Jesienią moja babcia gotowała krupnik, którego smaku do dziś nie potrafię zapomnieć. Pamiętam, jak w chłodne popołudnia stawiała na kuchni wielki garnek, a po całym domu rozchodził się zapach, od którego od razu robiłam się głodna. Jej zupa była zupełnie inna niż wszystkie, choć wyglądała jak zwyczajny krupnik z kaszą i ziemniakami.