Efekt Wertera w sieci

kosmosdladziewczynek.pl 7 godzin temu

„Lepiej ze sobą skończyć?” „Myślałaś kiedyś o przedawkowaniu?” Algorytmy same podsuwają dzieciom takie pomysły. W ostatnich latach nastąpił aż trzykrotny wzrost liczby prób samobójczych u dziewcząt w wieku do 19 lat. Jak temu przeciwdziałać, opowiada Halszka Witkowska, specjalistka w zakresie profilaktyki samobójstw i wsparcia osób w kryzysie

Maria Hawranek: W raporcie Dobre i złe wiadomości. Życie online i offline polskich nastolatków (2025) 1, który pani współtworzyła, przeczytałam, iż prawie 60 proc. dzieci w siódmej klasie, które podjęły próbę samobójczą, było odbiorcami treści suicydalnych, mimo iż ich aktywnie nie wyszukiwały. To mnie zszokowało. Spodziewała się pani takiego wyniku?

Halszka Witkowska: To pytanie nie pojawiło się w badaniu przypadkiem, więc poniekąd – tak. Wcześniej zapoznałam się z raportem Amnesty International Driven into Darkness,2 gdzie poruszono wątek algorytmów, które podrzucają treści dotyczące depresji, choćby jeżeli młodzi ludzie ich nie wyszukują. Naukowcy i naukowczynie symulowali, iż mają 13 lat, i zakładali konta na TikToku. Tego typu treści zaczynały im się wyświetlać po 30–40 minutach obecności w serwisie. Ja chciałam sprawdzić, jak to wygląda w Polsce. To, co chyba zrobiło na mnie największe wrażenie, to fakt, iż im młodsze dzieci z zachowaniami samobójczymi, tym większa częstotliwość wyświetlania się tego typu treści. Pytanie o częstotliwość było najważniejsze – inaczej w jednym worku znalazłyby się dzieci, które raz natrafiły na taką treść, i te, które trafiały na nie regularnie. Młodszy wiek powoduje, iż takich treści do odbiorców dociera więcej.

Dlaczego algorytmy w ogóle je dzieciom podsuwają?

Nie mam bladego pojęcia. Oczywiście mogę dedukować, iż TikTok, który jest chińską korporacją, w swoim państwie serwuje inne treści, a na państwa zagraniczne eksportuje inne, ale nie jestem specjalistką od big techu. Z mojego suicydologicznego punktu widzenia wiem, iż takie treści na pewno pogłębiają kryzys samobójczy i utrudniają drogę leczenia.

We wspomnianym raporcie Amnesty International przeczytałam przykłady tych treści suicydalnych: „Myślałeś kiedyś o przedawkowaniu”? Ciemne tła ze zdaniami: „Mam więcej blizn niż przyjaciół” albo prośbę, by nie smucić się, bo „Kiedy odejdę, będę w lepszej rzeczywistości”. Nie spodziewałam się tego.

Tak, to jest poruszające. Odbiorca tych treści może pomyśleć: to może lepiej skrócić to cierpienie? Posty tego typu idealizują samobójstwo jako rozwiązanie, nadają mu też romantyczny charakter, wpisując się w szeroko znany efekt Wertera – taki sposób opisywania samobójstwa, który uatrakcyjnia je jako opcję wyjścia. W takich przekazach nie ma miejsca na informacje o bruzdach wisielczych, plamach opadowych, ogólnie o tym, iż ciało po śmierci nie jest piękne. A media społecznościowe to fałszywe wyobrażenie o śmierci podbijają. Że nie wspomnę już o celebrytach, którzy opisują próby samobójcze jako „przyjemne odpływanie” albo „delikatne zasypianie”.

Jest pani pomysłodawczynią portalu „Życie warte jest rozmowy”, gdzie młodzi ludzie w kryzysie samobójczym i ich rodzice mogą szukać wsparcia. Jak to możliwe, iż gdy w ramach kampanii uświadamiających organizują państwo transmisję online, YouTube ją blokuje ze względu na „promocję treści samobójczych”, tymczasem na TikToku wspomniane przez nas treści wyświetlane są bez ograniczeń?

YouTube faktycznie zablokował nam transmisję konferencji dotyczącej profilaktyki samobójstw, i to – kuriozalnie – akurat w momencie, kiedy wypowiadała się pani wiceminister edukacji. Z drugiej strony jest historia opisywana przez Dariusza Farona. Dziennikarz skontaktował się z mężczyzną, którego żona popełniła samobójstwo, co zostało nagrane i upublicznione – przez dwa lata mąż nie mógł się doprosić o usunięcie tego nagrania z YouTube’a. Informował o tym policję, my go w tym wspieraliśmy, efekt przyniosło dopiero opublikowanie w lutym tekstu na portalu Wirtualna Polska. W internecie nie ma w tym obszarze żadnych regulacji – a one są pilnie potrzebne od zaraz.

Regulacje takie, jakie jesienią 2025 roku wprowadziła Australia, nakładając na korporacje obowiązek usunięcia kont w social mediach osobom poniżej 16. roku życia?

Choćby to. W Australii, gdzie łącząc względy rodzinne i zawodowe, spędziłam przełom 2025 i 2026 roku, to działanie nie jest oderwane od rzeczywistości – wynika z szerszego podejścia do social mediów i większej świadomości społeczeństwa. Australia jest jednocześnie bardzo rozwinięta pod względem technologii, jak i dbania o higienę cyfrową. W wielu restauracjach wiszą plakaty zachęcające do odłożenia telefonów do skrzyneczek – klienci i klientki, którzy się na to zdecydują, dostają 10% zniżki. Wielu rodziców w Australii ma takie podejście, iż dzieci nie dostają telefona ani iPada do 12. roku życia, a jeżeli potrzebują skorzystać z internetu, używają laptopów. Australijczycy są dość pragmatyczni – widzą, iż SoMe szkodzą dzieciom, i podejmują działanie. Sam fakt, iż 4,5 miliona kont zostało skasowanych, już coś znaczy.
Przeciwnicy tego typu zmian mówią: młodzi albo ich rodzice i tak znajdą sposób, by zakazy obejść. Ale co to jest za argument – czy to znaczy, iż mamy siedzieć z założonymi rękami? Sytuacja aktualna, w której nie mamy żadnej kontroli nad tym, co się dzieje w sieci, musi natychmiast się zmienić. Bo my, dorośli, ani nie panujemy nad tym, ani nie nadążamy za tym, co się dzieje w internecie, a co dopiero dzieci.

Z kim w Australii rozmawiała pani o nowej ustawie?

Przede wszystkim z młodzieżą i rodzicami, ale też z psychologami z mojej branży. Nie przeprowadziłam badań; odbyłam może dwadzieścia, trzydzieści rozmów, moje spojrzenie nie jest więc reprezentatywne, ale daje pewne wyobrażenie o nastawieniu do nowych regulacji. W przeważającej mierze bardzo dobrym – również wśród nastolatków, które podkreślały, iż mają dosyć presji, porównywania, bycia ciągle obecnymi na szkolnych grupach w komunikatorach i przebodźcowania. Regulacja jest przez dorosłych uważana za oczywistą konsekwencję rozwoju mediów społecznościowych i tego, w jaką stronę zabrnęły. A konsekwencje długofalowe? Wszyscy czekamy.

Poznaj 10 domowych zasad ekranowych. Zastanów się, czy i jak pasują do Ciebie
i Twojej rodziny.

Domowe zasady? Zaczynamy!

Zapoznaj się koniecznie!

RAPORT DZIEWCZYNEK

“DZIEWCZYNKI I KOMUNIKATORY”

Pobierz bezpłatnie

W tej chwili podobne regulacje wprowadzają lub już wprowadziły różne europejskie kraje: Francja, Hiszpania, Dania. Czy ma pani poczucie, iż któryś z modeli jest szczególnie wart powielania?

Czas to pokaże. Założenia na pewno wszędzie są dobre, ale internet jest żywym środowiskiem. Na ile big techy wezmą odpowiedzialność – musimy się temu przyglądać. Ale też nie może być tak, iż najbliższe pięć lat upłynie nam jedynie na obserwacji i dopiero jak zobaczymy, który system najlepiej się sprawdził, to go wprowadzimy. Bo raz, iż w tym czasie wszystko może się przecież zdezaktualizować, a dwa – i to ważniejsze – nie możemy dłużej zostawiać dzieci samych, bez żadnej ochrony.

Jest pani członkinią zespołu roboczego do spraw prewencji samobójstw przy Ministerstwie Zdrowia. Czy u nas pojawiają się jakieś propozycje w tej kwestii?

Podczas ostatniej Komisji do spraw Dzieci i Młodzieży, organizowanej przez posłankę Monikę Rosę, odbyła się żywa dyskusja o ustawie ograniczającej dostęp do mediów społecznościowych; o tym już głośno mówi się w sejmie. I jest to kwestia podejmowana ponad podziałami politycznymi, co napawa mnie nadzieją. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji, Paulina Piechna-Więckiewicz, jest bardzo zaangażowana w tematy zdrowia psychicznego.

W Polsce, jak chyba wszędzie na świecie, więcej samobójstw popełniają mężczyźni, ale z kolei więcej prób samobójczych podejmują kobiety. Co przejmujące, to iż wedle danych Komendy Głównej Policji w latach 2020–2023 nastąpił trzykrotny (!) wzrost prób samobójczych wśród dziewczyn do 19. roku życia. Czy możemy to wiązać właśnie z ekspozycją na niedoścignione wzorce w social mediach? Czy z używaniem aplikacji do tworzenia obnażonych zdjęć?

Znaczące jest to, iż wzrost widzimy u dziewczynek, a u chłopców – nie. Dziewczęta mają częściej myśli samobójcze, częściej się okaleczają – to akurat nie jest nic nowego, obserwujemy to we wszystkich europejskich badaniach od lat. Natomiast przyczyny tego wzrostu w statystykach policji upatrywałabym przede wszystkim w rosnącej deprywacji potrzeb, przede wszystkim potrzeby bycia akceptowaną i popularną. Jak wiemy z wielu źródeł naukowych, używanie mediów społecznościowych wpływa znacząco na spadek samooceny. Jako ludzie zawsze się porównywaliśmy, ale nie z taką liczbą osób i nie z modelami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję. Drugi istotny powód to fakt, iż nadużyć seksualnych online w 98% doświadczają dziewczyny – to ich wizerunek wykorzystywany jest do robienia deepfake’ów, przerobionych zdjęć czy sextortion, czyli wyłudzania nagich zdjęć i późniejszego szantażowania nimi. Należy pamiętać, iż z kryzysem samobójczym jest związane ogromne poczucie wstydu – to on najczęściej blokuje nastolatki przed sięgnięciem po pomoc. jeżeli dodatkowo powodem są nadużycia seksualne, to ten wstyd się potęguje. Według danych Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę 80% dzieci, które o nadużyciach w sferze seksualności nie powiedzą w pierwszych dwóch tygodniach, nie powiedzą o nich już nigdy. A trudno się przyznać, iż wymieniało się takimi materiałami, iż było się w takiej relacji, iż komuś się zaufało czy iż czegoś się nie przewidziało.
Nawet jeżeli młodzi nam powiedzą o doświadczanej przez nich przemocy, często nie umiemy im pomóc. Wiemy, iż rodzice 16-letniej Julii z Lublina, hejtowanej i poniżanej przez rówieśników przez lata aż do momentu, gdy odebrała sobie życie, próbowali działać. Przenieśli ją do innej szkoły, zapewnili opiekę psychiatryczną. Niestety, to nie pomogło.

Mam jednak poczucie, iż w przypadku wykorzystania seksualnego mamy narzędzia i procedury, które pozwalają skutecznie przeciwdziałać – jeżeli zgłosimy się na policję. Tak wynika z rozmowy, którą przeprowadziłam z psycholożką Justyną Kotowską, członkinią Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15.3

Rzeczywiście, w przypadku nadużycia seksualnego konsekwencje łatwo wyciągnąć, ale proszę pamiętać, iż nie każda sprawa jest traktowana poważnie – w przypadku zdjęć przerobionych przez AI policja czasem nie wie, co zrobić, bo rozwiązania systemowo-prawne nie nadążają za tym, co się dzieje w internecie. Przypominam też, iż ludzie w Polsce generalnie nie mają zaufania do sprawczości organów ścigania i na policję nie trafiają wszystkie sprawy związane z samobójstwem. Dane policyjne to jedynie fragment rzeczywistości, obraz niepełny.

Często podkreśla pani, iż największym czynnikiem ryzyka w kontekście myśli i prób samobójczych jest doświadczenie przemocy – fizycznej, psychicznej, seksualnej lub rówieśniczej, a często przynajmniej dwa jej rodzaje idą w parze. Ale mówi też pani o czymś, o czym rodzicom trudno słuchać – o zaniedbaniu emocjonalnym. Czy to znaczy, iż w kryzysie samobójczym znajdują się dzieci, które nie czują się kochane?

Trzeba być bardzo ostrożnym, stawiając taką tezę. Spotykam również rodziców w żałobie po śmierci samobójczej dzieci, którzy poświęcali im czas, rozmawiali, a i tak nie udało się pomóc. Przywołam tu cytat profesora Brunona Hołysta, iż ludzie odbierają sobie życie z braku miłości albo z braku poczucia miłości. Proszę pamiętać, iż często dzieci tak bardzo nie chcą martwić swoich rodziców, iż starają się normalnie funkcjonować, cierpiąc w milczeniu i nikomu się do niczego nie przyznając.

Do naszego serwisu „Życie warte jest rozmowy” przychodzą listy od dzieci, które piszą: „Nie powiem mamie o moich myślach samobójczych, bo ona i tak ma za dużo problemów”. Dzieci potrafią mieć przerost odpowiedzialności.

Często też zapominamy o tych dzieciach, które świetnie się uczą i nie sprawiają żadnych problemów wychowawczych. A przecież to nie tak, iż one nie doświadczają trudnych emocji – one po prostu nie chcą o nich mówić, bo chcą być dojrzałe i radzić sobie same. Pamiętajmy, iż wyjątkowo zdolne i pracowite dzieci mierzą się z podwójną presją – i rodzice, i nauczyciele przyzwyczajają się do tego, iż mają one świetne wyniki, a one same też mają rozkręconych wewnętrznych generałów, którzy grzmią w ich głowach: „Mogłaś zarwać jeszcze jedną noc, by dostać 5 czy 6”. Te świetne wyniki realizowane są jakimś kosztem, i trzeba to czujnie obserwować. Mamy takie wyobrażenie, iż na samobójstwa są narażone tylko dzieci z patologicznych domów, a to wcale nie takie oczywiste.

Choć w listach pożegnalnych, które pani czyta, pojawia się często temat przemocy między rodzicami, której dzieci nie są w stanie już dłużej oglądać.

Tak, to też jest kawałek tej historii.

Jedna z bohaterek mojego raportu o przemocy relacyjnej wśród dziewczynek przez dwa lata nie powiedziała mamie, z którą miała dobry kontakt, o doświadczanym bullyingu.4 Jakie punkty kontrolne ma sobie wyznaczyć rodzic dziecka niesprawiającego kłopotów wychowawczych ani szkolnych, żeby czegoś takiego nie przegapić?

Z mojej perspektywy najważniejsze są dwie kwestie: po pierwsze, dzieci od początku muszą być uczone, iż nie ma problemów nie do rozwiązania, a po drugie – iż to rodzic jest adekwatną osobą, do której w sytuacji kryzysowej trzeba się zwrócić. Oczywiście wypracowanie takiego zaufania to jest droga, a jego budowanie zaczyna się w momencie, gdy dziecko przychodzi do nas z płaczem, bo miś ma naderwane ucho. A my go wtedy nie wyśmiewamy, tylko mu współczujemy i misia zszywamy. I takie podejście musi trwać – dziecko przychodzi z problemem, to je wysłuchujemy. A niestety często w natłoku spraw mamy tendencję do bagatelizowania tego, z czym dzieci do nas przychodzą – dziś to może być misiek, jutro bullying, a pojutrze – wykorzystanie na tle seksualnym. Bez zaufania nie mamy szans na pomoc.
Rodzic jest też potrzebny do budowania elastyczności psychicznej dziecka – musi mu pokazywać, iż wyniki w szkole czy w pracy nie są najważniejsze. I mówić o tym. Bo choćby jeżeli sam rodzic nie przekazuje takiej presji, to dziecko i tak może ją poczuć w swoim szkolnym środowisku.
Często zapominamy też, iż dzieci obserwują nas, gdy kłócimy się z partnerkami i partnerami. Nastolatki doskonale wiedzą, kiedy i o co rodzice się kłócą. A do tego są wystawione na mnóstwo okropnych, raniących treści w internecie. To nam, dorosłym, wciąż się wydaje, iż dzieciństwo jest różowe. Ja uważam, iż dzieciństwa już dawno nie ma.

Ale tak w ogóle?

W naszych czasach – w ogóle. Proszę zauważyć, iż w naszej cywilizacji pomysł na dzieciństwo pojawił się dopiero w XIX wieku. XX wiek to początek myślenia o edukacji alternatywnej, o dzieciństwie wolnym od przemocy.

A w XXI wieku nie zauważyliśmy, iż intensywne korzystanie z internetu zabrało dzieciństwu beztroskę. Rodzicom trudno pojąć, iż przemoc rówieśnicza online boli tak samo jak offline, ale dzieci naprawdę nie rozgraniczają tych dwóch światów. 20 lat temu siedmiolatki raczej nie wertowały gazet i nie oglądały zdjęć z wojny – dziś widzą na co dzień filmiki z frontu w telefonie.

Dzieci nie tylko są eksponowane na treści przemocowe, ale też mają regularny dostęp do pornografii cyfrowej, co pokazał raport Internet dzieci 5. O tym też nie chcemy rozmawiać. Kiedy poruszam ten temat na warsztatach, widzę wśród rodziców i nauczycieli zaprzeczanie: to nie dotyczy naszych dzieci, naszych uczniów i uczennic. Nie chcemy stanąć w prawdzie, i to jest pierwszy poważny problem.

Raport dziennikarski Fundacji Kosmos dla dziewczynek o przemocy relacyjnej dziewczynek.

Dziewczyńskie psychologiczne wojny podjazdowe

Pobierz bezpłatnie

Poradnik PDF

Dziewczyńskie psychologiczne wojny podjazdowe.
Raport dziennikarski Fundacji Kosmos dla dziewczynek
o przemocy relacyjnej dziewczynek.

Pobierz bezpłatnie

Nie rozumiemy tego, czego doświadczają nasze dzieci, i nie doszacowujemy skali. Pisałam o tym w reportażu dla „Pisma” w kontekście tego, jaką rolę odgrywają komunikatory w życiu dzieci i nastolatków.6

Trudno nam to zrozumieć, podobnie jak trudno nam zrozumieć FOMO, presję na stałe przebywanie w środowisku, lęk, iż dzisiaj się śmieją z koleżanki, jutro ze mnie mogą się śmiać, i nikt mi nie pomoże. Bo mama nie zrozumie, tato nie ma czasu.
Do tego dochodzi ostracyzm rówieśniczy – nikt nie chce ze mną ćwiczyć na wuefie albo usiąść koło mnie w autobusie. Bicie brawa na wejście do klasy lub przeciwnie – milczenie. Albo wyrzucanie z grup na WhatsAppie.

W większej mierze tego rodzaju przemocy doświadczają dziewczynki. Najtrudniejsze jest chyba to, iż w tej chwili nie mogą się odciąć – wrócić do domu i odetchnąć.

Hybrydowość tej przemocy jest okropna – dzieje się ona w szkole, trwa w domu, nie ma od niej odpoczynku, nie ma bezpiecznej przestrzeni. W naszym raporcie Dobre i złe wiadomości ewidentnie wyszło na jaw, iż dzieci z zachowaniami samobójczymi więcej czasu spędzają w internecie, szczególnie w sposób pasywny. To znaczy, iż szukają tam jakiegoś schronienia, a trafiają na rzeczy, które im szkodzą. Ktoś wyszukuje treści o zaburzeniach psychicznych, by znaleźć rozwiązanie, a dostaje treści zachęcające do samobójstwa.

Rozumiem, iż konkluzja jest taka, iż jeżeli my, dorośli, nie podejmiemy działań, to kryzys samobójczy wśród nastolatków będzie narastał.

Nauczona życiem, doświadczeniem i tematem, którym się zajmuję, wiem, iż tu nie ma prostych odpowiedzi ani bezpośrednich relacji przyczynowo-skutkowych. Widzę, jak dużo jest działań profilaktycznych – dla mnie to, iż w zeszłym roku zanotowaliśmy po raz pierwszy raz od kilku lat spadek w liczbie prób samobójczych, oznacza, iż te działania zaczynają przynosić skutki. Problem jest i pewnie będzie rósł, ale z drugiej strony rosną też świadomość i zaangażowanie społeczne, również ze strony dziennikarzy, w upowszechnianie tego tematu i informacji o pierwszej pomocy emocjonalnej. Więc ja wierzę, iż dobro wygra. Że znajdziemy odpowiedź na współczesną sytuację, mimo iż rozwój technologii się nie zatrzyma, a firmy technologiczne nie przestaną patrzeć wyłącznie na zyski. Właśnie dlatego to my musimy reagować i stawiać twarde granice.

Samobójstwo to kulminacja procesu: myśli rezygnacyjne, myśli samobójcze, plany, próby i samobójstwo. Czy jest jakieś zachowanie, które powinno zwrócić uwagę rodzica na wczesnych jego etapach?

Objawy kryzysu na początkowym etapie łatwo pomylić z chwilowym gorszym nastrojem albo czymś, co nazywamy nastoletnim buntem. Niechęć do podejmowania aktywności, rozwijania pasji, odcinanie się od znajomych, niechęć do wychodzenia z domu – jeżeli takie zmiany w zachowaniu naszego dziecka się pojawiają, trzeba się im przyjrzeć. jeżeli dziecko było miłe w kontaktach, a staje się opryskliwe, nie kładźmy tego od razu na karb buntu, tylko zobaczmy, co się pod tym zachowaniem kryje. Podobnie jeżeli nagle przestało chcieć chodzić do szkoły, warto spytać, co się zmieniło, iż nie już nie chce. I zawsze alarmuję, iż trzeba zwracać uwagę na słowa – jeżeli słyszymy zdania typu „to wszystko nie ma sensu”, „jestem beznadziejna”, „nic ze mnie nie będzie”, „każdy jest ode mnie lepszy”, to powinien uruchomić się w nas wewnętrzny alarm.

Pierwsza pomoc emocjonalna to zauważyć, wysłuchać bez oceny, zapewnić wsparcie.

Kluczem jest zauważyć, drugim – zadać pytania.

Nie możemy unikać pytań o myśli samobójcze. Pamiętajmy, iż to my się ich boimy, bo dla nas te myśli są czymś strasznym i niewyobrażalnym, ale osoba, która ich doświadcza, żyje z nimi na co dzień, są jej towarzyszem.

Jeśli mamy obawy, by spytać o nie wprost, możemy najpierw zapytać: czy czujesz się ostatnio bardziej zmęczona? Czy zdarza ci się myśleć, iż to wszystko nie ma sensu? Że lepiej by się było nie obudzić? I tak badamy teren od ogółu do szczegółu. Na naszej stronie w Strefie Wiedzy jest Poradnik Pierwszej Pomocy Emocjonalnej. Podpowiada, jak zauważyć, jak rozróżnić kryzys samobójczy i jak rozmawiać o nim z dzieckiem 7. Mamy też wideokonsultacje dla rodziców dzieci w kryzysie samobójczym, po próbie lub dzieci dokonujących samookaleczeń. Zrobiliśmy ich już przez nasz serwis prawie tysiąc. My, dorośli, musimy być otwarci na rozmowy o problemach w domu – wszelkiego rodzaju. Nie zamiatajmy nic pod dywan.

Halszka Witkowska – doktorka nauk humanistycznych, specjalistka w zakresie profilaktyki samobójstw i wsparcia osób w kryzysie. Członkini Zespołu Roboczego ds. prewencji samobójstw i depresji przy Radzie ds. Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia. Od 2016 roku na Wydziale „Artes Liberales” prowadzi zajęcia z suicydologii, jest współautorką pierwszych w Polsce studiów podyplomowych z tego zakresu. Pomysłodawczyni pierwszego w Polsce serwisu edykacyjno-pomocowego dla osób w kryzysie samobójczym i ich bliskich „Życie warte jest rozmowy”.

Źródła

1 https://dbamomojzasieg.pl/dobre-i-zle-wiadomosci/
2 link: https://www.amnesty.org/en/documents/pol40/7350/2023/en/
3 https://kosmosdladziewczynek.pl/portal-wiedzy/ale-temat/od-pornografii-do-wykorzystania-seksualnego-w-sieci
4 https://kosmosdladziewczynek.pl/portal-wiedzy/ale-temat/dziewczynskie-psychologiczne-wojny-podjazdowe
5 link: https://cyfroweobywatelstwo.pl/wp-content/uploads/2025/03/RAPORT-INTERNET-DZIECI-2025.pdf
6 https://magazynpismo.pl/rzeczywistosc/reportaz/maria-hawranek-co-robia-dzieci-na-whatsappie/?seo=pw
7 link: https://backend.zwjr.pl/media/attachments/Pierwsza_pomoc_emocjonalna_PzkRQHs.pdf
Idź do oryginalnego materiału