Gdy powiedziałem żonie, iż jej córka nie jest moją odpowiedzialnością, prawda o naszej rodzinie w Po…

polregion.pl 4 godzin temu

Po tym, jak wyrzuciłem żonie, iż jej córka to nie mój obowiązek, cała prawda o naszej rodzinie wyszła na jaw

Robert od lat żyje samotnie. choćby jego młodszy brat, Michał, ma już żonę i dwóch synów. Robert nigdy nie miał szczęścia do miłości żadna dziewczyna nie pasowała mu na żonę. Ciotki, babcie, kuzyni wszyscy z rodziny nie dawali spokoju, zagadując: No i kiedy twój ślub? Kiedy w końcu będziemy się bawić na twojej weselnej imprezie?. Robert był już mocno gotowy na taki krok, zmęczyło go życie kawalera. Gdy skończył 34 lata, podjął decyzję: koniec z samotnością.

Pewnego wieczoru w krakowskim klubie spotkał kolegę z pracy, Pawła, bawiącego się z tajemniczą młodą kobietą. Przysiadł się do nich, rozmowa gwałtownie przeszła na luźną nutę.

Cześć, Paweł, nie spodziewałem się cię tu zobaczyć! Z jakiej okazji?
Dobry wieczór, Robercie! Przyszliśmy świętować, moja koleżanka, Zuzanna, właśnie przyjechała do Krakowa.
Poznaj nas proszę.
Oczywiście! To jest Zuzanna.
Witamy w naszym mieście, Zuziu! Robert jestem.
Miło mi, Robercie. Lubię poznawać ciekawych ludzi, możemy się zaprzyjaźnić.
To bardzo chętnie.

Zuzanna robiła wrażenie była subtelna i uprzejma. A jednocześnie widać było po niej klasę i doświadczenie. W jednej chwili zaczarowała Roberta. Poczuł, iż znalazł kobietę idealną dla siebie. Im dłużej rozmawiali, tym więcej się dowiadywał Zuzanna wychowuje córkę, Anię, która chodzi do podstawówki. Na początku Robertowi nie podobało się, iż miałby od razu wejść w rolę ojczyma, ale po chwili namysłu doszedł do wniosku, iż nie ma w tym nic złego.

Po kilku miesiącach Zuzanna z Anią przeprowadziły się do mieszkania Roberta. Wszystko układało się świetnie. Ania chodziła do szkoły, potem na pianino, czasem wyjeżdżała do dziadków w Zakopanem na wakacje.

Zuzanna nie pracowała. Uważała, iż skoro Robert dobrze zarabia jako informatyk (pieniądze wpływały na konto regularnie, dobra pensja: pięć tysięcy złotych miesięcznie), powinien utrzymywać dom. Po pewnym czasie Robert zaczął jednak zauważać, iż wydatków jest coraz więcej, a żona stale czegoś wymaga. Nie chodziło już choćby o codzienne zakupy czy rachunki Zuzanna chciała zapisać Anię na zajęcia z angielskiego, potem na basen, potem jeszcze na lekcje baletu.

Robercie, potrzebuję trochę więcej pieniędzy na te nowe zajęcia dla Ani zaczęła nieśmiało Zuzanna pewnego wieczoru. Tym razem proszę cię o więcej, bo opłaty wzrosły.
W porządku, Zuziu, zawsze wspierałem rozwój Ani.

Ale wydatki rosły z tygodnia na tydzień. Ceny korepetycji i zajęć pozalekcyjnych tylko szły w górę. Kiedy Robert już nie wytrzymał, wylał z siebie wszystko:

Wiesz, wczoraj dzwoniła wychowawczyni Ani. Klasa jedzie na wycieczkę szkolną.
No właśnie, ja chcę, żeby Ania też pojechała. Ale potrzebuję dużo pieniędzy, naprawdę sporo. Nie może być jedyną, która nie jedzie przejęła się Zuzanna.

Zuziu, zaczyna mi być trudno. Dlaczego ojciec Ani nie daje na jej potrzeby? Czemu tylko ja mam płacić?
Robercie, wiedziałeś, iż mam córkę. jeżeli miałeś być skąpy i patrzeć tylko na siebie, to mogłeś nie być ze mną. Jestem zawiedziona!

Zuzanna nagle wybuchnęła płaczem, uciekła do sypialni i zatrzasnęła drzwi. Robert stał chwilę bez ruchu. Po godzinie przeprosił ją, dał pieniądze na wyjazd, ale w środku czuł niechęć. Dlaczego jej były mąż nie wspiera Ani, nie interesuje się nią?

Po kilku dniach, nie mogąc odpuścić tego tematu, Robert znowu zapytał Zuzannę:

Nie złość się, ale muszę wiedzieć czemu twój były nie płaci alimentów ani nie pomaga Ani?
Ja nie chcę jego pieniędzy. Wolę radzić sobie sama.

Przepraszam, ale uważam, iż to niesprawiedliwe, iż ktoś obcy czyli ja ma obowiązek utrzymywać cudzą córkę, podczas gdy jej ojciec jest jak duch, kompletnie obojętny.
Obcym się nazywasz? Myślałam, iż Ania jest też trochę twoja. Sądzisz, iż jestem głupia, a ty bez serca…

Ale nie zarzucaj mi braku serca. Po prostu mam swoje zdanie.
Rób, co chcesz. Do mojego byłego się nie zwrócę. Nie chcesz pomagać nie musisz. Sama zarobię. I nie będziemy nikogo prosić. Masz dość? Po prostu zakończmy to, rozstańmy się.
Dlaczego tak się denerwujesz? Porozmawiajmy spokojnie i zdecydujmy.

Nie chcę decydować. Idę spać. Możesz zostać na kanapie. Nie mam siły rozmawiać.

Robert kładł się na wytartej sofie w salonie, długo przewracał się na bok, analizował wszystko. Zuzanna była niebywale dumna, a on zupełnie obcy dla jej dziecka. Z każdym rokiem Ania rośnie, przyjdą kolejne wydatki. Jej ojciec śmieje się z daleka, bawi się życiem i nic go nie obchodzi. Przypadkiem, przeglądając laptop Zuzanny, natrafił na zdjęcie jej byłego ubrania markowe, nowy volkswagen, widać, iż mu się powodzi. Gdyby ktoś poprosił, mógłby dać na dziecko. Wszystko przez dumę Zuzanny. Robert podjął decyzję: musi porozmawiać z byłym mężem żony twarzą w twarz.

Idź do oryginalnego materiału