„Jestem czysty_a”. Jak nie mówić o chorobach przenoszonych drogą płciową?

sexed.pl 1 tydzień temu

Rozmowa o zakażeniach przenoszonych drogą płciową (STI) może być bardzo stresująca. Dlatego często uciekamy w skróty myślowe. Mówimy: „nie mam żadnych objawów”, czy „jestem czysty_a”. Te słowa mają uspokoić drugą osobę i gwałtownie zakończyć niewygodny temat. Tyle iż w rzeczywistości kilka mówią. Co więcej – mogą nieświadomie utrwalać szkodliwe przekonania o osobach żyjących z HIV, HPV, opryszczką czy innymi zakażeniami przenoszonymi drogą płciową.

Zmiana języka to nie kwestia politycznej poprawności. To element skuteczniejszej profilaktyki i budowania kultury otwartej rozmowy o zdrowiu.

Dlaczego określenie „jestem czysty_a” może ranić?

Większość osób używających tego sformułowania nie chce nikogo obrazić. zwykle mają na myśli jedno: „nie wiem o żadnym zakażeniu”. Problem polega na tym, iż słowo „czysty” automatycznie tworzy jego przeciwieństwo.

Jeżeli ktoś jest „czysty”, to ktoś inny musi być „brudny”.

I właśnie ten ukryty przekaz sprawia, iż wiele osób żyjących z zakażeniami czuje się ocenianych. Język zaczyna sugerować, iż wynik badania określa wartość człowieka. A przecież zakażenie nie świadczy o charakterze, moralności ani liczbie partnerów seksualnych.

Można zakazić się podczas pierwszego kontaktu seksualnego. Można zakazić się w długoletnim związku. Można stosować prezerwatywy i regularnie wykonywać badania, a mimo to zetknąć się z wirusem HPV lub HSV.

Zdrowie seksualne nie dzieli ludzi na „czystych” i „brudnych”.

Osoba żyjąca np. z HPV nie jest „brudna”. Osoba z opryszczką nie jest „nieodpowiedzialna”. Ma po prostu określony stan zdrowia. Tak samo, jak ktoś może mieć astmę, cukrzycę czy nadciśnienie.

Czy to naprawdę ma znaczenie?

Tak. I to z kilku powodów.

Po pierwsze – język wpływa na to, czy ludzie decydują się mówić o swoim statusie. o ile osoba żyjąca z HIV lub opryszczką ma poczucie, iż zostanie oceniona jako „brudna”, znacznie trudniej będzie jej rozpocząć szczerą rozmowę z partnerem lub partnerką.

Po drugie – stygmatyzacja zniechęca do wykonywania badań. Paradoksalnie osoby, które najbardziej obawiają się dodatniego wyniku, często odkładają testowanie właśnie dlatego, iż boją się etykiety związanej z zakażeniem.

Po trzecie – utrudnia leczenie. Wstyd sprawia, iż część osób zwleka z wizytą u lekarza, nie informuje partnerów seksualnych albo rezygnuje z regularnych kontroli.

To pokazuje, iż sposób mówienia o STI wpływa nie tylko na emocje, ale także na zdrowie publiczne.

„Nie mam objawów” to nie to samo co „nie mam STI”

Jednym z największych mitów dotyczących zakażeń przenoszonych drogą płciową jest przekonanie, iż infekcję zawsze widać lub czuć. To nieprawda. Wiele najczęstszych STI przez długi czas przebiega całkowicie bezobjawowo.

Dotyczy to między innymi:

  • chlamydiozy,
  • rzeżączki,
  • zakażeń HPV,
  • wczesnego zakażenia HIV,
  • kiły,
  • niektórych zakażeń wirusem opryszczki.

Osoba może czuć się świetnie, nie zauważać żadnych zmian i jednocześnie mieć zakażenie. Dlatego zdanie: „Nie mam żadnych objawów” nie jest informacją o statusie STI. I właśnie dlatego jedynym sposobem, aby poznać swój status, są odpowiednio wykonane badania.

Co mówić zamiast „jestem czysty_a”?

Jeśli określenie „jestem czysty_a” nie jest dobrym wyborem, to co powiedzieć zamiast? Najprostsza odpowiedź brzmi: powiedz to, co naprawdę wiesz.

Nie musisz znać specjalistycznej terminologii ani przygotowywać długiego wyjaśnienia. Wystarczy przekazać informacje, które mogą pomóc drugiej osobie podjąć świadomą decyzję.

Na przykład:

  • „Ostatni raz badałem_am się dwa miesiące temu. Wyniki były ujemne”.
  • „Od tamtych badań miałem_am jednego partnera i używaliśmy prezerwatyw”.
  • „Jestem umówiony_a na kolejne badania za tydzień”.
  • „Nie badałem_am się od ostatniej relacji seksualnej i chciałbym_chciałabym zrobić to przed seksem z nową osobą”.

Takie odpowiedzi są konkretne. Nie oceniają nikogo i pozostawiają przestrzeń do dalszej rozmowy.

Kiedy warto wykonać badania w kierunku STI?

Nie istnieje jeden harmonogram odpowiedni dla wszystkich. To, jak często warto się badać, zależy między innymi od:

  • liczby partnerów lub partnerek seksualnych,
  • rodzaju kontaktów seksualnych,
  • stosowanych metod zabezpieczenia,
  • indywidualnego ryzyka zakażenia,
  • zaleceń lekarza.

Badania warto rozważyć szczególnie:

  • przed rozpoczęciem współżycia z nowym partnerem lub partnerką,
  • po seksie bez prezerwatywy albo gdy doszło do jej pęknięcia lub zsunięcia,
  • po informacji, iż partner lub partnerka otrzymał_a dodatni wynik badania,
  • gdy pojawią się objawy mogące sugerować STI,
  • po kontakcie seksualnym, podczas którego mogło dojść do narażenia na HIV,
  • regularnie, jeżeli masz więcej niż jednego partnera lub partnerkę seksualną.

Jeżeli nie wiesz, jakie badania będą odpowiednie, najlepiej skonsultować się z lekarzem lub poradnią zajmującą się zdrowiem seksualnym.

Idź do oryginalnego materiału