Gdy Lala miała szesnaście lat, stara wróżka na targu wzięła ją za rękę, wpatrzyła się w linie jej losu i powiedziała:

newsempire24.com 23 godzin temu

15 listopada 2025
Dzisiaj, kiedy przeglądam stare wspomnienia, czuję, jakby wszystko zaczęło się od jednego dziwnego spotkania na targu na Hali Mirowskiej w Warszawie. Miałam szesnaście lat, gdy staruszkawróżka wyciągnęła mi dłoń, spojrzała w krzywe linie mojego losu i odezwała się:
Nigdy nie wyjdziesz za mąż.

Rozbawiło mnie to, więc po prostu się roześmiałam. Lata minęły, a kiedy Marek stanął przede mną z pierścionkiem, który kosztował 3000 zł, przypomniałam sobie jej słowa i uśmiechnęłam się:
No cóż, przynajmniej będę panną młodą, zażartowałam, zgadzając się na jego propozycję.

Wzięliśmy ślub. Dzieci nie przyszły od razu. Lekarze surowo stwierdzili niepłodność ostateczną, bez nadziei.
No, chociaż będę żoną westchnęłam, starając się nie płakać.

Jednak los potrafi zaskoczyć. Zaszłam w ciążę, mimo zakazów.
To niebezpieczne, możecie nie przeżyć ostrzegali lekarze.

Ja tylko się uśmiechnęłam:
No, przynajmniej będę w ciąży.

Urodziłam zdrowego, silnego chłopca. Lata płynęły, a z Markiem przeżyliśmy wszystko euforii i straty, śmiech i łzy, wzloty i upadki. Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień.

A potem nowa diagnoza.
Pozostało państwu pół roku życia powiedzieli lekarze.

Spojrzałam im prosto w oczy i odpowiedziałam:
Wtedy skoczę ze spadochronem. Zawsze o tym marzyłam.

I skoczyłam. Raz. Drugi raz. I jeszcze raz.

Kilka miesięcy później, po kolejnych badaniach, choroby już nie było. Bo dopóki człowiek naprawdę żyje, los jedynie zadziera ramiona i zapisuje jego historię od nowa.

Jagoda.

Idź do oryginalnego materiału