Stałam przed lustrem w małej salki dla panien młodych, gdzie pachniało lakierem do włosów, obcymi perfumami i świeżymi różami. Za oknem szumiał lipcowy deszcz, po szybie spływały cienkie strugi, a na parapecie leżały dwie szpilki, których wciąż nie mogłam wpiąć w welon. Pani Regina trzymała przede mną kartkę papieru. Białą, grubą, z równo złożonym rogiem. […]