Dawid miał czterdzieści lat, był nieżonaty i samotny. Kiedyś, jeszcze niedawno, wzbudzał zazdrość wielu kobiet każda z nich chciała mieć obok siebie takiego mężczyznę. Wysoki, przystojny, z pokaźnym majątkiem. Teraz jednak z tych atrybutów pozostały mu już tylko pieniądze polski złoty szeleszczący w portfelu. Młodość uleciała, włosy wypadały niczym jesienne liście, a brzuch każdego dnia rósł niczym ciasto drożdżowe zostawione na piecu. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Po raz pierwszy pomyślał poważnie o ożenku, ale nie był pewien, czy znajdzie odpowiednią żonę, bo jego charakter nie należał do łatwych: szorstki, ostry i nieprzejednany. Wszyscy w okolicy o nim gadali: Uważaj na Dawida, nie podchodź za blisko ostrzegały kobiety te, które próbowały. Dawid czuł, iż ma nikłe szanse na szczęście. Zwierzył się więc przyjaciołom, a oni udzielili mu kilku rad, które sprawiły, iż parę miesięcy później stanął na ślubnym kobiercu.
Nazajutrz po ślubie Dawid postanowił przedstawić swojej żonie swoje oczekiwania:
Zamieszkasz w moim mieszkaniu, to dla ciebie wielki zaszczyt. Wszystko musi być zawsze w jak najlepszym porządku i czystości.
Zofia była trochę zaskoczona, ale uśmiechnęła się słodko.
Co masz na myśli? zapytała rozbawionym głosem.
Już tłumaczę. Musisz być świadoma, iż w każdej chwili możesz stracić to szczęście. Jestem bardzo wymagający, musisz się przyzwyczaić i zaakceptować. I tak, ręczniki zawsze mają być suche i wisieć na swoim miejscu. Najważniejszy jest porządek rozumiesz?
Zofia kiwnęła głową i dalej słuchała uważnie. Poszli do kuchni, gdzie Dawid zaczął wymieniać kolejne swoje żądania.
Tak, kochanie, odparła Zofia z uśmiechem, a o której zwykle będziesz w domu?
Po co ci ta informacja?
Żeby przygotować kolację.
Nigdy nie będziesz wiedzieć, o której wrócę, ale kolacja musi być gotowa. I broń Boże jeżeli mi nie zasmakuje, wyrzucę ją i ukarzę cię.
Słyszałam cię, kochanie. Wszystko będzie, jak trzeba, odpowiedziała Zofia, uśmiechając się jeszcze szerzej.
Ten uśmiech nie dawał mu spokoju przez resztę dnia. Wieczorem, zanim wrócił do domu, zjadł suty obiad w restauracji na Nowym Świecie chciał przetestować żonę. Zamierzał bez próbowania zwymyślać jej gotowanie i powtarzać to przez tydzień.
Dawid wrócił do mieszkania. Zapadła dziwna, pusta cisza.
Czy ktoś tu jest? Wróciłem.
To ty, odpowiedziała Zofia obojętnie, nie podnosząc wzroku znad Pilota, oglądałam telewizję i przysnęłam.
Kolacja gotowa?
Kolacja… Och, tak, prawie zapomniałam! Chodź, zobacz.
Już szykował sobie kąśliwy tekst, gdy Zofia postawiła przed nim talerz z zimną, niesoloną kaszą gryczaną.
Proszę bardzo! Kasza oziębła, bez smaku. Jak nie zjesz do końca, sam będziesz sobie winien. Ja wychodzę i możesz mnie więcej nie zobaczyć.
Zawiesiła głos.
Żartuję, oczywiście mnie zobaczysz ale z kimś innym. Wiem, iż przed chwilą byłeś w restauracji. Wyobrażam sobie, jak cierpi twój żołądek, gdy musi teraz jeść tę okropną kaszę na pełny brzuch.
Dawid osłupiał.
Chcesz wiedzieć, dlaczego jestem taki ostry dla ciebie? Zapamiętaj jedno: tak będzie, jeżeli choć raz mi nie odpowiesz. Teraz jedz kaszę, do ostatniej łyżki. Im szybciej zaczniesz, tym szybciej skończysz!
Zofia była ostrzeżona przez sąsiadki przed specyficznym mężem, ale nie uciekała przed nim.
Mężczyźni nie rodzą się mili i przytulni, ale dopiero stają się tacy pod opieką wymagających żon mawiała Zofia. I miała rację.
Dawid zjadł kaszę w kilka minut. Pomyślał: Wreszcie znalazłem tę jedyną, o jakiej marzyłem przez całe życie. Wszystko tonęło w mlecznobłękitnej mgle, a nad Warszawą śmigały różowe bociany ze złotymi parasolkami.






![Ciągłe monitorowanie glukozy zwiększa skuteczność leczenia cukrzycy typu 2. Potwierdzają to najnowsze wyniki badań [DEPESZA]](http://www.newseria.pl/files/1097841585/sensor-zdjecie.jpg)
