Gdy ciotka nakładała jedzenie z garnka, ja sięgnęłam po chusteczki antybakteryjne z torebki i zaczęłam dokładnie wycierać widelce. Ona od razu to zauważyła.

newsempire24.com 1 dzień temu

Ostatnio musiałam zajść do cioci, by dostarczyć jej jakieś papiery. zwykle widujemy się tylko przy okazji świąt, ale teraz sprawa była pilna. Moja ciotka nie żyje w luksusie zresztą nie o pieniądze tu chodzi. Nie jestem jakoś przesadnie oszczędna, po prostu uważam, iż porządek i czystość to podstawa egzystencji. Można mieć mało, ale przecież brud nie kosztuje mniej niż mydło.

Ściany u ciotki to prawdziwe muzeum bibelotów wszelkiej maści aniołki z odpustu, filiżanki z różnych kompletów i cała kolekcja słoików po ogórkach układane w misterne wieże. W łazience stoi kuweta dla kota myta przez ciocię, w najlepszym razie, raz na tydzień. Pod nogami plączą się stare gazety i papiery, a w domu unosi się niezbyt zachęcający zapach kanalizacji, przeplatany wonią nadpleśniałych ziemniaków.

Ciocia, jak to ciocia, natychmiast zaproponowała jedzenie i zaczęła rozstawiać talerze. Kiedy spojrzałam na sztućce, troszeczkę się skrzywiłam ewidentnie były po przejściach. Gdy ona zaserwowała coś, co miało przypominać bigos z zeszłego tygodnia, ja z gracją wyjęłam z torebki chusteczki antybakteryjne i zaczęłam pucować widelce aż lśniły jak nowe.

Oczywiście nie umknęło to uwadze cioci, która, widząc jak z podejrzliwością traktuję kotleta, rzuciła:
Ty, Zosiu, nie jesteś głodna, czy babcine przepisy już ci nie pasują?

I powiedzcie mi tu, co człowiek ma odpowiedzieć? Ktoś z was był w podobnych opałach?

Idź do oryginalnego materiału