Czasem można odnieść wrażenie, iż pocieszyć kogoś bez udzielania rad potrafi tylko pies, kot albo inny pupil niekomunikujący się w naszym języku. My, ludzie, często wpadamy w pułapkę natychmiastowego szukania rozwiązań, zamiast po prostu pobyć obok, pozwolić drugiej osobie się wygadać i poklepać ją po plecach. No właśnie – czy sama obecność, uważne słuchanie i czuły dotyk mogą wystarczyć, by przynieść komuś ulgę?