byli z innego świata. I choć światła miasta ledwo ich omiatają, już z daleka czuję, iż z ich spojrzeniami jest coś nie tak.

Dzień dobry, babciu odzywa się jeden z nich z uśmiechem typowego handlarza używanych samochodów spod Warszawy. Czy to pani stoisko?

A jakże, dziecko. Smacznego obwarzanka chcesz? Jeszcze ciepłe, prosto z pieca, posypane makiem.

Nie o to chodzi. Pani budka stoi na strefie o dużym zainteresowaniu handlowym i to wymaga… „uregulowania papierów”.

I tu się we mnie zapaliła wielka czerwona lampka. Ale postanowiłam odegrać rolę naiwnej staruszki.

Oj, kochaniutki, uregulowania Ja ledwo cukier we krwi sobie uregulowałam. Cukrzyca, ciśnienie wysokie nie do opisania, a ostatnio lekarz powiedział, iż cholesterol mam powyżej Wisły. Wy macie cholesterol? No, ja mam, a wiecie, jakie leki mi dali?

Proszę pani, tylko musi pani podpisać… próbował przerwać.

Eee, nieładnie przerywać starszej osobie, wiecie? Tak się nie robi. No więc jak mówiłam po tych tabletkach to aż puchnę, jak balon na jarmarku pod Poznaniem. A córka moja biedna właśnie się rozwodzi Jej mąż, darmozjad, przypomniał mi tylko mojego pierwszego świętej pamięci, ale on i za życia był kynksem.

Drugi pan już się niecierpliwił, wyciągnął jakieś papiery.

Pani kochana, tu chodzi o mandat na dwadzieścia pięć tysięcy złotych i

Dwadzieścia pięć tysięcy?! Kochaniutki, ja na czynsz ledwo zbieram! Widzieliście teraz ceny gazu? A prąd? Najmłodszy wnuk, ten co chce zostać weterynarzem, choć jeszcze uczy się w podstawówce, mówi: Babciu, nie grzej tyle bojlera. Ale co, jak na moją starość bez ciepłej wody się nie da, kości mnie bolą

Prosimy, niech nas pani wysłucha

Nie, wy mnie słuchajcie. Wiecie, co to znaczy handlować obwarzankami mając siedemdziesiąt lat? Emerytura ledwo starcza na leki. Artretyzm tu, reumatyzm tam, kolana skrzypią, nadgarstki sztywnieją Często spać nie mogę, taki ból. A rano tu jestem, śnieg, deszcz, słońce nie ma znaczenia. Bo jak nie przyjdę, to nie mam co jeść. I wy jeszcze każecie dwadzieścia pięć tysięcy płacić? Lepiej bym tu padła to by wam dopiero roboty narobiło!

Spojrzeli po sobie, pot ściekał im już z czoła.

Możemy możemy zaproponować raty

Raty? Ja mam raty za wszystko: w banku, w aptece, w sklepie, choćby sąsiadce muszę za ząb oddać! Wiecie, ile kosztuje jeden ząb? Dziesięć tysięcy złotych! I to u państwowego stomatologa!

Jeden już zaczął chować papiery.

Chwileczkę, jeszcze nie skończyłam! Moja siostra jest na dializie. Wiecie co to? Trzy razy w tygodniu po cztery godziny leży podłączona do maszyny. Męka. A ZUS ledwo co dokłada. Cała rodzina się zbiera ja też, obwarzankami dokładam, sto złotych miesięcznie jej wysyłam. A tu jeszcze mandat? Za co? Mam wszystkie papiery, pozwolenie od urzędu miasta, płacę podatki skromnie, bo z czego. choćby książeczkę zdrowia mam. Pokazać wam?

Wyjęłam portfel, cały w papierkach, karteczkach i paragonach.

O, tutaj! Pozwolenie ważne do następnej wiosny, podbite, podpisane. Z jakiego wy wydziału adekwatnie jesteście?

Zaczęli się cofać coraz szybciej.

A nie powiedzieliście? Dziwne. Może jestem emerytka, ale nie głupia. Ja ponad trzydzieści lat w urzędzie miasta pracowałam właśnie w wydziale zezwoleń! Wiem dobrze, kto może czego żądać, i iż prawdziwy inspektor nie chodzi w tanich garniturach i nie żąda pieniędzy do ręki, bez żadnego pokwitowania!

I jeszcze coś na rogu kamery wiszą. A zięć mój jest policjantem. To on mi załatwił stoisko, bo tu bezpiecznie. Mam zadzwonić? Trzy przecznice dalej siedzi.

Zaraz prawie uciekli.

Nie, przepraszamy, to jakaś pomyłka

Weźcie sobie chociaż obwarzanki na drogę! krzyknęłam za nimi. Nie jestem pamiętliwa!

Stała klientka rechotała, aż łzy jej ciekły po policzkach.

Pół godziny ich tu katowałaś, aż musieli wytrwać!

Wiesz co? Połowa z tego to ściema. Nie mam cukrzycy, córka szczęśliwa, a siostra zdrowa. Ale tacy myślą, iż jak stara i biedna, to głupia.

A zięć policjant?

Akurat, to prawda. I kamera też. I papiery szczególnie! Bo bieda to nie to samo, co głupota. Sprzedaję obwarzanki, bo emerytura marna, nie dlatego, iż nie umiem liczyć.

Poustawiałam znów obwarzanki dziś z dużą porcją cukru i poszłam dalej przez ten nierzeczywisty dzień, jakby miasto płynęło obok mnie.

A ty co myślisz czy bieda czyni człowieka słabym, czy może doświadczenie i spryt bywają więcej warte niż niejedno świadectwo?

Idź do oryginalnego materiału