Ewa i Cyryl prowadzą schronisko w Beskidach. "Dwa miesiące spaliśmy po 2 godz."
Zdjęcie: Ewa, Cyryl i schronisko, które prowadzą
Życie w górskim schronisku może wyglądać jak spełnienie marzeń. Kawa z widokiem na szczyty, rozmowy z turystami i spokojne wieczory przy zachodzie słońca. Gdy Ewa i Cyryl słyszą o takich wyobrażeniach, tylko się śmieją. Od kilku miesięcy prowadzą schronisko w Beskidach i mówią wprost: przez pierwsze tygodnie spali po 2 godz. na dobę, schudli ze zmęczenia i przez cały czas nie wypłacają sobie pensji. — Ludzie widzą efekt. Nie widzą, ile pracy to kosztuje — mówią.



