Grzybiarze robią to nagminnie. Leśnik ostrzega: takiego grzyba lepiej zostawić w lesie

zycie.news 1 godzina temu
Zdjęcie: grzyby @pexels


Problem zaczyna się wtedy, gdy po przekrojeniu okazuje się, iż w środku są ślady żerowania larw. Wiele osób po prostu odkrawa uszkodzony fragment i zabiera resztę grzyba do domu. Leśnicy ostrzegają, iż nie jest to dobry pomysł.

Robaczywy grzyb do koszyka? Leśnicy odradzają

Drobne otwory w trzonie lub kapeluszu oraz charakterystyczne kanaliki widoczne po przekrojeniu grzyba zwykle oznaczają, iż w jego miąższu żerowały larwy owadów. Część grzybiarzy nie uważa tego jednak za powód do wyrzucenia całego znaleziska.

Popularną praktyką jest wycięcie fragmentu, w którym widać larwy lub pozostawione przez nie ślady. Pozostała część trafia następnie do koszyka, a później na patelnię, do suszenia albo marynowania.

Przed takim postępowaniem przestrzegają jednak leśnicy. W materiale Wirtualnej Polski przytoczono stanowisko Nadleśnictwa Pułtusk, zgodnie z którym robaczywych okazów nie powinno się przeznaczać do jedzenia.

Podobne zalecenie znajduje się również w materiałach Lasów Państwowych. W publikacji poświęconej grzybom polskich lasów wskazano, iż owocniki ze śladami zaczerwienia, czyli potocznie mówiąc „robaczywe”, nie nadają się do spożycia.

Samo odkrojenie kawałka może nie wystarczyć

Na pierwszy rzut oka rozwiązanie wydaje się proste: skoro uszkodzony jest tylko fragment trzonu, wystarczy go odkroić. Problem w tym, iż zmiany zachodzące w owocniku mogą nie ograniczać się wyłącznie do miejsca, w którym widzimy ślady larw.

Jak wyjaśnia WP, naruszone tkanki mogą sprzyjać rozwojowi mikroorganizmów i procesom rozkładu. Grzyby zawierają dużo wody, dlatego nie zawsze da się ocenić ich stan wyłącznie na podstawie wyglądu pojedynczego fragmentu.

Warto zatem dokładnie oglądać znalezione okazy jeszcze w lesie. Charakterystyczne kanaliki mogą być widoczne zarówno w trzonie, jak i kapeluszu. Po przekrojeniu grzyba łatwo zauważyć niewielkie otwory pozostawione przez żerujące w nim larwy.

Lasy Państwowe zalecają zbieranie przede wszystkim zdrowych, nieuszkodzonych owocników. Jednocześnie warto unikać również bardzo starych okazów.

Gotowanie i smażenie nie rozwiązują każdego problemu

Niektórzy grzybiarze wychodzą z założenia, iż choćby jeżeli w grzybie były larwy, wysoka temperatura podczas gotowania lub smażenia rozwiąże problem.

To kolejny mit, przed którym przestrzegają leśnicy. Obróbka termiczna może zniszczyć same larwy, jednak według informacji przytoczonych przez WP nie oznacza to automatycznie usunięcia produktów procesów rozkładu czy substancji wytworzonych wcześniej w zmienionym owocniku.

Dlatego znalezienie pięknego, ale mocno robaczywego borowika nie powinno być powodem do żalu. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest pozostawienie takiego okazu w lesie.

Nie tylko robaczywe grzyby mogą sprawić kłopot

Znaczenie ma również sposób, w jaki transportujemy zbiory. Lasy Państwowe przypominają, iż najlepszym wyborem są przewiewne, szerokie koszyki. Plastikowe torby i zamknięte pojemniki nie są zalecane, ponieważ grzyby mogą się w nich zaparzać i szybciej psuć.

Procesy gnilne mogą sprawić, iż choćby jadalny gatunek, który w chwili zebrania wyglądał dobrze, po nieprawidłowym przechowywaniu nie będzie nadawał się do bezpiecznego spożycia.

Podczas grzybobrania obowiązuje więc prosta zasada: do koszyka powinny trafiać jedynie okazy, co do których jesteśmy pewni zarówno pod względem gatunku, jak i ich stanu. jeżeli grzyb jest mocno uszkodzony, stary albo wyraźnie robaczywy, lepiej pozostawić go tam, gdzie wyrósł.

Idź do oryginalnego materiału