– Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji, by przez kilka dni z nikim się nie kontaktował. Bardzo się martwimy – mówią bliscy Michała Pałuckiego z Wilcznej. 38-latek od soboty nie dał znaku życia.
Michał wyjechał do Niemiec, do pracy. W minioną sobotę, 12 września, po pracy pojechał z kolegami do Lidla w Hamburgu. Było to ok. godz. 16.00. Po zakupach miał sam, pieszo wrócić do miejsca zamieszkania. Do dziś tam nie dotarł. Nie nawiązał żadnego kontaktu z kolegami z pracy, ani z rodziną. Jego telefon jest wyłączony. Bliscy Michała próbowali zgłosić jego zaginięcie w Niemczech. Tamtejsza policja zgłoszenia jednak nie przyjęła. – Powiedzieli nam, iż musi minąć co najmniej 7 dni. Dla nich to formalność, dla nas dramat – mówi siostra Michała.
Bliscy na własną rękę szukają Michała. Informacje w tej sprawie opublikowali w mediach społecznościowych. Powiadomili też słupecką policję, która dalej ma przekazać formalne zgłoszenie policji w Niemczech. Kiedy minie tydzień od zaginięcia, niemiecka policja ma rozpocząć poszukiwania.
Bliscy Michała bardzo się o niego martwią. Jak podkreślają, nigdy nie zdarzyło się, by przez kilka dni z nikim się nie kontaktował. Michał ma ok. 180 cm wzrostu, krótkie, ciemne włosy, oczy niebiesko-szare, nosi okulary. W dniu zaginięcia miał na sobie buty sportowe, jeansy oraz ciemną koszulkę. Osoby, które posiadają informację na temat miejsca pobytu zaginionego proszone są o kontakt pod nr tel 661 066 655, +49 40 611 880 bądź 112.









