
Otyłość, choroba otyłościowa, insulinooporność to ostatnio bardzo modny temat. Setki, a choćby tysiące pseudoekspertów wypowiadają swoje zdanie. A im mniej rzetelną wiedzę reprezentują, tym głośniej ogłaszają swoje zdanie. W mediach społecznościowych ścierają się 2 nurty: jeden promujący wręcz chorobliwą chudość, dzielnie wspomaganą katorżniczymi dietami i lekami, a drugi na siłę wciskający nam, iż każda masa ciała jest ok i nie ma wpływu na zdrowie. Żadne z tych założeń nie jest prawdziwe i każde z nich przynosi więcej krzywdy niż pożytku. Więc jak to jest z tą otyłością? To tylko nałogowe przejadanie się, brak ruchu i lenistwo? I zwyczajowe: „Ogarnij się grubasie!” może pomóc? Czy ciężka choroba przewlekła i nawracająca, na którą nie da się nic poradzić, a winna jest trauma z dzieciństwa, rodzice, środowisko itp.? Wielokrotnie w gabinecie spotykam się z zaskoczeniem pacjentów, kiedy wyliczam im ich BMI i okazuje się, iż chorują na otyłość. „Kochanego ciała nigdy za wiele”, Ja zawsze byłam puszysta”, to dość częste reakcje. Niestety zakłamywanie rzeczywistości nie przynosi dobrych efektów. Niezależnie jak bardzo nie chcemy tego sobie uświa












