– Jak to, nie chcesz przyjąć nazwiska męża? – wykrzyknęła moja przyszła teściowa w Urzędzie Stanu Cywilnego, gdy stanęłam w prostej sukience u boku ukochanego z liceum, którego rodzinie nie pasowały żadne moje decyzje.

newsempire24.com 1 tydzień temu

Jak to, nie chcesz zmienić nazwiska?! woła pani Czajkowska na całą salę Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie.

Małgorzata nigdy nie marzyła o zamążpójściu. Jednak w wieku dziewiętnastu lat zaszła w ciążę ze swoim chłopakiem z liceum, z którym spotykała się od trzech lat. W tej sytuacji poczuła, iż nie ma wyjścia nie chciała, żeby jej dziecko dorastało bez ojca.

Choć Przemek był od niej starszy o dwa lata, zachowywał się bardzo niedojrzale i cały czas był pod wpływem mamy. Jednak nie uciekł od odpowiedzialności powiedział, iż chce się ożenić i wychować razem dziecko. Zaczęły się więc przygotowania do ślubu.

Małgorzata najchętniej wyszłaby za mąż bez wielkiej pompy. Jednak rodzina nalegała na huczne wesele. Zupełnie nie rozumiała, czemu ma wydawać tysiące złotych na przyjęcie dla innych, skoro te pieniądze przydałyby jej się na wyprawkę dla synka. Ale nikt jej nie słuchał wszystko za nią załatwiły jej przyszła teściowa i siostra.

To one wybrały restaurację w centrum Warszawy, sukienkę z salonu i listę gości. Małgorzata choćby nie chciała iść na przymiarkę tej sukni wyobrażała sobie ją jako kiczowaty tort, pełen falban i cekinów. Pani Czajkowska i jej siostra nigdy nie grzeszyły dobrym gustem. Kiedy powiedziała im o swoich zastrzeżeniach, zaczęły ją wyzywać od niewdzięcznic i długo się nie odzywały. Ale Małgorzata miała zupełnie inne zmartwienia: koniec liceum, egzaminy, przygotowania do porodu.

Do ślubu poszła w prostej, białej sukience kupionej na przecenie. Była ładna, praktyczna i w sam raz dla niej. I właśnie tego dnia wszystko się skomplikowało.

Rodzina Przemka nie miała pojęcia, iż Małgorzata postanowiła nie przyjmować nazwiska męża. On sam nie miał z tym problemu. Ale dla jego mamy to był szok zaczęła podnosić głos:
Co to za pomysły, żebyś zostawała przy panieńskim nazwisku?

Małgorzata tylko się uśmiechnęła i nie wdawała się w sprzeczki. Wiedziała, iż musi zachować spokój czekało ją jeszcze wesele u rodziny Przemka na wsi pod Łukowem. Postanowiła oszczędzać siły na kolejny dzień.

Małżeństwo potrwało tylko kilka lat. Przemek okazał się fatalnym mężem i ojcem. W każdy weekend siedział przed komputerem, nie interesując się żoną ani synem. Cierpliwość Małgorzaty w końcu się skończyła spakowała walizkę i razem z synkiem wróciła do rodziców.

Pani Czajkowska nie mogła się z tym pogodzić do dziś. Ale Małgorzata wreszcie poczuła się wolna i szczęśliwa.

Idź do oryginalnego materiału