Gdy weszła do mieszkania, Ola zatrzymała się zdziwiona: obok jej i Iwana butów stały eleganckie szpi…

polregion.pl 12 godzin temu

Wchodząc do mieszkania, Olga przystanęła w progu. Przy wejściu, obok jej i Janowych butów, stały elegancko ułożone wysokie szpilki. Rozpoznała je od razu buty siostry Jana, Krystyny, drogie, zadbane. Po co ona tu przyszła? Olga nie pamiętała, by Jan uprzedzał ją o odwiedzinach siostry.

Olga, twój znowu na delegacji? zawołał za nią jej kolega, Paweł, gdy szła w stronę przystanku autobusowego. Może usiądziemy w kawiarni? Wypijemy twoje ulubione kakao, pogadamy, bo ostatnio tylko między drzwiami dzień dobry, do widzenia.

Przepraszam, Pawle, dziś nie dam rady. Jan obiecał być wcześniej w domu, mamy wybrać kuchnię, bo mieszkanie po remoncie wciąż niegotowe. I w delegacji nie był już dawno.

I zawsze wraca na czas? zapytał Paweł z ledwie ukrytym sarkazmem w głosie.

Nie zawsze zaśmiała się Olga, kręcąc głową Teraz bardzo potrzebujemy pieniędzy, więc Jan zostaje dłużej w pracy. Gdy już urządzimy mieszkanie porządnie, wtedy pewnie będzie częściej w domu.

Rozumiem uśmiechnął się Paweł i, życząc jej miłego wieczoru, skręcił w inną ulicę.

Tym razem Olga miała szczęście autobus przyjechał szybko, zwykle musiała sterczeć w oczekiwaniu, a tym razem zdążyła i choćby wyszła wcześniej z pracy. Zajęła miejsce przy oknie i zamyśliła się.

Kiedyś ona i Paweł planowali ślub, ale rozstali się głupio, Olga już nie pamiętała, dlaczego. Niedługo potem pojawił się Jan, i poszła z nim do Urzędu Stanu Cywilnego adekwatnie tylko po to, by pokazać Pawłowi, iż nie jest sama, niech sobie żałuje.

Paweł próbował się pogodzić prosił o przebaczenie, obiecywał, iż będzie ją uszczęśliwiał, nigdy nie skrzywdzi, będzie wierny. Ale Olga wówczas zauroczyła się Janem i uznała, iż Pawła nigdy nie kochała, to była tylko iluzja.

Później zapomniała o nim zupełnie, aż ostatnio przeniesiono Pawła do ich oddziału z centrali.

Udawał zaskoczonego tym przypadkiem, ale Olga miała przeczucie, iż specjalnie prosił o ten przeniesienie, wiedząc, iż ona tu pracuje. Mimo to było jej miło, iż Paweł wciąż jest sam, przez cały czas życzliwy i ciepły wobec niej.

Pragnęła mu szczęścia i, głęboko w środku, odrobinę zazdrościła przyszłej żonie Pawła umiał zwracać na siebie uwagę, był romantyczny, jednym słowem.

Nie mogła narzekać na Jana jako męża, tylko praca pochłaniała go ostatnio bez reszty. Dbał o ich dobro, żeby żyli wygodnie, niczego nie brakowało, ale nie miał czasu dla żony.

Mieszkali przecież w mieszkaniu Krystyny, siostry Jana. Ona uprzejmie zaproponowała im lokum, póki jej synowie rosną.

Krystyna i jej mąż nie mieli kłopotów finansowych, ona zawodowo nigdy nie pracowała, więc nie opłacało im się wynajmować mieszkania. Po prostu inwestowali w nieruchomości synowie podrosną i będą mieli własny kąt.

Jan z Olgą wyremontowali mieszkanie według własnego gustu, Krystyna pozwoliła, teraz kupowali meble. Ale Olga często myślała, iż może lepiej byłoby wynajmować gotowe mieszkanie. Ile pieniędzy już włożyli w ten remont wystarczyłoby na kilka lat wynajmu, na samą wpłatę na kredyt! Ale Jan był zachwycony, gdy Krystyna zaproponowała im mieszkanie.

Olga wysiadła z autobusu, przebiegła przez ulicę i ruszyła do domu. W powietrzu unosił się ten dziwny zapach zwiastujący deszcz, ale dziś nie miała ochoty delektować się świeżością.

Myśli kręciły się w jej głowie, ale żadna nie zatrzymywała się na dłużej. Ile już minęło, odkąd wraz z Janem wprowadzili się tutaj? Rok? A może półtora?

Nie pamiętała dokładnie, ale mieszkanie wciąż wydawało się tymczasowe. Ciągłe remonty, urządzanie, oczekiwanie na coś lepszego, jakby prawdziwe życie miało się dopiero zacząć. Ale kiedy?

Podchodząc pod klatkę, uświadomiła sobie, iż zwalnia kroku, jakby chciała odwlec moment wejścia do środka. Drzwi na klatkę stuknęły znajomo, wejdź do ciemnego korytarza, wspięła się po schodach na czwarte piętro.

Klatka schodowa migała przerwami światła, czuła rosnące napięcie.

Wchodząc do mieszkania, Olga znowu przystanęła. Przy progu stały elegancko ułożone szpilki siostry Jana.

Rozpoznała je były to szpilki Krystyny, drogie, zadbane. Po co ona tu przyszła? Olga nie przypominała sobie, by Jan mówił cokolwiek o jej wizycie.

Już miała zawołać, iż wróciła, ale coś ją powstrzymało. Intuicja podpowiedziała, iż lepiej chwilę poczekać. Zastygła w ciszy, nasłuchując.

Chciałam z mężem odpocząć rozbrzmiał głos Krystyny ale Tomek znów nie dostał urlopu, więc pomyślałam, żeby oddać wam te bilety. Ale pod warunkiem jej ton stał się bardziej zdecydowany pojedziesz nie z Olgą, tylko z Weroniką.

Olga zesztywniała. Z Weroniką? Przypomniała sobie, iż Jan kiedyś wspomniał to imię, mówiąc, jak Krystyna próbowała go zeswatać ze swoją koleżanką.

Wtedy nie zwróciła na to większej uwagi. Teraz jednak, gdy usłyszała to imię, poczuła niepokój.

Nie interesuje mnie Weronika głos Jana brzmiał zirytowanie. Krystyno, przecież mówiłem: jestem z Olgą. Mam żonę! Dlaczego znowu zaczynasz?

Olga odetchnęła z ulgą. Jasne, Krystyna znowu próbuje narzucić swoje zdanie. Już miała wejść do salonu i oznajmić powrót, gdy Krystyna odezwała się kolejny raz.

Przestań udawać, przecież pamiętam, jak kochałeś Weronikę. Planowaliście ślub, a potem obraziłeś się o drobiazg. Nie bądź taki uparty, wiem Olga do ciebie nie pasuje. Z Weroniką byłoby inaczej.

Olga znieruchomiała, starając się pojąć słowa, które właśnie usłyszała. Kochał? Miał żenić się? A jej mówił, iż Weronika go nie interesuje. Patrzyła w podłogę, próbując zachować spokój ale w myślach wciąż brzmiały słowa Krystyny.

No i co z tego? odpowiedział Jan, a w jego głosie słychać było złość i… niepewność? Minęło. Tak, było, nie przeczę, ale to przeszłość. Kocham żonę.

Kochasz? Daj spokój, Janie nie odpuszczała Krystyna. Przecież pobrałeś się z Olgą tylko po to, żeby Weronika była zazdrosna, zwłaszcza gdy zostawiła cię dla innego. Potem chciała do ciebie wrócić, błagała, żebyś jej przebaczył. Ale ty się uparłeś, żeniąc się na złość.

Olga poczuła, jak ścina ją zaniepokojenie. Na złość? Czyżby Jan poślubił ją tylko po to, by coś udowodnić? Poczuła ciężar na sercu. Przypomniała sobie, jak sama pospiesznie wychodziła za Jana po rozstaniu z Pawłem.

Nawet jeżeli na początku były inne motywy, przecież teraz się naprawdę kochają. Prawda? Olga z napięciem czekała, co powie jeszcze mąż.

Było, minęło usłyszała. Teraz mam rodzinę i zobowiązania wobec żony.

Jakie zobowiązania? prychnęła Krystyna. choćby dzieci nie macie, na szczęście. Mam nadzieję, iż nie zapomniałeś, gdzie mieszkasz? Z Olgą zawsze będziecie tułali się po cudzych kątach. Weronika właśnie dostała od rodziców nowe, trzy pokoje, przestronne, świeżo wyremontowane A ona wciąż cię kocha, czeka, aż zmądrzejesz.

Olga oparła się o zimną ścianę, z trudem opanowując emocje. Jak Krystyna może tak mówić? Ale najbardziej bolało ją to, co odpowie Jan. Zamarła, próbując usłyszeć jego słowa.

Krystyno, przestań zaczął Jan powoli, jednak nie był już tak pewny siebie, jak dawniej. Mieszkanie to nie wszystko. Teraz mamy gdzie mieszkać, później kupimy własne.

Ale Krystyna nie dawała za wygraną:

Boisz się zmian. Weronika zawsze była dla ciebie lepsza, tylko żal wciąż cię blokuje. Ale nie jest za późno. Z Weroniką będziesz miał dom, stabilizację, wszystko, na co zasługujesz. Nie widzisz, iż z Olgą nigdy nie będziesz naprawdę szczęśliwy?

Poza tym dodała przecież nie mogę wam ciągle udostępniać tego mieszkania. Niedługo będziecie musieli się wyprowadzić, mam już własny plany.

A sama Weronika wie o tym pomyśle? zapytał nagle Jan.

Oczywiście! choćby mnie o to prosiła. Wie, iż ją wciąż kochasz. Wszystko wymyśliła z tymi biletami, żebym pomogła.

Zapadła cisza. Olga poczuła zamęt. Dlaczego Jan milczy? Czy naprawdę rozważa propozycję siostry?

A co powiem Oldze? szepnął wreszcie.

Powiedz, iż będziesz mi pomagał na działce, właśnie robię remont. A sam pojedź z Weroniką nad morze. Proste.

Olga nie mogła już więcej słuchać. Wyszła niepostrzeżenie z mieszkania, nie obracając się.

Nogi same zaprowadziły ją do przytulnej warszawskiej kawiarni, niemal pustej. W półmroku cicho grała muzyka, za oknem zmierzchało. Zmęczona i zagubiona, usiadła przy oknie i bezwiednie zamówiła kakao z wanilią. Myśli wciąż powracały do fragmentów rozmowy, którą niedawno podsłuchała.

W głowie wciąż krążyły słowa Krystyny czy Jan naprawdę przez lata ukrywał przed nią prawdę? Czy mógł zataić, iż miał plany ślubne z inną, i to z przyjaciółką swojej siostry? Olga czuła się zdradzona, ale jeszcze bardziej bolało ją poczucie, iż jej małżeństwo stało się środkiem zemsty na byłej. Ufała, iż Jan wybrał ją z serca, tymczasem okazało się, iż motywy były inne. Choć i ona nie była bez winy choćby na krótki wypad z Pawłem do kawiarni nie chciała się zgodzić, a przecież Jana pokochała zupełnie i na zawsze.

Na zewnątrz zapadła noc. Olga siedziała dalej, patrzyła na świecące w oddali światła, rozmyte przez krople deszczu na szybie. choćby nie tknęła kakao. Czas się zatrzymał.

Jan choćby nie zadzwonił, nie spytał, gdzie jest. prawdopodobnie planuje już wyjazd z Weroniką nad Bałtyk, pomyślała gorzko, choćby się nie zastanawia, gdzie ja jestem.

Sięgając po telefon, by spojrzeć na godzinę, zorientowała się, iż wyładował się.

Westchnęła ciężko, postanawiając, iż dłużej nie będzie odkładać powrotu. Zebrała się w sobie, narzuciła płaszcz i wyszła w chłodny, wieczorny wiatr. Szła do domu, wmawiając sobie, iż z Janem wszystko skończone. Rozstanie było nieuniknione, próbowała przygotować się do tego w myślach.

W drodze pod dom czuła, iż jest coraz ciężej na sercu. Wspinała się powoli po schodach, otworzyła drzwi i weszła do mieszkania. Powitała ją cisza, dziwna cisza. Nie słyszała telewizora, odgłosów z kuchni. Zobaczyła walizki w środku pokoju. Jan pakował swoje rzeczy. No dobrze pomyślała gorzko widać rusza nad morze.

Co robisz? spytała automatycznie, choć odpowiedź była oczywista zaraz wyjaśni, iż jedzie do Krystyny na działkę. Tymczasem Jan powiedział niespodziewanie coś innego:

Olga, wyjeżdżamy stąd. Znalazłem mieszkanie. Na razie wynajem, a potem zobaczymy, może kredyt hipoteczny. Zatrzymał się na chwilę i spojrzał na żonę, jakby coś dostrzegł w jej oczach. Czemu tak długo wracałaś? Nie mogłem się do ciebie dodzwonić przez cały wieczór, telefon wyłączony. Pracowałaś po godzinach?

Olga nie wierzyła własnym uszom. Wszystko, co chciała powiedzieć, nagle straciło sens. Skinęła głową, nie wiedząc, jak zareagować.

Wyjeżdżamy? zapytała cicho, wciąż nie rozumiejąc wszystkiego.

Jan, widząc jej niepewność, podszedł bliżej, zaczął tłumaczyć:

Sprzeczałem się z Krystyną westchnął. I podjąłem decyzję: koniec zależności. Potrzebujemy własnego domu.

Olga poczuła ulgę, choć wiedziała, iż nie wszystko się wyjaśniło. Mąż zastanowił się moment, potem usiadł na kanapie, gestem zapraszając ją obok. Gdy przysiadła, Jan krótko opowiedział jej o rozmowie z Krystyną.

Powinienem powiedzieć ci wszystko wcześniej dodał nieśmiało. Rzeczywiście byłem zakochany w Weronice. I tak, poślubiłem cię trochę na złość. Ale, Olga, musisz wiedzieć jedno: to przeszłość. Teraz kocham tylko ciebie, nie chcę cię stracić.

Olga słuchała, a w jej wnętrzu rosła ulga. Z pewnością ból i żal pozostaną, ale ważne, iż mogli wreszcie rozmawiać szczerze.

Przepraszam, iż nie mówiłem ci o wszystkim od razu szepnął Jan, spuszczając wzrok. Kiedy opowiedziałaś o Pawle, uznałem, iż nie czas, potem nie chciałem już wracać do starego.

Olga westchnęła, poczuła łzy wzruszenia.

Dobrze szepnęła To już nieważne. Znalazłeś mieszkanie?

Tak przytaknął Jan Na razie tymczasowo, ale wreszcie nasz własny kąt. Bez Krystyny i jej wtrącania. Damy radę, obiecuję. Później weźmiemy kredyt, wszystko zrobimy jak należy.

Olga kiwnęła głową. Czuła, iż to dobra decyzja. Wreszcie będą żyć po swojemu, bez cudzych rad i ingerencji.

No to uśmiechnął się Jan Pakujemy się?

Olga znowu przytaknęła, nie mogąc wydusić słowa. Wierzyła, iż teraz ich życie naprawdę rozpocznie się od nowa, a przeszłość choćby bolesne wspomnienia zostawią za sobą.

Idź do oryginalnego materiału