Osoby odpowiedzialne za atak miały zapowiedzieć ujawnienie „czegoś większego”. Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka przyznał, iż może to być jedynie blef. Jednocześnie ocenił, iż dotychczasowe działania hakerów przypominają testowanie odporności systemów.
Wyciekły dane 19 milionów PolakówDo cyberataku na firmę MyDr doszło w sierpniu 2026 roku. Spółka dostarcza oprogramowanie służące między innymi do prowadzenia elektronicznej dokumentacji medycznej. Z jej rozwiązań korzysta około 12 tys. przychodni i gabinetów lekarskich w całej Polsce.
Według informacji przekazanych przez RMF24 naruszenie może dotyczyć danych aż 19 milionów osób. Wśród przejętych informacji miały znaleźć się numery PESEL, a także dane dotyczące leków i wystawionych recept.
Skala zdarzenia sprawia, iż jest ono jednym z najpoważniejszych przypadków naruszenia danych medycznych w Polsce. Informacje o zdrowiu należą do szczególnie wrażliwych. W połączeniu z numerem PESEL i innymi danymi identyfikacyjnymi mogą zostać wykorzystane do przygotowywania przekonujących prób oszustwa.
Hakerzy zapowiedzieli „coś większego”Osoby stojące za atakiem miały nawiązać kontakt z dziennikarzem portalu Zaufana Trzecia Strona. To za jego pośrednictwem przekazały zapowiedź „czegoś większego”. Nie wiadomo jednak, co dokładnie miały na myśli.
Do tych słów odniósł się Michał Gramatyka w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24. Wiceminister cyfryzacji ocenił, iż zapowiedź może być blefem. Podkreślił jednocześnie, iż sytuacji nie wolno bagatelizować.
Na razie nie przedstawiono potwierdzonych informacji o kolejnym wycieku ani nowym ataku. Nie wiadomo również, czy zapowiedź dotyczy danych przejętych wcześniej z MyDr, czy zupełnie innego systemu. Do czasu pojawienia się konkretnych dowodów należy traktować ją jako deklarację sprawców, a nie zapowiedź przesądzonego zdarzenia.
Wiceminister mówi o „białych kapeluszach”Michał Gramatyka stwierdził, iż zachowanie osób odpowiedzialnych za atak może przypominać działania tzw. białych kapeluszy. Tak określa się specjalistów, którzy wykrywają luki w systemach i informują o nich administratorów, aby możliwe było usunięcie zagrożenia.
Wiceminister zaznaczył, iż hakerzy – przynajmniej na obecnym etapie – zachowują się tak, jakby testowali odporność zabezpieczeń. Nie oznacza to jednak, iż wyciek danych można uznać za nieszkodliwy. Samo nieuprawnione pozyskanie informacji milionów pacjentów pozostaje poważnym zagrożeniem.
Nie ma również pewności, jakie są prawdziwe intencje sprawców i czy przejęte informacje nie zostaną w przyszłości wykorzystane lub przekazane innym osobom. Określenie „białe kapelusze” jest w tym przypadku oceną przedstawioną przez wiceministra, a nie oficjalnym ustaleniem dotyczącym odpowiedzialności za atak.
Rząd zapowiada „Cyber Piątkę”Wyciek z MyDr przyspieszył prace nad pakietem zmian określanym jako „Cyber Piątka” lub „cyfrowa piątka”. Nowe regulacje mają zwiększyć odpowiedzialność przedsiębiorstw gromadzących duże ilości danych Polaków.
Jedna z zapowiadanych zmian ma objąć firmy przechowujące informacje dotyczące ponad 100 tys. osób. Takie podmioty miałyby obowiązek stosowania standardów bezpieczeństwa przewidzianych w przepisach dotyczących krajowego systemu cyberbezpieczeństwa i unijnej dyrektywie NIS2.
Planowane są także dodatkowe wymagania związane z certyfikacją zabezpieczeń. Obywatele mieliby natomiast uzyskać prostszy dostęp do informacji, czy ich dane znalazły się wśród wykradzionych. Powiadomienia mogłyby trafiać między innymi do aplikacji mObywatel oraz Internetowego Konta Pacjenta.
Są to na razie zapowiadane rozwiązania legislacyjne. Ich ostateczny zakres może zmienić się podczas prac nad przepisami.
Jak sprawdzić, czy dane zostały wykradzione?Osoby zaniepokojone wyciekiem mogą skorzystać z rządowego serwisu Bezpieczne Dane. Należy dokładnie sprawdzić adres strony i nie korzystać z odnośników przesyłanych w przypadkowych wiadomościach SMS lub e-mailach.
Po dużych wyciekach danych często pojawiają się próby phishingu. Oszuści mogą podszywać się pod przychodnię, lekarza, Ministerstwo Zdrowia, bank lub inną instytucję. Wiadomość może zawierać prawdziwe dane pacjenta, co ma zwiększyć jej wiarygodność.
Nie należy podawać kodów BLIK, haseł, danych logowania ani numerów kart osobie kontaktującej się telefonicznie. Podejrzane są również wiadomości z informacją o dopłacie do recepty, zwrocie pieniędzy za leki lub konieczności „potwierdzenia” danych medycznych.
Warto ponadto zastrzec numer PESEL, regularnie sprawdzać historię rachunku bankowego i włączyć powiadomienia o nowych operacjach. choćby jeżeli zapowiedź „czegoś większego” okaże się blefem, dane przejęte podczas wcześniejszego ataku mogą jeszcze przez długi czas służyć do przygotowywania oszustw.












