Jak przestać wybierać relacje, które Cię niszczą?

kobietytomy.pl 55 minut temu

Nonszalant (nonchalant) to taki nowy trend na Tik Toku. Ma polegać na tym, iż młodzi chłopcy olewają wszystko, a przede wszystkim dziewczyny. Nie odzywają się, nie witają, nie odpowiadają na pytania. Na ich twarzach nie ma uśmiechu, a oni sprawiają wrażenie, jakby na niczym im nie zależało. Nic ich nie obchodzi. Nastoletni chłopcy trzymają się razem, na uboczu, dziewczyny traktują z góry. Po co? Ano po to, żeby ukryć swoje prawdziwe uczucia i ochronić się przed skrzywdzeniem. I jeszcze po coś, żeby wzbudzić metodą niedostępności uczucia u płci przeciwnej.

Czy młode dziewczyny się na to łapią? Biegają za niedostępnymi chłopcami i ignorują tych miłych i sympatycznych, których mają obok? Nierzadko tak. Mowa tu o nastolatkach, ale czasami sytuacja nie zmienia się w życiu dorosłym. I tu pojawia się dużo większy problem. Bo kobiety przez cały czas wybierają niedostępnych mężczyzn, a mężczyźni świadomie grają w tę grę. Zatem pytanie zasadnicze jest takie. Jak przestać wybierać relacje, które Cię niszczą? I jak docenić tych mężczyzn, z którymi można zbudować dobry związek?

Nie obchodzisz mnie. Nonszalant

W świecie nastolatków wygląda to tak:

  • odpisywanie po kilku godzinach, choćby jeżeli się ma czas,
  • udawanie, iż ktoś nas nie obchodzi,
  • zachowywanie się, jakby dziewczyna nie robiła żadnego wrażenia,
  • obojętność,
  • nieokazywanie zazdrości,
  • a choćby sprawianie dziewczynie przykrości,
  • bycie chłodnym, tajemniczym i trudnym do odgadnięcia,
  • wszystko, aby nie pokazać, iż dziewczyna się podoba.

Chłopak jest tajemniczy, cichy, wyobcowany i wygląda dokładnie tak, jakby nic go nie ruszało.

To trend z Tik Toka, źle rozumiany, jak niejedno zjawisko na tej platformie.

Prawdziwa nonszalancja polega na tym, iż można przyznać, podobasz mi się, ale nie tracę dla Ciebie głowy. A ta udawana nonszalancja przekazuje, iż “podobasz mi się, dlatego będę cię olewał, żebyś mocniej za mną biegała”.

I może się wydawać, iż piszę o tym bez sensu, bo to nie temat dorosłych, ale dzieci. Tymczasem zagadnienie to nie dotyczy tylko niepewnych siebie nastolatków, ale prawda jest taka, iż trwa ono w najlepsze od dawna w stylu unikającym, czy po prostu w pozie, która ma kogoś podporządkować i ustawić na samym wstępie niżej, jako petenta w relacji.

W myśl zasady, im gorzej Cię traktuję, Ty tym bardziej mnie pragniesz. Czyli kobiety kochają najbardziej bad boyów, czyż nie?

Kobiety, które kochają bad boyów

Dzisiejszy trend to nonszalant, czyli typ, który nie okazuje emocji, zachowuje się, jakby nic go nie ruszało, jest maksymalnie wyluzowany. Dawniej częściej mówiono o bad boyu, który jest nieco podobny do nonszalanta, ale nie do końca. To typowy buntownik, bardzo pewny siebie, może być bezczelny, tajemniczy i niedostępny. Ma aurę chłopaka, który lubi robić wszystko po swojemu.

Historia lubi się powtarzać i ewoluować.

Okazuje się bowiem, iż wszystko to było. Dzisiaj jednak jest modyfikowane przez Internet. Dodatkowy problem to oczywiście dzisiejsze media społecznościowe, które pokazują, iż każdy ma mnóstwo niekończących się opcji. Kreuje się w ten sposób rzeczywistość, żeby pokazywać, iż nie ma stresu, nie ten to następny, nie ta, to inna. W konsekwencji wiele osób podkreśla, iż świat stanął na głowie. Nie ma sensu się wybierać, skoro za chwilę może pojawić się ktoś lepszy…

Co jeszcze?

Dalej robi się jeszcze ciekawiej.

Młode dziewczyny mówią, iż chłopcy mają wybujałe ego. Młode kobiety nie godzą się na traktowanie z góry. Niezależnie od wieku zauważa się schemat, kiedy mężczyzna jest zaangażowany, a później urywa kontakt w sposób nieoczekiwany. Kobiety zastanawiają się, co zrobiły nie tak.

Niektórzy wpadają wtedy w myślenie pod tytułem, iż niedostępność równa się atrakcyjność. Panowie zirytowani, jak mówią, coraz wyższymi wymaganiami kobiet, grają w nią w najlepsze…

W ten sposób relacja zaczęła być grą i formą manipulacji, a także polem pełnym niepewności. Ten, kto okaże mniej zainteresowania wygra…

Koniec końców czujemy się coraz gorzej i coraz bardziej samotni.

I pytanie zasadnicze, na które chyba już daliśmy odpowiedź.

Czy chcemy brać udział w tej grze?

Samiec sigma

Żeby tego było mało. Nonszalant, bad boy to nie wszystko.

Inny popularny trend w kulturze internetowej, w tym w manosferze, to archetyp mężczyzny niezależnego, samowystarczającego i introwertycznego. To typ samotnego wilka, który w przeciwieństwie do samca alfa nie zabiega o przywództwo ani o aprobatę społeczną.

To samiec sigma.

W społeczności młodzieżowej słowo sigma często bywa używane jako coś fajnego, ale w sposób ironiczny. Pewność siebie i dystans w jednym, czyli taki misz-masz.

W tym wariancie istnieje przekonanie, iż okazywanie uczuć to słabość, a dziewczyna powinna zapobiegać o chłopaka. I znowu mamy to samo, co wyżej.

Bro code, czyli lojalność wobec męskich przyjaciół

W środowisku internetowym jest też inny przekaz. Taki trend, który mówi o braterstwie, czyli bro code. Traktowany niekiedy humorystycznie lub całkiem na poważnie, kryjący w sobie pełną, niezachwianą lojalność wobec kumpli.

Trend ten ma formę żartów, ale też wyzwań, które są powtarzane, a mają pokazywać odruchowe reakcje na konkretne przedmioty.

Istnieją też pewne zasady, które traktuje się jak dekalog: na przykład nie możesz umawiać się z byłą kolegi, chyba, iż on da na to wyraźną zgodę, musisz wspierać kolegów w trudnych sytuacjach, zwłaszcza w zabieganiu o dziewczynę, publicznie zawsze popierasz kolegę, itd.

Typowym objawem tego trendu jest ukrywanie, iż dziewczyna się podoba oraz żartowanie z samej idei miłości.

I oczywiście te wszystkie trendy z Tik Toka generalnie kierowane są do młodych chłopaków, ale coraz częściej przyswajane są równie przez niektórych dorosłych, przynajmniej pod względem PESEL-a mężczyzn. I skutki są takie, iż niosą one coraz więcej nieporozumień, a także uniemożliwiają budowanie trwałych szczęśliwych związków.

Jaka informację te wszystkie trendy niosą dla kobiet?

Mężczyzna o zdrowym poczuciu wartości nie będzie ukrywał się za aurą tajemniczości, czy niedostępności. Będzie potrafił zagadać, zaprosić na randkę, być, nie uciekać. Gdy jego samoocena jest zdrowa, napisze pierwszy, zagada, powie, iż kobieta mu się podoba. Gdy z kolei jest inaczej, będzie stosował gierki.

I to jest teoretycznie (a może tylko pozornie) dobra wiadomość, bo wystarczy obserwować, żeby wiedzieć, z kim warto kontynuować relację. Sposób zachowywania drugiej osoby daje też jasną informację dotyczącą tego, jak dana relacja będzie wyglądać później.

Innymi słowy jako kobiety powinniśmy nagradzać zdrowe zachowanie i normalność, a ignorować całą resztę.

Tylko czy to wystarczy?

Dlaczego ciągnie nas do niedostępnych osób?

Niestety nie jest to takie proste.

Bo Tu wkracza biologia i psychologia.

Dlaczego czasami bardziej pragniemy kogoś, kto nas ignoruje, niż kogoś, kto okazuje nam zainteresowanie? Z jakiego powodi mężczyzna, który nie odpisuje, znika bez słowa, a później nagle wraca, potrafi zajmować nasze myśli przez wiele dni, podczas gdy miły, zaangażowany i obecny mężczyzna nie wywołuje podobnych emocji?

Odpowiedź jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.

Czasami mylimy niepewność z chemią, a emocjonalne napięcie z miłością.

Kiedy ktoś raz okazuje zainteresowanie, a później się wycofuje, zaczynamy się zastanawiać, co się stało. Czy coś zrobiłyśmy nie tak? Czy powiedziałyśmy za dużo? A może za mało? Dlaczego wcześniej pisał, a teraz milczy? Co zrobić, żeby znowu się odezwał?

I tak zamiast zastanawiać się, czy ten mężczyzna rzeczywiście nam odpowiada, zaczynamy koncentrować się na tym, jak zdobyć jego uwagę.

Co więcej, kiedy zainteresowanie pojawia się nieregularnie, potrafi być szczególnie angażujące. Raz dostajemy wiadomość, miłe słowo czy zaproszenie, a później znów zapada cisza. Nie wiemy, kiedy pojawi się kolejny sygnał, dlatego jeszcze bardziej na niego czekamy. Nie oznacza to, iż każda niedostępna osoba celowo manipuluje. Jednak taki schemat może sprawić, iż zaczniemy inwestować w relację znacznie więcej emocji, niż ona rzeczywiście nam daje.

Pojawia się też inny mechanizm. Im trudniej coś zdobyć, tym większą wartość potrafimy temu przypisywać. jeżeli mężczyzna nie zabiega o nas, możemy uznać, iż musi być wyjątkowy, skoro tak trudno zdobyć jego zainteresowanie. Zaczynamy traktować jego uwagę jak nagrodę, na którą trzeba sobie zasłużyć.

Tylko czy naprawdę chodzi nam o niego, czy raczej o to, żeby wreszcie nas wybrał?

To ważne i trudne pytanie jednocześnie, ponieważ czasami nie zakochujemy się w człowieku, którego dobrze znamy, ale w jego potencjale. W wyobrażeniu o tym, jaki mógłby być, gdyby tylko się otworzył, przestał uciekać i wreszcie pokazał swoje uczucia.

Wtedy czekamy. Dajemy kolejne szanse. Tłumaczymy jego zachowanie. Wierzymy, iż pod chłodną powierzchnią kryje się ktoś zupełnie inny, kto tylko potrzebuje czasu, żeby nam zaufać.

Nie można zbudować dobrego związku wyłącznie na potencjale drugiej osoby.

Znaczenie ma również to, czego nauczyłyśmy się wcześniej. jeżeli w dzieciństwie musiałyśmy zabiegać o uwagę, nie wiedziałyśmy, czego spodziewać się po bliskich, albo miłość wiązała się z niepewnością, to w dorosłym życiu taki sposób przeżywania relacji może wydawać się znajomy. Nie musi tak być w każdym przypadku, ale czasami to, co znamy, łatwiej pomylić z tym, co jest dla nas dobre.

Z tego powodu spokojna, przewidywalna relacja może początkowo wydawać się mniej ekscytująca. Nie ma ciągłego czekania na wiadomość, zastanawiania się nad intencjami drugiej osoby ani ulgi, kiedy po kilku dniach milczenia wreszcie się odzywa…

Jak nauczyć się wybierać mężczyzn, przy których nie musisz cierpieć?

Sama świadomość, iż ciągnie nas do niedostępnych mężczyzn to dopiero początek. Możemy doskonale wiedzieć, iż ktoś nie daje nam tego, czego potrzebujemy, a mimo to wciąż o nim myśleć, czekać na wiadomość i mieć nadzieję, iż tym razem będzie inaczej.

Jak to zmienić?

Po pierwsze, przestać oceniać relację wyłącznie na podstawie tego, co czujemy, a zacząć patrzeć na to, co rzeczywiście się w niej dzieje

Silne emocje nie zawsze oznaczają, iż spotkałyśmy adekwatnego człowieka. Czasami towarzyszą nam dlatego, iż nie wiemy, na czym stoimy. Dlatego zamiast zastanawiać się, czy między nami jest chemia, warto zadać sobie inne pytanie: czy ta relacja daje mi coś dobrego?

Czy mężczyzna jest zainteresowany? Sam inicjuje kontakt? Dotrzymuje słowa? Czy mogę z nim porozmawiać o tym, co czuję, bez obawy, iż zaraz się wycofa? Czy jego zachowanie jest w miarę spójne, czy ciągle muszę zgadywać, co tak naprawdę do mnie czuje?

Nie chodzi o to, żeby od pierwszej randki oczekiwać deklaracji i pewności na całe życie. Chodzi o to, żeby nie ignorować tego, co pokazuje nam druga osoba.

Po drugie, nie próbować zasłużyć na czyjeś zainteresowanie

Jeśli mężczyzna się wycofuje, możemy mieć odruch, żeby bardziej się starać. Napisać jeszcze raz, być bardziej wyrozumiałą, pokazać mu, jak wyjątkową kobietą jesteśmy. Wierzymy, iż jeżeli tylko znajdziemy odpowiedni sposób, w końcu się otworzy.

Tylko iż relacja nie powinna być konkursem, w którym musimy udowodnić, iż jesteśmy wystarczająco dobre, żeby ktoś zechciał z nami być.

Możemy okazywać zainteresowanie, inicjować kontakt i mówić o swoich potrzebach. Nie róbmy jednak tego za dwoje, bo druga osoba nie wykazuje podobnego zaangażowania.

Warto wtedy się zatrzymać i sprawdzić, czy rzeczywiście budujemy relację, czy jedynie próbujemy ją utrzymać.

Po trzecie, nauczyć się odróżniać cierpliwość od czekania na zmianę, która nigdy nie nadchodzi

Każdy ma prawo do gorszego dnia, własnego tempa i chwil, w których potrzebuje przestrzeni. Nie każde opóźnione odpisanie oznacza brak zainteresowania, a nie każda potrzeba samotności świadczy o emocjonalnej niedostępności.

Znaczenie ma jednak powtarzalność zachowań. jeżeli ktoś regularnie znika, wraca wtedy, gdy jest mu wygodnie, unika rozmów o relacji i nie bierze pod uwagę naszych potrzeb, warto przestać tłumaczyć wszystko jego trudną przeszłością czy lękiem przed bliskością.

Możemy rozumieć, dlaczego ktoś zachowuje się w określony sposób, ale nie musimy godzić się na relację, która nas rani.

Po czwarte, dać szansę mężczyznom, przy których nie trzeba ciągle walczyć o uwagę

Czasami skupiamy się tak bardzo na kimś, kto jest niedostępny, iż nie zauważamy osób, z którymi mogłoby nam być po prostu dobrze. Nie chodzi o to, żeby wybierać każdego miłego mężczyznę ani zmuszać się do uczuć, których nie ma. Uprzejmość i zaangażowanie nie gwarantują romantycznego dopasowania.

Warto jednak nie odrzucać kogoś tylko dlatego, iż nie wywołuje w nas od pierwszej chwili emocjonalnej burzy. Pozwolić sobie na poznawanie człowieka bez ciągłego sprawdzania, czy nas pragnie, czy za nami tęskni i czy uda nam się zdobyć jego zainteresowanie.

Bywa tak, iż atrakcyjność rozwija się wraz z poznawaniem drugiej osoby. Zaufanie, poczucie humoru, wspólne wartości i wzajemna troska również mogą budować bliskość.

Po piąte, sprawdzić, co tak naprawdę próbujemy sobie udowodnić

To chyba najtrudniejsze pytanie. Dlaczego tak bardzo zależy nam właśnie na tym mężczyźnie? Czy rzeczywiście go lubimy, czy może jego zainteresowanie stało się dla nas potwierdzeniem własnej wartości?

Jeśli ktoś nas odrzuca, możemy odczuwać potrzebę odwrócenia sytuacji. Chcemy, żeby zmienił zdanie, bo wtedy łatwiej byłoby uwierzyć, iż jesteśmy atrakcyjne, ważne i godne miłości.

Tyle iż nasza wartość nie zależy od tego, czy uda nam się przekonać do siebie człowieka, który nie potrafi lub nie chce zbudować z nami relacji.

Jak przestać wybierać relacje, które Cię niszczą?

Gra trwa dopóki w nią grasz. To jasne.

Najprostszy sposób na jej przerwanie to wypisanie się z niej. Pokazanie, iż pewne zachowanie na nas nie działa.

  • przestać poświęcać uwagę mężczyznom, którzy znikają,
  • nie analizować każdej wiadomości,
  • olewanie traktować z tą samą mocą, olewaniem,
  • jak ktoś ucieka, nie gonić.

Jeśli bowiem młody chłopiec, ale też dorosły mężczyzna przyjmuje, iż najlepsza strategia to nie okazywać uczuć, przybliżyć się, a później uciec, to najrozsądniej pokazać mu, iż to nie działa. Nie dać sobą manipulować. Bo jeżeli raz pozwolimy, to tak już najprawdopodobniej zostanie.

Rozejrzeć się i zauważyć tych mężczyzn, którzy są, nie bawią się w znikanie, są uprzejmi, zaangażowani, z nimi budowanie relacji daje spokój i poczucie bezpieczeństwa.

Warto zrozumieć, iż tendencja do przecenienia niedostępnych osób wynika z psychologii, ale też z kreacji kinowych, książkowych.

Gdy rozumiemy, jak działa nasz mózg, można świadomie z tego zrezygnować i przepracować swoje podejście w taki sposób, żeby przekierować myślenie na to, co nam służy.

I na koniec jeszcze jedno. Niestety mamy tendencję do powtarzania wzorców, które już znamy ze swojego życia, czy z relacji rodziców. Dlatego świadomość i uważność to jedyna broń, która może być tu skuteczna. Przymus powtarzania dotyczy każdego z nas

I od tego trzeba zawsze zaczynać, od świadomości. Po to jest również ta przestrzeń.

Co możesz zrobić teraz?

Na przykład zapisać się na newsletter i zadbać to, aby żadne dobre treści Ci nie umknęły. Tu możesz się zapisać!

Zostać z nami na dłużej!

Idź do oryginalnego materiału