Gdy wspominam tamte czasy, wszystko wydaje się pokryte lekko zamglonym światłem dawno minionej młodości. Chłopiec miał na imię Bartosz. Miał dziesięć lat. Bartosz nie znał rodziców. Pamiętam, jak starszy pan Tadeusz, bezdomny, który mieszkał pod mostem przy Wiśle w Warszawie, znalazł kiedyś Bartosza w dziecinnym plastikowym basenie, unoszącego się po gwałtownej ulewie tuż przy brzegu. […]