Czy zwróciliście kiedyś uwagę, iż dzieła sztuki, np. średniowieczne, w przypadku których nie zachowała się informacji o autorze, są adekwatnie zawsze podpisywane „anonimowy malarz”, „Mistrz skądś tam”, „naśladowca kogoś tam”. Przez stulecia – przy tak wielu niewiadomych – oczywista, dorozumiana, kompletnie nie będąca tematem polemiki była u tych artystów adekwatnie tylko płeć. A przecież mamy w historii mnóstwo przykładów utalentowanych artystek, choć niemal zawsze, by móc tworzyć, musiały przełamać swoiste bariery związane ze swoją płcią.
„Sztuka to męska sprawa”, „Nawet ładnie jak na kobietę”, „A to jej pewnie mąż pomógł wyrzeźbić” – jeżeli włącza się wam lampka ostrzegawcza przy tego typu zdaniach, zapraszam do lektury „Histerii sztuki” Soni Kiszy. Prowadzi nas on przez kolejne wielkie tematy sztuki europejskiej i sprawdza, gdzie w patriarchalnym świecie sztuki na przestrzeni tysiącleci objawiał się pierwiastek kobiecy, jak przemycano – często podświadomie – wizerunki pradawnej Bogini Matki, jak kobiecy mistycyzm splatał się z seksualnością, a które motywy miały kobiety deprecjonować i ubezwłasnowolniać. W swoich dywagacjach na temat historii sztuki Sonia Kisza omawia wiele takich obrazów, rzeźb czy ilustracji. Przyjmuje przy tym kobiecy punkt widzenia i czerpie z feministycznych badań.
Na książkę składają się eseje. Ale nie bójcie się tego słowa: tu język jest wyrazisty, czasem wręcz dosadny, a wystarczy sprawdź w sieci choć niektóre z omawianych haseł – przykładowo: Sheela na Gig, anasyrma czy Wilgefortis – by wiedzieć, iż absolutnie nie będzie nudno. Niezależnie od tego, czy po wygooglowaniu czujesz zaintrygowanie, zdumienie czy wręcz oburzenie, chcesz się pewnie dowiedzieć, co łączy te wizerunki. Otóż, są to te dzieła i artefakty, które męskocentryczna historia sztuki przez setki lat ignorowała, przekłamywali, uznawała za marginalne i niewarte analizy. Natomiast współcześnie badaczki i badacze czerpią z nich wiedzę o kobietach i rozumieniu roli seksualności i macierzyństwa w dawnych społeczeństwach.
Histeria to wygodne pojęcie, którym można zdyskredytować każdy kobiecy bunt, złość czy wybuch emocji. To mężczyźni przez stulecia decydowali, czy dana kobieta zostanie uznana za mistyczkę, histeryczkę, heretyczkę (Joanna d’Arc) albo paktującą z diabłem czarownicę. Czytajmy, by zdobyć tę świadomość i odkryć dziedzictwo, które zostało kobietom odebrane, a teraz – dzięki wysiłkowi badaczek i (pewnie też) badaczy – jest przywracane pamięci.
Polecam
Anna Cała
Dostępność książki sprawdzicie w naszym katalogu: KLIK.
A dostępność innych książek na temat historii sztuki sprawdzicie tu: KLIK.


![Piekło mężczyzn! Dziś mają oni zakaz urlopu menstruacyjnego. A co potem? [WIDZĘ TO TAK]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=96;0;104;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/06/Jozefaciuk1.jpg)







