Wiesz co, jak tak patrzę wstecz na swoje życie, to muszę przyznać, iż daleko mi było do ideału syna serio, sprawiałem rodzicom mnóstwo problemów. Byłem często lekkomyślny, czasem wręcz głupi, totalnie ignorowałem ich rady i żyłem jakbym miał wszystko gdzieś. Tak się na mnie zawiedli, iż chyba już dawno zaczęli wierzyć, iż ze mnie nic nie będzie i nigdy się nie zmienię.
Ostatnio mama coraz bardziej złościła się, iż nie pojawiam się na rodzinnych obiadach czy spotkaniach wiesz, kompletnie to wtedy olewałem. Ale wszystko wywróciło się do góry nogami, kiedy pojawił się temat spadku. Wpadłem w szok, gdy dowiedziałem się, iż rodzice postanowili wykluczyć mnie z testamentu. Ich logika była prosta uznali, iż swoim zachowaniem udowodniłem, iż nie jestem jeszcze na tyle odpowiedzialny, żeby powierzyć mi część majątku.
W pewnym sensie byłem w stanie ich zrozumieć ale to mnie bolało, serio. W końcu to przecież moi rodzice, moja własna rodzina. W poszukiwaniu zrozumienia poleciałem do mojej siostry miałem nadzieję, iż jakoś stanie po mojej stronie albo chociaż spróbuje pogadać z rodzicami. Ale ona zamiast mnie bronić, jeszcze bardziej podkreśliła, jak bardzo ich zawiodłem i ile stresu im przez te lata zafundowałem. Zdenerwowałem się strasznie, powiem ci, choćby przez chwilę pomyślałem o sądzie iż może zaskarżę rodziców, żeby dostać swoją część spadku.
Ostatecznie jednak, jak ochłonąłem, dotarło do mnie, iż to by tylko jeszcze bardziej nas poróżniło. Postanowiłem spróbować inaczej wziąć na siebie winę i wreszcie wziąć się w garść. Przyszedłem więc do rodziców i szczerze ich przeprosiłem za wszystkie przykrości, które im sprawiłem. Nie przyszło im łatwo, żeby od razu mi wybaczyć, ale docenili, iż w końcu chcę coś zmienić i dorosnąć.
Zacząłem naprawdę dbać o tę relację częściej do nich dzwoniłem, pytałem co u nich, odwiedzałem niemal w każdy weekend. Pomagałem tacie przy różnych drobnych naprawach i pracach w domu, żeby pokazać, iż naprawdę zależy mi na tym, żeby nadrobić swoje błędy.
Minęło trochę czasu, ale relacja między nami powoli zaczęła się naprawiać. Nasze rozmowy były coraz fajniejsze, zaczęliśmy się szczerze dogadywać. Dla mnie to był ogromny powód do euforii i motywacja, żeby pracować nad sobą dalej, żeby rodzice mogli być ze mnie dumni. Chciałem im jakoś podziękować za wszystko, co przeszli przeze mnie, więc w końcu zorganizowałem im wyjazd nad Mazury.
Kiedy wrócili, zrobili mi niezłą niespodziankę. Powiedzieli, iż widzą jak bardzo się staram, jak bardzo się zmieniłem. Przyznali, iż ostatnimi działaniami pokazałem, iż naprawdę dojrzałem i zacząłem brać odpowiedzialność. To sprawiło, iż zmienili zdanie w sprawie testamentu. Postanowili zmienić zapisy i dać mi sprawiedliwą część majątku.
Powiem ci, ta cała historia nauczyła mnie, iż szczere przyznanie się do winy i prawdziwy wysiłek, żeby się poprawić, może odbudować choćby bardzo zniszczone relacje. Cieszę się, iż zaryzykowałem, bo dzięki temu nie tylko odzyskałem szansę na spadek, ale przede wszystkim znów poczułem, iż mam rodzinę, która mnie kocha i rozumie. To jest dla mnie najważniejsze.






