Nazwa trendu nawiązuje do japońskich mochi, czyli miękkich, gładkich i lekko satynowych słodkości. W makijażu ten efekt przekłada się na skórę, która wygląda na dobrze nawilżoną, elastyczną i pełną życia. Nie chodzi jednak o mocne rozświetlenie. Mochi skin stawia bardziej na teksturę, miękkość i naturalne odbicie światła niż na efekt tafli.
REKLAMA
Mochi skin nie ma wyglądać mokro. Tu liczy się miękkość, sprężystość i satynowe wykończenie
Największa różnica między mochi skin a glass skin tkwi w poziomie blasku. Glass skin celuje w mocno świetlistą, niemal lustrzaną powierzchnię, podczas gdy mochi skin jest znacznie spokojniejsza i bardziej aksamitna. Cera ma wyglądać na gładką, pulchną i świeżą, ale bez wrażenia nadmiaru rozświetlacza czy tłustego filmu. Makijaż powinien stapiać się ze skórą, a nie leżeć na niej grubą warstwą. Dlatego najlepiej sprawdzają się lekkie podkłady, kremowe produkty i delikatne wykończenia zamiast ciężkiego matu albo intensywnego glow. Całość ma wyglądać bardzo naturalnie, jakby skóra po prostu była w dobrej kondycji.
Ten efekt zaczyna się jeszcze przed makijażem. Dobrze przygotowana skóra robi tu połowę pracy
Mochi skin mocno opiera się na pielęgnacji, bo trudno uzyskać miękki i sprężysty efekt na przesuszonej cerze. Ważne są lekkie warstwy nawilżające, które pomagają wygładzić powierzchnię skóry i przygotować ją pod makijaż. Najlepszy rezultat daje cera, która jest dobrze nawodniona, ale nie przeciążona ciężkimi formułami. W trendzie pojawiają się także inspiracje azjatycką pielęgnacją, m.in. produkty na bazie wody ryżowej czy lekkie esencje. Po takim przygotowaniu podkład można nałożyć bardzo cienko, tylko tam, gdzie naprawdę jest potrzebny. Dzięki temu makijaż przez cały czas wygląda jak skóra, a nie jak maska.
Kremowy blush i bronzer pasują tu najlepiej. Wszystko ma wtapiać się w cerę, a nie siedzieć na jej powierzchni
W mochi skin świetnie sprawdzają się produkty o miękkich, kremowych konsystencjach, które można rozprowadzać palcami albo gąbeczką. Róż, bronzer czy subtelny rozświetlacz powinny być nakładane cienkimi warstwami i stopniowo budowane. Efekt ma być świeży i wielowymiarowy, ale przez cały czas bardzo kontrolowany i miękki. Zamiast mocnego konturowania lepiej postawić na delikatne ocieplenie twarzy i lekki rumieniec. Rozświetlacz nie powinien tworzyć ostrej tafli, tylko dawać subtelny blask w najbardziej wypukłych miejscach. To właśnie ta równowaga między naturalnością, miękkością i światłem sprawia, iż mochi skin wygląda nowocześnie i bardzo świeżo.
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google















