Hala z oczekiwań i marzeń

kulturaupodstaw.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: fot. M. Bańkowska i M. Trzeciakowski, źródło Archiwum Państwowe w Lesznie, Hala po zakończeniu budowy


Decyzja o postawieniu nowego obiektu zapadła przy okazji dożynkowego boomu budowlanego w 1977 roku. Architektem został Wojciech Zabłocki, o którym mawiano:

„najlepszy sportowiec wśród architektów, najlepszy architekt wśród sportowców”.

Wybór medalisty olimpijskiego i niezwykle doświadczonego architekta miał być gwarancją sukcesu. Zabłocki zafascynowany był architekturą modernistyczną, charakteryzującą się przeszkleniem i lekkością. Osiągając wiele sukcesów dla polskiej szermierki, miał okazję zobaczyć niezliczoną liczbę sportowych obiektów. Jedną z jego pierwszych realizacji był Treningowy Ośrodek Olimpijski na terenie Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.

Kolejne koncepcje obiektów realizowano w Zgorzelcu, Koninie, Puławach i właśnie w Lesznie. Jednak budowa w dawnym grodzie Sułkowskich nie przebiegała tak, jak można by sobie tego życzyć. Nic zatem dziwnego, iż powolna inwestycja stała się przedmiotem kpin. W czerwcu 1983 roku zapisano na łamach prasy:

Szkic autora projektu, repr. M. Gołembka

„W mieście zawiązało się już społeczne przedsiębiorstwo loteryjne. Losy z nadrukiem, który termin zostanie dotrzymany do nabycia w specjalnych stoiskach. Dochód przeznaczono na dofinansowanie inwestycji. I tak, dzięki społecznemu wsparciu za kilka lat hala będzie gotowa. Trzeba tylko cierpliwie poczekać…”

Opóźnienia wynikały ze zmian w dokumentacji i utrudnionego dostępu do materiałów. Zmieniali się także podwykonawcy oraz… główny wykonawca. A tym ostatnim od roku 1981 było Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Budownictwa Komunalnego.

Przywołany powyżej artykuł w „Panoramie Leszczyńskiej” zakończono pytaniem:

„A może potrzebny jest nam jakiś współczesny czarownik, który jednym nadprzyrodzonym zaklęciem przeobrazi widmo w społecznie użyteczny obiekt?”.

Można wątpić w nadprzyrodzone moce, niemniej po publikacji artykułu, zupełnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, roboty zdecydowanie przyspieszyły. Poradzono sobie z nierozwiązanymi do tej pory problemami. Poznański „Elektromontaż” podołał zadaniu podłączenia kabla wysokiego napięcia, dzięki czemu uporano się z kwestią zasilania hali. Wyjaśniono też sprawę wentylacji oraz doboru lamp zapewniających odpowiednie oświetlenie obiektu.

Użytkowanie

Pierwsze wydarzenie w nowej hali odbyło się w październiku 1984 roku. Impreza zorganizowana z okazji Dnia Pracownika Budowlanego nie była jednak tożsama z przeznaczeniem budynku do użytkowania. Nie był jeszcze gotowy węzeł cieplny i brakowało kilku lamp. Leszczyński Oddział Zielonogórskiego Przedsiębiorstwa Robót Instalacyjnych „Zinstal” był odpowiedzialny za rozwiązanie pierwszej bolączki. Oświetlenie instalowała Spółdzielnia Pracy „Elwag”.

Inauguracja działalności Salonu Urody Gabriel-Mitu w hali Trapez, 1995 r., fot. Edward Baldys, źródło Archiwum Państwowe w Lesznie

Uroczyste przekazanie kluczy młodym leszczyńskim sportowcom nastąpiło w czerwcu 1985 roku. W wydarzeniu wzięli udział m.in. przewodniczący Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej, sekretarz KW PZPR, wojewoda leszczyński oraz sportowiec – projektant Wojciech Zabłocki.

W listopadzie 1985 roku w „Panoramie Leszczyńskiej” zapisano:

„Hala sportowo-widowiskowa przy ul. Estkowskiego zaczyna tętnić życiem. Z miesiąca na miesiąc przybywa imprez organizowanych z myślą o szerszym udziale publiczności. Przypomnijmy, iż halę budowano przez osiem lat kosztem około 150 mln zł. (…) Obiekt ma 720 miejsc siedzących i może służyć do rozgrywania imprez sportowych o rozmaitym charakterze, pokazów oraz występów estradowych”.

Nazwa

Po oficjalnym otwarciu pozostała jeszcze jedna kwestia, a mianowicie nazwa obiektu. „Arena” w Poznaniu, „Spodek” w Katowicach, czy gdańska „Oliwa” to przecież symbole miast. Podobne aspiracje były w Lesznie, gdzie po kilku latach wreszcie wybudowano nowoczesną halę.

Szybko okazało się, iż wybranie nazwy to zadanie równie karkołomne jak budowa.

Powołano specjalny zespół odpowiedzialny za nadanie nazwy. Wpłynęły setki propozycji. Wśród nich m.in. „Fredia” nawiązująca do żużlowca Alfreda Smoczyka, „Dożynkowa” od Centralnych Dożynek, które przyczyniły się do rozpoczęcia inwestycji, „Komenia” i „Amos” od Jana Amosa Komeńskiego, słynnego pedagoga związanego z Lesznem, czy „Sokół”, odwołująca się do dawnych tradycji sportowych miasta. Sporym powodzeniem cieszyły się również „Lesna”, „Wieniawa” i „Olimpia”.

Zespół decydujący o imieniu dla obiektu ostatecznie je odrzucił. „Lesna” odpadła z przyczyn praktycznych – zdaniem komisji „Leszczyńska Lesna” brzmiałoby niczym „masło maślane”. Dwie kolejne uznano za mało nowatorskie. „Wieniawa” to nazwa jednej z leszczyńskich restauracji, a „Olimpia” kojarzyła się z poznańskimi obiektami.

Ostatecznie zdecydowano się na nazwę „Trapez”, nawiązującą do kształtu obiektu, a informacja o wyborze pojawiła się latem 1988 roku, czyli ponad dekadę po podjęciu decyzji o budowie. Kapituła konkursowa rozlosowała nagrody rzeczowe dla osób nadsyłających propozycje. Główna nagroda w postaci dresu sportowego powędrowała do kibica z Długich Starych. Nagrody pocieszenia (torby turystyczne) trafiły do Pawłowic, Gołanic oraz Przysieki Starej.

„Trapez” służył bardzo rozmaitym wydarzeniom, nie tylko sportowym, ale i kulturalnym. Odbyło się tutaj mnóstwo koncertów, targów i wystaw. „Trapez” był również miejscem spotkań propagandowych, takich jak choćby akademie z okazji 1 Maja.

Zdarzały się także imprezy, które trudno uznać za udane. Do takich należy występ „Pana Tik-Taka” w lutym 1987 roku. Chętnych do zobaczenia śpiewających Fasolek było zdecydowanie więcej niż biletów. Wypełniona po brzegi hala (jeszcze bez nazwy) była świadkiem rozczarowującego koncertu. Po występach nie gryziono się w język. Prasa donosiła:

„Uczestnicy odnieśli wrażenie, iż potraktowano ich prowincjonalnie licząc na to, iż występy gości z «samej stolicy» i tak spowodują gromkie oklaski”.

Zdecydowanie przeważały jednak udane wydarzenia, których w „Trapezie” odbyło się mnóstwo.

Wyzwanie

Problem dotyczący obiektu pojawił się w roku 2016. Ze względu na zły stan techniczny rozważano rozbiórkę. Informacja bardzo gwałtownie obiegła krajowe media i spotkała się ze stanowczym sprzeciwem środowiska architektów na czele z samym Zabłockim. Odstąpiono od tej decyzji i zdecydowano się wyremontować halę. Mało tego, w roku 2017 na dachu pojawił się neon z nazwą.

Patron

Dwa lata wcześniej obiekt zyskał także patrona.

„Zbigniew Białas był jedną z najważniejszych i niezapomnianych postaci leszczyńskiego sportu. Koszykarz, trener, prezes KS Polonia 1912 Leszno, wieloletni naczelnik Wydziału Kultury i Sportu w Lesznie, całe swoje życie poświęcił pracy na rzecz lokalnej społeczności.” – wspomina jego córka Beata Ciesielska.

„Ceniony za zaangażowanie, pasję i miłość do sportu, uczciwość i konsekwencję w działaniu, potrafił jednoczyć i wspierać zarówno starsze, jak i młodsze pokolenia zawodników. Jego imieniem nazwano halę „Trapez” – miejsce sportowych emocji i spotkań mieszkańców. To symboliczne uhonorowanie człowieka, który sport traktował nie tylko jako rywalizację, ale przede wszystkim jako formę tworzenia wspólnoty. Niejednokrotnie nazywał siebie ostatnim romantykiem sportowym, gdyż kwestie finansowe były u niego zawsze na ostatnim miejscu, a jego działalność społeczna była bardzo szeroka. Z miłością do sportu było mu zdecydowanie do twarzy. Ponadto kochał bluesa i rocka, więc w międzyczasie znajdował czas na koncerty i kupowanie płyt. Jego muzyczne kolekcje odziedziczyły kochające wnuki, które z nostalgią i ogromną dumą oglądają dziś zdjęcie dziadka na zamieszczonej w hali tablicy.”

„Ja mogę dodać, iż był otwartym człowiekiem i zawsze akceptował moje pomysły. choćby szalone. Dzięki niemu nie boję się wielu rzeczy.” – uzupełnia Hanna Białas, druga z córek patrona

Idź do oryginalnego materiału