Michał, znowu była tu twoja Zuzanna? zapytała mnie Irena, zaglądając do niemal pustej lodówki. Po jej wizytach zawsze mamy pusto w lodówce.
No była przyznałem. Znowu narzekała, iż nie mają z czego żyć. Nie mogłem jej przecież odprawić z niczym, to w końcu moja siostra.
I co, dałeś jeszcze Zuzannie pieniądze?
Kilkaset złotych odpowiedziałem, trochę zawstydzony. Zuzanna mówiła, iż Michał (jej mąż) znowu ma problemy w pracy, a czynszu to choćby nie mają z czego zapłacić.
Kto by się spodziewał Dalej nie rozumiem, po co tak się spieszyła z tym ślubem. Miała dopiero dwadzieścia lat. Dlaczego twoja mama jej nie odradziła?
Znasz Zuzę. Jak sobie coś w głowie uroi, to nic i nikt jej nie powstrzyma. Ale spokojnie, nauczy się w końcu samodzielności.
Irena westchnęła ciężko. Samodzielność owszem, ale póki co Zuzanna korzystała tylko z pomocy rodziny.
* * *
Michał, mąż Zuzy, sam dopiero zaczynał karierę i nie śpieszyło mu się z obdarowywaniem żony prezentami. Zuza nie chciała pracować, była przekonana, iż od tego ma męża. Nasza mama, Barbara, też zawsze stawała po stronie córki. Widziała, iż jej brakuje pieniędzy, więc wspierała finansowo i domagała się, żebym i ja dokładał się do pomocy.
Zuza to młoda dziewczyna, musi dobrze wyglądać powtarzała. Nie znalazła jeszcze wymarzonej pracy, a Michał jest bardzo oszczędny. Naszym obowiązkiem jest pomagać.
Robiłem, co mogłem. Ale Irena gwałtownie miała tego dość. Nie rozumiała, dlaczego część mojej pensji idzie na siostrę, skoro sami wynajmujemy mieszkanie i oszczędzamy na wkład własny. I jeszcze bratowa
* * *
Gdy wróciłem raz z pracy, zastałem mamę i Zuzannę u nas w mieszkaniu. Siedziały z Ireną i momentalnie zamilkły, gdy tylko weszła do pokoju. Od razu było widać, iż rozmawiają o czymś poważnym.
Mogę się dowiedzieć, co planujecie? zapytała Irena. Mam dziwne przeczucie, iż znowu chodzi o pieniądze.
Coś ty, kochana! zaśmiała się mama. Omawiamy sprawy rodzinne, które ciebie nie dotyczą.
Irena prychnęła i poszła zrobić kolację. Pięć minut później w kuchni pojawiła się Zuza, otworzyła bezceremonialnie lodówkę i stwierdziła z niezadowoleniem:
Czemu tu tak pusto? Irena, nie robiłaś zakupów?
Robiłam, ale pensja mi wpłynie dopiero za dwa dni, więc kupiłam tylko podstawowe rzeczy. Jak chcesz, mogę ci odgrzać zupę.
Dzięki, ale zup to ja nie jem. W ogóle nie wydaję na jedzenie wolę zamówić pizzę, sushi, pójść z Michałem do kawiarni.
Michała stać na takie luksusy? Przecież ciągle mówisz, iż nie macie pieniędzy.
Od tego mam mamę i ciebie, Michał! W rodzinie się sobie pomaga.
Po chwili mama z Zuzą wyszły. Irena od razu zapytała, o co chodziło.
Mama chce sprzedać działkę na Mazurach i całość przekazać Zuzannie. Bo młoda jest i na start trzeba pomóc.
I co, nie przeszkadza ci, iż wszystko idzie do Zuzy? Ja naprawdę się z tym nie zgadzam, to jej nie wyjdzie na dobre.
Irena, nie wtrącaj się, działka jest mamy, jej decyzja powiedziałem sucho, uciekając do drugiego pokoju. W duchu uważałem, iż dobrze, co robi, bo warto pomagać siostrze.
* * *
Działka gwałtownie poszła na sprzedaż. Dla Ireny stało się jasne, iż Zuza nie zamierza rozporządzać pieniędzmi z rozsądkiem. Restauracje, modne ubrania, telefon, wyjścia do kawiarni wszystko na pokaz, byle było ładnie.
Skończyły się pieniądze, to Zuza pomaszerowała znów do mamy:
Nie mam już z czego żyć! Chcę zrobić prawo jazdy i kupić samochód! Macie jeszcze coś do sprzedania? Inni rodzice kupują dzieciom mieszkania, wspierają Czemu my wszystko straciliśmy, mamo?
Mama, aż zaniemówiła. Nie spodziewała się, iż córka tak gwałtownie przehula pieniądze. Opanowała się i odparła:
Zuza, nie mamy już nic. Myślałam, iż będziesz rozsądna, może chociaż coś odłożysz. Teraz musisz poszukać pracy, masz papiery księgowej, aplikuj gdzieś.
Nigdy nie będę księgową! Siedzieć cały dzień przed komputerem i męczyć wzrok? Nie po to mam męża, żeby tyrać. To wy powinniście mi pomagać, mam dopiero dwadzieścia lat! Co to za życie samotne?
Spokojnie, coś wymyślimy. Może poprosimy Michała o pieniądze? Powiemy, iż to na coś ważnego. Przecież oszczędzacie, coś się na pewno znajdzie.
Myślisz, iż dadzą dużo? Ta Irena to centuś, żałuje choćby na jedzenie. Na szczęście Michał zawsze pomaga.
Idziemy! powiedziała mama zdecydowanie. Przed moją prośbą nie odmówią.
Godzinę później stały już pod naszym wynajmowanym mieszkaniem. Od razu wiedziałem, iż przyszły po swoje.
Michał, mamy istotną sprawę! zaczęła mama już w progu. Tylko ty możesz nam pomóc.
Irena od razu się spięła. „Zaraz poproszą o pieniądze” pomyślała. Co by się mogło wydarzyć, jeżeli nie to?
O co chodzi?
Zuza chce kupić auto, ale pieniądze po sprzedaży działki się skończyły przyznała mama ze wstydliwym uśmiechem. Może byście nam trochę pomogli?
Irena nie mogła w to uwierzyć:
Co? Już wydaliście te pieniądze? Dobrze wam zapłacili, gdzie to się wszystko podziało? Zuza, powinnaś bardziej pilnować swoich wydatków!
Nie będziesz mi mówić, co mam robić! fuknęła Zuza. Jestem młodą kobietą, mam swoje wymagania, nie chcę wyglądać jak szara mysz z bazaru! Chcę chodzić do restauracji, do kosmetyczki, kupować porządne rzeczy. Mojej młodości nie spędzę w biedzie!
Nie pomyślałaś, żeby pójść do pracy? ironicznie zapytała Irena. To pomaga, nie trzeba wtedy wyciągać ręki do rodziny.
Bałem się kłótni, więc zacząłem łagodzić sytuację:
Spokojnie, może jakoś się dogadamy. Na auto nie mamy, ale trochę możemy dołożyć.
Wiedziałam, synku! rozpromieniła się mama. Zawsze można na ciebie liczyć.
A mnie nie pytacie? oburzyła się Irena. Nie mam zamiaru sponsorować Zuzy. Ma męża, niech on się wykaże. Ode mnie żadnych pieniędzy, koniec tematu!
Spojrzałem na mamę, próbując uspokoić żonę:
Irena, nie przesadzaj. To nasze wspólne pieniądze, mam prawo też decydować. Mama weźmie jako pożyczkę, odda.
Oczywiście, iż oddam! przytaknęła mama. Albo uważasz, iż jestem naciągaczką? Pomagam Zuzie, oddam wszystko potem.
I tak poczułem się niekomfortowo, jakbym nie ufał mamie ale jeszcze gorzej czułbym się oddając ostatnie oszczędności.
Wybaczcie, ale nie możemy powiedziała stanowczo Irena. Zbieramy na mieszkanie, to dla nas ważniejsze niż auto dla Zuzy.
Chodź, mama, idziemy powiedziała urażona Zuza. Widzisz, jacy oni są? Liczy się dla nich tylko własne dobro, a nasze problemy mają w nosie.
Wyszły szybko, a mama jeszcze rzuciła przez ramię:
Michał, jeszcze pomówimy. Uważasz, iż Irena za bardzo rządzi?
Zamknęły drzwi, a ja od razu z wyrzutami zwróciłem się do żony.
Jak mogłaś? Co mama o nas pomyśli? Że nie chcemy pomóc, iż liczy się tylko kasa!
To według ciebie jest prawdziwa bieda? odpowiedziała. Pamiętasz, żeby ktoś nam kiedyś pomógł? Twoja rodzina nie dałaby choćby złotówki na nasze mieszkanie. Mam dość opowieści o Zuzie wiecznie pokrzywdzonej.
Kilka dni później wszystko między nami wróciło do normy. Nie podejrzewałam, iż Michał jednak coś kręci. Część pieniędzy, na które tyle lat oszczędzaliśmy, przekazał mamie.
Gdy Barbara dostała od syna kopertę, od razu go chwaliła:
Wiedziałam, synku! Porządnie cię wychowałam! Pomogłeś Zuzie, i ona ci potem pomoże. I nie mów nic Irenie. Jesteście młodzi jeszcze odłożycie.
* * *
Pewnego dnia przeglądałam Facebooka i zobaczyłam nowe zdjęcia Zuzanny siedzi roześmiana za kierownicą małego auta. Zapytałam Michała:
Wiedziałeś, iż Zuza jednak kupiła auto? Skąd wzięli pieniądze? Twoja siostra zawsze staje na swoim
Wiem o samochodzie rzucił unikając mojego spojrzenia. Zrobiliśmy zrzutkę w rodzinie, to taki prezent.
Jak to, „zrzutkę”? Ty też się dorzuciłeś? Czemu nic mi nie powiedziałeś?
Milczał już wiedziałam. Podeszłam gwałtownie do komody z oszczędnościami i serce mi stanęło pieniędzy brak.
Coś ty zrobił?! wykrzyczałam. Oddałeś wszystkie nasze oszczędności na auto Zuzy? Nie wierzę!
Wyjątkowo spokojny zwykle Michał wybuchł:
To nie twoja sprawa! To ja tu jestem głową rodziny, ja decyduję. Odkładać możemy jeszcze latami, ale Zuza potrzebuje auta teraz. Jak źle traktujesz moich bliskich, pomyślę, czy chcę taką żonę!
Tak? A ja się już zastanowiłam, czy chcę takiego męża. W zasadzie już nie chcę! Jadę do mamy i dopilnuję, żebyś oddał mi połowę tych pieniędzy!
Zaczęłam się pakować, zła i rozczarowana czekałam, aż przeprosi albo zatrzyma, ale Michał tylko siedział przed telewizorem, jakby nic się nie stało.
Naprawdę wychodzę powiedziałam cicho od drzwi.
Idź. jeżeli się nie zmienisz, nie wracaj rzucił chłodno.
Przeprowadziłam się do mamy, a po miesiącu złożyłam pozew o rozwód. Trudno żyć z kimś, kto nie ma do partnera szacunku. A o swoje oszczędności także zadbałam widmo sprawy w sądzie skłoniło Michała, by oddał mi połowę. Potem śmiałam się z koleżankami: trzeba się czasem rozstać przez cudzą bezczelność.
Dziś wiem, iż zawsze trzeba dbać i o swoje granice, i o własne marzenia choćby gdy rodzina oczekuje bez końca ofiar. Czasem postawienie granicy to jedyny sposób, żeby zadbać o siebie.












