Domofon nie tyle zadzwonił, co zawył przeciągle, żądając natychmiastowej uwagi. Spojrzałam na zegarek: siódma rano, sobota. Jedyny dzień w tygodniu, kiedy planowałam się wyspać po diablim zamykaniu kwartalnego raportu, a nie przyjmować gości. Na ekraniku pojawiła się zapuchnięta twarz szwagierki. Sylwia, siostra mojego męża Piotra, wyglądała, jakby właśnie zamierzała przeprowadzić szturm na Pałac Kultury, a […]