o, jaki cudak: panujący, choć małpolud!
gdyby korona rosła mu do wewnątrz czaszki
– może kłując pobudzałaby
szare komórki do działania.
a tak – słowotok i przeskoki,
szarpanina przerywanym ściegiem,
myśl niczym kamyczek. puszczanie kaczek
po chłodnej tafli.
niewiele potrzeba, by naprawić.
wystarczy odrobina czułości
będąca jak kreska na środku talerzyka
i banknot, by mógł ją wciągnąć,
rozjaśniony poznał istotę własnych pragnień,
chciejstw, fetyszyzmów.
jednak choćby tego brakuje.
wiem! poczytaj mu literaturę. na głos
i mało wyraźnie, by zarysy się zlewały.
pewnie spodoba mu się crossoverowy
fragment o Podstolinie włażącej na Telimenę,
słowa cętkowane, kręte.
naucz go zafałszowanej sztuki, wersji kolażowych.
niech jeszcze bardziej zmarnieje, podtraci się
usiłując chwytać rozjazdy, przepływy,
rozchylające się brzegi okładek.
...jeny, wyczuł, iż o nim mówię, chyba zaraz
zlezie z tronu! nie znasz, w głowie ci się nie pomieści,
do czego może być zdolny! nie daj się zwieść
– pomimo lichej postury – to bydlę,
co gryzie i brda, uciekaj!






![„Szmaty” Karoliny Lewestam. Wielka Kupa Ubrań, czyli o innej solidarności i siostrzeństwie [ROZMOWA]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=534;0;540;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/06/20260605-Szmaty-Lewestam-ilu-IK.jpg)




