Głęboka woda.
m/s „Tobruk” 50 lat temu.
14.07.1976
14.07.2026
Lata wczesnego dzieciństwa zawsze wywierają wpływ, zostawiają ślad w późniejszym życiu. Tak było ze mną. Pamiętam dwa stawy w miejscu mojego urodzenia. Były to dla mnie dwa morza. Pamiętam także szybowiec, który awaryjnie lądował w zbożu. Od tej chwili chciałem być marynarzem lub pilotem. Marynarzem byłem kilkanaście lat. Co do latania, to zostały skoki spadochronowe i wojsko zwiadowcze, które zahartowało mnie na dalsze życie.Od 1963 roku pokochałem dzięki śp. bratu Antoniemu zespół The Beatles.
W 1976 roku zostawiłem moją fabrykę pierników „Kopernik. Pracowałem tam 9 lat od stanowiska stażysty do kierownika działu wypieków. Dowodziłem 180 pracownikami. To jeszcze za mojej kadencji rozpoczęto modernizację piernikowego zakładu.Wiem także,że do dnia dzisiejszego wykorzystywany jest mój wniosek racjonalizatorski w Piekarni.Obserwując stagnację w kraju, wszystko postanowiłem zacząć od nowa bo małżeństwo pobudza do czynów: dzieci, mieszkanie za 10 lat ?Zamustrowałem na swój pierwszy statek „Tobruk” na na najniższe stanowisko po latach i szkołach, zostałem oficerem intendentem. Pamiętam zdanie pani w biurze PŻM, gdy dowiedziała się co do tej pory robiłem i co będę robił na statku stwierdziła : „rzuca się pan na głęboką wodę”.
Morze pozostawiło we mnie dwa ślady: pierwszy kiedy przewoziliśmy na statku urządzenia z zachodu dla pierwszej prawdziwej „Solidarności” na wybrzeżu w stanie wojennym,wówczas wraz z kapitanem ryzykowaliśmy wiele.Drugi… to niebezpieczeństwo zatonięcia statku w Zatoce Biskajskiej podczas sztormu.Kapitan był alkoholikiem, groziła nam wywrotka, w ostatniej chwili wspomogły nas ratownicze holowniki hiszpańskie.
Na rufie statku gdzieś…na oceanach i morzach, nie raz odbywały się rozmowy – „co zrobię jak skończę pływanie” ? Po pływaniu prawie 10 lat prowadziliśmy z żoną własną firmę w branży cukierniczej. Przyszedł czas Supermarketów no to firmę „wygasiliśmy”. Szukaliśmy zmian i zamieszkaliśmy w przyjaznej gminie Obrowo, gdzie się szanuje i wspiera ludzi z pasjami. Kawałek ziemi, nieba i człowiek jest szczęśliwy, spełnione marzenia z morza. Mogłem układać w inny sposób życie? Nie wiem. Wybrałem pływanie i bieganie, oraz Beatlesów i to jest „ mój kawałek życia”.
P.S. Pewien bosman mawiał : „Pan Bóg lubi pracowitych” czy i mnie miał na myśli ?
Zdjęcia:
1.Ona kierownik magazynu wyrobów gotowych, on kierownik od wypieków.Takie
„piernikowe” małżeństwo trwa już 51 lat.
2.Żona na pokładzie.
3.Bernard Richter mój jeden z trzech super majstrów zmianowych na Piekarni.
4.Dział techniczny w całości, żegnamy odchodzącego
na emeryturę Mirona Zaruckiego.
Nie ma na zdjęciu fantastycznej Szefowej Produkcji śp. Barbary Barskiej.Ona we mnie
uwierzyła.
5.Aby skakać trzeba ukończyć kurs spadochronowy – Krosno lato 1968.
6.Moje „morze” z dzieciństwa, staw w Warszewicach.
7.Wówczas siedziba Polskiej Żeglugi Morskiej w Szczecinie…ul.Małopolska 44.



