Fajny facet w nietypowej sytuacji

twojacena.pl 17 godzin temu

Mamo, nie rozumiesz! Między nimi już nic nie zostało, ona specjalnie zajęła się ciążą, żeby trzymać go na obcasie wciągnęła Jadwiga, dysząc z oburzenia. Nie chce go puścić!

Marta przewróciła oczami i westchnęła. No cóż, cóż za dobra córka. Piękna, mądra, z dyplomem wyższym. Tylko chyba ślepa nie widzi tego, co oczywiste.

Jadwiga, słyszysz siebie? Jak można specjalnie zajść w ciążę z facetem, z którym już nic nie ma? Czy on był przytomny? Tu albo cud i niepokalane poczęcie, albo ktoś cię wciąga w bagno. Co według ciebie jest bardziej prawdopodobne?

Jadwiga pofuknąła, jakby matka gadała bzdury.

No mamo, może po prostu go napoiła. Albo po prostu się pożałowała. Co nam, dziewczyny, nie brakuje podstępów?

Marta uniosła brew i wolno mrugnęła. Podstępy Natura nie da się oszukać. Ciężko to córce wytłumaczyć.

Jadzia, kochana, otwórz wreszcie oczy. Nie rozwodzą się dlatego, iż on jest taki szlachetny ojciec. Nie rozwodzą się, bo on i tak nie miał takiego zamiaru. Zawsze mu wszystko pasowało.

To kłamstwo! wybuchła córka. Po prostu nie rozumiesz! Znam go lepiej. To dobry człowiek, tylko okoliczności

Marta już nie wytrzymała. Jadwiga gorąco broniła Aleksandra, a on po prostu wykorzystywał ją. Marta widziała to już nie po raz pierwszy, zawsze trzymała język za zębami, ale dziś limit się wyczerpał. Trzy lata kłamstw, trzy lata podwójnego życia, trzy lata ran i łez jej dziewczyny Czara przepełniła się.

Wiesz co przerwała Marta. Nie mam już sił. Mam dość patrzenia, jak marnujesz życie na tego łobuza. Znajdę tę twoją ciekawą Annę i napiszę jej. Powiem, iż ona i jej mąż, według jego wersji, stoją na krawędzi rozwodu. Zobaczymy, co powie. Założę się, iż nie ma pojęcia, iż jej mąż jest prawie wolny!

Mamo! Jadwiga podskoczyła. Nie odważaj się! To nasza sprawa! Nigdy ci tego nie wybaczę!

To trochę ogrzało Martę. Nie, nie można tak Poza tym, iż to podłe, może jeszcze straci córkę. Trzeba spróbować innego podejścia.

To sprawdź go sama zasugerowała matka. Skoro tak kocha swoje dzieci, skoro taki uczciwy, powiedz mu, iż jesteś w ciąży. Z jego strony. Zobaczymy, jak ten szlachetny rycerz zareaguje.

Jadwiga najpierw sparaliżowana zamrzała, potem zmarszczyła się ze wstrętu.

Fuj! Manipulować to niska sprawa!

Niskie karmienie dziewczyny bajkami i marnowanie jej najlepszych lat, podczas gdy sam korzysta ze wszystkich przywilejów. To właśnie test na szczerość.

Córka zmarszczyła brwi i chwyciła torbę. Palce jej drżały.

Dość, nie chcę już o tym rozmawiać. Dzieliłam się, liczyłam na wsparcie, a ty Pamiętaj: jeżeli spróbujesz się zająć jego żoną, to ja ja już nigdy z tobą nie pogadam.

Marta została sama w kuchni. Westchnęła. Córka liczyła na wsparcie jakiego? Czy matka ma gładzić ją po głowie, uspokajać i mówić, iż wszystko będzie dobrze? Może na początku tak, ale nie teraz.

Trzy lata temu mieszkały razem w Warszawie, chociaż Jadwiga już miała własne mieszkanie w Krakowie. Obie uznały, iż tak będzie wygodniej. Jadwiga wynajmowała swój lokal, a Marta po prostu lubiła towarzystwo córki.

W pewnym momencie Jadwiga zaczęła się zmieniać. Coraz częściej uśmiechała się bez powodu, nagle odświeżyła garderobę, spędzała godziny przed lustrem przed wyjściem. Marta nie zadawała pytań i po cichu cieszyła się, iż dziewczyna w końcu coś planuje.

Mamo, chyba przeprowadzę się do własnego mieszkania oznajmiła niedługo Jadwiga. Mam chłopaka.

Jednak pod koniec grudnia wszystkie iluzje, które Marta wybudowała w głowie, runęły.

Jadwiga, pokaż go przynajmniej. Przecież u was to poważna sprawa. Może przyjedzie z nim na Nowy Rok do mnie? Usiądziemy razem, przyjmiemy go w gości zaproponowała Marta.

Na początku Jadwiga się opierała. Chcemy sami, spokojnie, we dwoje. Potem wspomniała, iż facet nie ma stałego grafiku i może pracować w noc sylwestrową.

Jadwiga, nie oszukuj. Widzę, jak twoje oczy skaczą. Po prostu nie chcesz mnie przedstawić? zapytała otwarcie matka.

No, po prostu mamo, nie może. On jest żonaty Jadwiga zauważyła, iż brwi Marty unoszą się, i dodała w pośpiechu. Ale z żoną nic nie ma! Tylko wspólne dzieci. On mieszka z nią dla nich. I na Sylwestra będzie u niej.

W sercu Marty zrobiło się lodowato. Musiała usiąść, by nie przewrócić się. Mimo wiru emocji starała się zachować zimną krew.

Jadwiga po co ci żonaty?

Obiecał się rozwieść. Po prostu nie teraz. Teraz nieodpowiedni moment.

A kiedy? Obietnica nie równa się małżeństwo, Jadwiga

Teraz jego mama po udarze, nie możemy jej martwić. Jak się trochę poprawi, to od razu rozwód.

Marta tłumaczyła, przytaczała przykłady z życia. Jadwiga już żyła w własnej rzeczywistości, zbudowanej na słowach ukochanego.

Chorąca matka nie była jedyną przeszkodą. Aleksander znajdował wymówki, by odciągać ją od problemów depresję, zwolnienie żony, itp. Serce Marty krwawiło za każdym razem, gdy słyszała nową wymówkę.

W końcu Jadwiga po raz pierwszy przyjechała do matki w łzach po 8 marca.

Okazało się, iż Aleksander poprosił ją, by przygotowała prezent dla jego dzieci: zestaw manualnie robionego mydła. Jadwiu nie sprawiłoby problemu, bo hobbystycznie robiła mydło i nie widziała w tym nic podejrzanego. Kiedy żona Aleksandra wieczorem wrzuciła zdjęcia z tym zestawem, bukietem i innymi podarunkami

Włożyłam w to całe serce, myślałam, iż dzieciom sprawię radość, a on tak ze mną jęczała Jadwiga. Nie mogę już tak dalej, jutro go po prostu wysyłam w kosmos

Jednak następnego dnia jej nastawienie się zmieniło.

No, mamo przepraszała łagodnie. Nie mógłby mu dać mydła tylko dzieciom. Przecież każdy z nich będzie używać.

Tak powtarzało się regularnie: Aleksander wyjeżdżał na Bałtyk z żoną, podarował jej na Nowy Rok pierścionek, a Jadwijka dostała jedynie lampkę. Każdego wieczoru Jadwiga płakała na ramieniu matki, a rano już znajdowała wymówki.

Kolejnym incydentem była ciąża żony Aleksandra. Jadwiga szczerze wierzyła, iż jej ukochany nie ma w tym nic wspólnego, a winna jest wyłącznie Anna.

Marta bolała się, widząc, jak córka oddaje wszystko młodość, wiarę, miłość na ogień cudzej rodziny. Czasem myślała, czy nie napisać do Anny. Ale nie mogła zrobić tego podłego kroku wobec dziecka. Musiała czekać i mieć nadzieję, iż czas wszystko poukłada.

Miesiąc po kłótni ciągnął się niekończąco. Każdy dzień wypełniał się ciężkim oczekiwaniem. Marta dziesięć razy dziennie sięgała po telefon, sprawdzając, czy nie przegapiła połączenia, czy nie przyszedł SMS. Telefon milczał.

Aż pewnej nocy, kiedy Marta, wyczerpana bezsennością, wpadła w niepokojący sen, zadzwonił telefon. Jadwiga. Serce poszło jej w piętę.

Mamo warknęła córka, zanim Marta zdążyła cokolwiek powiedzieć.

Kochanie! Co się stało?! Gdzie jesteś? spytała przerażona, wyciągając ubrania z szafy.

To, co usłyszała, brzmiało jak strumień świadomości. Zrozumiała, iż Jadwiga w końcu posłuchała rady i postanowiła sprawdzić Aleksandra, by udowodnić sobie i mamie, iż wszystko jest w porządku. Że on jest jej wsparciem, iż chce stworzyć rodzinę, tylko potrzebuje małego bodźca.

Na wieść o ciąży Aleksander zareagował zupełnie nie tak, jak się spodziewała.

Jadwiga, jesteś mądra to teraz nieodpowiedni moment. Mam tyle problemów w pracy i nie tylko powiedział. Musimy to rozwiązać gwałtownie i dyskretnie. Pomogę pieniądzmi, jeżeli trzeba.

Ale to nie problem, to nasze dziecko A jak z Anną

Jadwiga, nie komplikuj. Muszę lecieć. Jestem zajęty. Pomyśl sobie.

Od tej chwili Aleksander już nie podnosił słuchawkę.

Jadwiga wpadła w piekło. Dzwoniła i pisała co godzinę. On czytał, ale nie odpowiadał.

Po tygodniu natknęła się w feedzie znajomego na zdjęcie z kawiarni. Duża grupa, Aleksander przytula nieznajomą kobietę. Nie żonę. Data: wczorajszy wieczór.

Świat runął pod nogi. Jadwiga była w szoku. Próbowała skontaktować się z Aleksanderem przez tego wspólnego znajomego, ale

Poprosił, żeby ci powiedzieć, iż nie chce mieć kolejnych dzieci. Ma już dwoje, trzeci już w drodze. I iż ma dość twoich histeryczek wyznał przyjaciel. A więc rozwiążcie to sami, bo mi trochę wstyd.

Aleksander nie powiedział wprost, iż koniec, iż ma inną (wręcz dwie) i nie zamierzał się żenić z Jadwią. Ale wszystko było już jasne. Różowy zamki z obietnic, słodkich słów i planów rozpłynęły się w jednej chwili. Aleksander przestał być rycerzem, okazał się łobuzem, który lubił mieć młodą, zakochaną dziewczynę pod ręką, dopóki nie musiał coś poświęcać.

Marta wpadła do taksówki. Całą noc spędziła z Jadwią, a potem zabrała córkę do siebie. Nie ganiła, nie zmuszała do przyznania się do racji. Po prostu była obok.

Pierwsze tygodnie Jadwiga była bladą cieniem siebie. Prawie nie jadła, nie oglądała seriali, nie robiła mydła. Chodziła do pracy na autopilocie. Ale już nie usprawiedliwiała Aleksandra.

Marta wyciągnęła pieniądze, które odkładała na wakacje, i podała córce kopertę.

Oto, powiedziała, podając ją. To dla ciebie. Zrób, co chcesz. Jedź nad Bałtyk, rozkoszuj się falami, jedz owoce. Trochę złotych, ale wystarczy, żeby dotrzeć do Mierzei.

Jadwiga najpierw się wahała, ale w końcu zgodziła się.

Po dziesięciu dniach wróciła opalona, trochę chudsza, ale już bez smutku w oczach.

Mamo, przy morzu przemyślałam wszystko wyznała cicho, spuszczając wzrok. Wszystkie jego słowa, gesty Zrozumiałam, jak głupia byłam. Przepraszam za wszystko za to, iż nie słuchałam, krzyczałam

Marta nie powstrzymała uśmiechu. Nie cieszyła się złośliwie, po prostu była szczęśliwa, iż córka odnalazła spokój.

Kochanie, nie poddawaj się. Dobre osoby są na świecie

Jest ich wiele, ale teraz nie przychodzą mi na myśl. Chcę najpierw pokochać siebie.

Marta skinęła głową i przytuliła dziewczynę. Cieszyła się, iż jej pociecha zeszła z krawędzi, na której stały trzy lata. Rzeczywistość wygrała nad iluzją. Jadwiga została uratowana. Zapamiętała już gorzki smak prawdy, by nigdy nie wymieniać życia na tanie obietnice i cudze fantazje.

Idź do oryginalnego materiału