Liczba zgonów w wyniku eutanazji w Holandii bije kolejne rekordy, a najnowszy raport rządowy pokazuje, iż lekarze coraz częściej czują się zmuszani do jej wykonywania. Ostrzeżenie, iż to, co miało być „wyjątkiem”, staje się normą.
Holandia, jeden z pierwszych państw na świecie, który zalegalizował eutanazję, mierzy się dziś z konsekwencjami tej decyzji, których twórcy ustawy prawdopodobnie się nie spodziewali. Najnowsze dane i badania pokazują, iż to, co przed laty przedstawiano jako ostateczność dla nielicznych, nieuleczalnie chorych pacjentów, przekształciło się w zjawisko masowe a presja społeczna zaczyna dotykać nie tylko pacjentów, ale i samych lekarzy.
Rekordowa liczba zgonów
Według danych przytoczonych przez dziennik „The Netherlands Times” 26 marca 2026 roku, w 2025 roku w Holandii odnotowano 10 341 zgonów w wyniku eutanazji. To już 6 procent wszystkich zgonów w kraju i wzrost o 3,8 procent w porównaniu z rokiem poprzednim, gdy takich przypadków było 9958.
Tydzień wcześniej holenderska minister zdrowia publicznego Sophie Hermans potwierdziła fakt, który wstrząsnął opinią publiczną, iż w Holandii doszło do co najmniej jednego przypadku eutanazji dziecka poniżej 12 roku życia.
Zmiana kulturowa, nie tylko pawna
3 lipca 2026 roku „The Netherlands Times” opublikował obszerną analizę badania poświęconego przyczynom wzrostu liczby eutanazji w kraju. Jak zauważa Els van Wijngaarden, badacz i etyk opieki zdrowotnej z ośrodka Radboudumc, sama ustawa regulująca eutanazję nie uległa zmianie, zmieniło się natomiast jej praktyczne stosowanie.
Jeszcze pod koniec lat 90. ubiegłego wieku choroba nowotworowa stanowiła powód niemal 90 procent przypadków eutanazji. Dziś ten odsetek spadł do około połowy, a coraz częściej powodem stają się demencja i zaburzenia psychiczne. To wyraźny sygnał, iż granice, które pierwotnie miały ograniczać stosowanie eutanazji do sytuacji skrajnych, systematycznie się przesuwają.
System opieki zdrowotnej pod presją
Raport zwraca uwagę na czynnik, który dotąd rzadko pojawiał się w rozmowach: kondycję samego systemu opieki zdrowotnej. Cięcia budżetowe, braki kadrowe w opiece nad osobami starszymi i w opiece terminalnej, a także problemy w dostępie do opieki psychiatrycznej, wszystko to zdaniem naukowców, może sprzyjać decyzjom o eutanazji, a choćby je wzmacniać.
Jak zauważają autorzy raportu, gdy pacjenci widzą, iż jakość dostępnej im opieki się pogarsza, może to bezpośrednio wpływać na ich decyzję o zakończeniu życia. Van Wijngaarden zastrzega, iż nie można jeszcze jednoznacznie potwierdzić bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego między niedoborami w systemie a wzrostem liczby wniosków o eutanazję, ale niedostatki systemu ochrony zdrowia ocenia jako poważny problem wymagający dalszych badań. Jak podkreśla, presja na system opieki zdrowotnej nie powinna iść w parze z rosnącą akceptacją eutanazji jako rozwiązania.
Lekarze zmuszani do zabijania?
Jednym z najbardziej niepokojących wątków raportu jest opisana presja wywierana na lekarzy. Z badania wynika, iż pacjenci i ich rodziny coraz trudniej akceptują odmowę wykonania eutanazji traktując ją coraz częściej jako coś, co się im „należy”, mimo iż holenderskie prawo nie przyznaje pacjentom takiego roszczenia.
Paradoksalnie, ta rosnąca presja społeczna sprawia, iż część lekarzy staje się jeszcze bardziej niechętna wykonywaniu eutanazji. Jak zauważa van Wijngaarden, dla wielu z nich pozostaje ona czynnością moralnie obciążającą, emocjonalnie wyczerpującą i wymagającą dużego nakładu czasu – a nie rutynową procedurą medyczną.
Obowiązująca w Holandii ustawa o kontroli przerywania życia (Termination of Life Review Act) opiera się na trzech filarach: miłosierdziu, ochronie życia i autonomii pacjenta. Jak wskazują badacze, ta delikatna równowaga zaczyna się chwiać na korzyść autonomii, co w praktyce oznacza rosnące przekonanie społeczne, iż każdy ma „prawo” do eutanazji.
Politycy: to alarmujące
Mirjam Bikker z partii ChristenUnie (CU), która zainicjowała powstanie rządowego badania, nazwała jego wnioski alarmującymi, wskazując wprost, iż braki w opiece przyczyniają się do wzrostu liczby przypadków eutanazji. Badaczka van Wijngaarden oceniła jednak takie uproszczone łączenie faktów jako zbyt daleko idące.
Raport trafił na biurko minister zdrowia publicznego Sophie Hermans (VVD) w czwartek, 2 lipca 2026 roku, i najprawdopodobniej stanie się punktem wyjścia do dalszej debaty politycznej nad kierunkiem, w jakim zmierza holenderska polityka wobec eutanazji.
Ostrzeżenie dla całego Zachodu
Przypadek Holandii kraju, który przecierał szlaki legalizacji eutanazji, powinien być przestrogą dla innych państw rozważających podobne rozwiązania. To, co zaczyna się jako prawo do wyjątku dla nielicznych, z czasem może przerodzić się w społeczną normę, a presja zamiast na system, by lepiej chronił życie i towarzyszył cierpiącym zaczyna spadać na tych, którzy mieliby to życie odbierać.
Legalizacja eutanazji otwiera drzwi, których później nie da się już domknąć. Holenderski raport z 2026 roku zdaje się to potwierdzać.
jb
Źródło: The Netherlands Times, dane i wypowiedzi badaczki Els van Wijngaarden (Radboudumc) oraz posłanki Mirjam Bikker (ChristenUnie), za pośrednictwem LifeNews.






