Komentowanie ciał innych ludzi wciąż przychodzi nam o wiele za łatwo. O ile w prawdziwym życiu coraz częściej wiemy już, iż zarówno zawoalowane, jak i wypowiedziane wprost uwagi o czyimś wyglądzie lepiej zachować dla siebie, o tyle wciąż masowo pozwalamy sobie na ocenianie aparycji osób znanych z ekranów. Jakby wraz z wyborem zawodu aktora czy piosenkarza podpisywali zgodę na nieustanną, drobiazgową wiwisekcję swojego wizerunku… Na własnej skórze przekonał się o tym Barry Keoghan.