Ja i mój mąż, Piotr, nie mamy łatwego życia. Staramy się jak możemy, ale nasze zarobki są skromne. Oboje pracujemy, jednak pieniędzy ciągle brakuje. Mamy też czteroletnią córkę, której daliśmy na imię Jagoda. Każdy rodzic w Polsce wie, ile kosztuje wychowanie małego dziecka wszystko coraz droższe, a wypłaty stoją w miejscu, ledwo wystarcza nam na przeżycie.
Na domiar złego, Piotr uznał, iż musi pomagać swojej mamie Zofii i regularnie opłaca jej czynsz. Gdy sami musimy liczyć każdą złotówkę, on jeszcze przekazuje kolejne pieniądze teściowej. Zofia jest zdrowa, spokojnie mogłaby znaleźć choćby pracę na pół etatu. Ja sama wzięłabym dodatkowe godziny, ale muszę odbierać Jagodę z przedszkola i się nią zająć. Zwracałam się do teściowej z prośbą, by pomogła przy wnuczce, ale zawsze słyszałam, iż jej zdrowie na to nie pozwala. Zawsze tylko narzekała, iż kiepsko się czuje.
Ostatnio jednak zdarzył się szok Zofia wyjechała na drogie wczasy nad Bałtykiem. Piotr bez żenady poinformował mnie, iż teraz pod jej nieobecność muszę jeździć przez całe miasto podlewać jej kwiatki. Byłam wściekła. Siedzę godzinami w komunikacji, żeby podlewać komuś kwiaty, zamiast dorobić i kupić coś Jagodzie.
Na tym nie koniec. Zauważyłam, iż Zofia zmieniła styl życia. Nagle nosi drogie płaszcze z warszawskich butików, pojawiły się ekskluzywne torebki, nowoczesny telefon. Zastanawiałam się, skąd ona ma pieniądze przecież Piotr twierdził, iż nie ma na czynsz, a tu ciuchy droższe niż moja miesięczna pensja. Czyżby znalazła jakiegoś bogatego adoratora? Dopytywałam, ale Piotr kluczył.
Pewnego dnia zwróciłam uwagę, iż mój mąż nosi ciągle tę samą wypchaną torbę i coraz później wraca do domu. Gdy poszedł pod prysznic, zajrzałam do środka. I tu odkrycie w środku leżał sprzęt komputerowy. Rozpoznałam jeden laptop był własnością mojej przyjaciółki, Kasi! Następnego dnia w pracy Kasia opowiada, iż Piotr dorabia, naprawiając sprzęt znajomym. Wreszcie miałam jasność nie tylko robił fuchy, ale całą kasę oddawał matce!
Wieczorem zapytałam go wprost, czy wszystkie dodatkowe pieniądze przekazuje Zofii. Potwierdził bez zawahania.
To moje pieniądze, mogę z nimi robić, co chcę usłyszałam tylko.
A ja, z Jagodą, zszywam te same rajstopki, drugi rok ta sama kurtka, a jego mama jeździ do uzdrowisk i kupuje ubrania za kilkaset złotych sztuka. Rozumiem pomoc rodzinie, ale już miałam dość. Tak bardzo kocha swoją mamę, to niech teraz z nią mieszka. Tak uznałam za sprawiedliwe.
