Rozmowa o zakażeniach przenoszonych drogą płciową (STI) może być bardzo stresująca. Dlatego często uciekamy w skróty myślowe. Mówimy: „nie mam żadnych objawów”, czy „jestem czysty_a”. Te słowa mają uspokoić drugą osobę i gwałtownie zakończyć niewygodny temat. Tyle iż w rzeczywistości kilka mówią. Co więcej – mogą nieświadomie utrwalać szkodliwe przekonania o osobach żyjących z HIV, HPV, opryszczką czy innymi zakażeniami przenoszonymi drogą płciową.
Zmiana języka to nie kwestia politycznej poprawności. To element skuteczniejszej profilaktyki i budowania kultury otwartej rozmowy o zdrowiu.
Dlaczego określenie „jestem czysty_a” może ranić?
Większość osób używających tego sformułowania nie chce nikogo obrazić. zwykle mają na myśli jedno: „nie wiem o żadnym zakażeniu”. Problem polega na tym, iż słowo „czysty” automatycznie tworzy jego przeciwieństwo.
Jeżeli ktoś jest „czysty”, to ktoś inny musi być „brudny”.
I właśnie ten ukryty przekaz sprawia, iż wiele osób żyjących z zakażeniami czuje się ocenianych. Język zaczyna sugerować, iż wynik badania określa wartość człowieka. A przecież zakażenie nie świadczy o charakterze, moralności ani liczbie partnerów seksualnych.
Można zakazić się podczas pierwszego kontaktu seksualnego. Można zakazić się w długoletnim związku. Można stosować prezerwatywy i regularnie wykonywać badania, a mimo to zetknąć się z wirusem HPV lub HSV.
Zdrowie seksualne nie dzieli ludzi na „czystych” i „brudnych”.
Osoba żyjąca np. z HPV nie jest „brudna”. Osoba z opryszczką nie jest „nieodpowiedzialna”. Ma po prostu określony stan zdrowia. Tak samo, jak ktoś może mieć astmę, cukrzycę czy nadciśnienie.
Czy to naprawdę ma znaczenie?
Tak. I to z kilku powodów.
Po pierwsze – język wpływa na to, czy ludzie decydują się mówić o swoim statusie. o ile osoba żyjąca z HIV lub opryszczką ma poczucie, iż zostanie oceniona jako „brudna”, znacznie trudniej będzie jej rozpocząć szczerą rozmowę z partnerem lub partnerką.
Po drugie – stygmatyzacja zniechęca do wykonywania badań. Paradoksalnie osoby, które najbardziej obawiają się dodatniego wyniku, często odkładają testowanie właśnie dlatego, iż boją się etykiety związanej z zakażeniem.
Po trzecie – utrudnia leczenie. Wstyd sprawia, iż część osób zwleka z wizytą u lekarza, nie informuje partnerów seksualnych albo rezygnuje z regularnych kontroli.
To pokazuje, iż sposób mówienia o STI wpływa nie tylko na emocje, ale także na zdrowie publiczne.
„Nie mam objawów” to nie to samo co „nie mam STI”
Jednym z największych mitów dotyczących zakażeń przenoszonych drogą płciową jest przekonanie, iż infekcję zawsze widać lub czuć. To nieprawda. Wiele najczęstszych STI przez długi czas przebiega całkowicie bezobjawowo.
Dotyczy to między innymi:
- chlamydiozy,
- rzeżączki,
- zakażeń HPV,
- wczesnego zakażenia HIV,
- kiły,
- niektórych zakażeń wirusem opryszczki.
Osoba może czuć się świetnie, nie zauważać żadnych zmian i jednocześnie mieć zakażenie. Dlatego zdanie: „Nie mam żadnych objawów” nie jest informacją o statusie STI. I właśnie dlatego jedynym sposobem, aby poznać swój status, są odpowiednio wykonane badania.
Co mówić zamiast „jestem czysty_a”?
Jeśli określenie „jestem czysty_a” nie jest dobrym wyborem, to co powiedzieć zamiast? Najprostsza odpowiedź brzmi: powiedz to, co naprawdę wiesz.
Nie musisz znać specjalistycznej terminologii ani przygotowywać długiego wyjaśnienia. Wystarczy przekazać informacje, które mogą pomóc drugiej osobie podjąć świadomą decyzję.
Na przykład:
- „Ostatni raz badałem_am się dwa miesiące temu. Wyniki były ujemne”.
- „Od tamtych badań miałem_am jednego partnera i używaliśmy prezerwatyw”.
- „Jestem umówiony_a na kolejne badania za tydzień”.
- „Nie badałem_am się od ostatniej relacji seksualnej i chciałbym_chciałabym zrobić to przed seksem z nową osobą”.
Takie odpowiedzi są konkretne. Nie oceniają nikogo i pozostawiają przestrzeń do dalszej rozmowy.
Kiedy warto wykonać badania w kierunku STI?
Nie istnieje jeden harmonogram odpowiedni dla wszystkich. To, jak często warto się badać, zależy między innymi od:
- liczby partnerów lub partnerek seksualnych,
- rodzaju kontaktów seksualnych,
- stosowanych metod zabezpieczenia,
- indywidualnego ryzyka zakażenia,
- zaleceń lekarza.
Badania warto rozważyć szczególnie:
- przed rozpoczęciem współżycia z nowym partnerem lub partnerką,
- po seksie bez prezerwatywy albo gdy doszło do jej pęknięcia lub zsunięcia,
- po informacji, iż partner lub partnerka otrzymał_a dodatni wynik badania,
- gdy pojawią się objawy mogące sugerować STI,
- po kontakcie seksualnym, podczas którego mogło dojść do narażenia na HIV,
- regularnie, jeżeli masz więcej niż jednego partnera lub partnerkę seksualną.
Jeżeli nie wiesz, jakie badania będą odpowiednie, najlepiej skonsultować się z lekarzem lub poradnią zajmującą się zdrowiem seksualnym.










