Edyta Tecław: Zapach to nie tylko przyjemność. To narzędzie regulowania ciała, emocji i pamięci

ohme.pl 4 miesięcy temu

Zapach rzadko traktujemy poważnie. Kojarzy się z przyjemnością, estetyką, chwilą luksusu. Tymczasem aromaterapia — rozumiana świadomie i holistycznie — staje się realnym wsparciem dla zdrowia, emocji i codziennego funkcjonowania. W rozmowie z nami, Edyta Tecław opowiada o zapachu jako narzędziu regulacji hormonalnej, koncentracji, odporności i nastroju, ale też o potrzebie jakości, uważności i zatrzymania się w świecie nadmiaru bodźców. To rozmowa o naturze, która leczy — jeżeli pozwolimy jej działać mądrze.

Agnieszka Grün-Kierzkowska: Aromaterapia jest niewątpliwie rozwijającą się dziedziną. Na polskim rynku działa wiele firm…Czym wyróżnia się Via Aroma pośród tylu innych?

Edyta Tecław: Na pewno wyróżniamy się jakością. Jestem w to osobiście zaangażowana, testuję olejki eteryczne bezpośrednio na sobie. Jeżdżę po destylarniach, spotykam się z właścicielami, sprawdzam procesy produkcyjne, patrzę, jak to jest zorganizowane, odwiedzam plantacje, badam czy one rzeczywiście są ekologiczne i naturalne. To jest bardzo ważne, żeby na każdym etapie dopilnować procesu.

Destylarnie, z których kupuję olejki, są zaprzyjaźnionymi miejscami, znam ich właścicieli, obserwuję też, jak każdy rok przynosi niespodzianki, choćby związane z pogodą. Nie zaskakuje mnie fakt, iż w jednym roku olejek z pomarańczy jest intensywnie pomarańczowy, a w innym blado żółty. Wiem z czego to wynika. Dla mnie, jako aromaterapeutki, choć istotny jest zapach, to przede wszystkim muszą być zachowane normy, aby mogły zaistnieć odpowiednie adekwatności terapeutyczne. Niebagatelną rolę spełnia też jakość opakowania. Taki był mój zamysł, gdy tworzyłam markę. Chciałam odczarować mity związane z aromaterapią, żeby nie kojarzyła się tylko z przysłowiowym sklepem zielarskim, buteleczką apteczną i czymś, czego nie chcemy trzymać na półce. Pragnęłam, aby to był produkt dopieszczony, luksusowy, dlatego moje buteleczki są estetyczne, mają dopracowane naklejki.

Są jak klejnot, gdy ktoś kupuje albo dostaje taki olejek, cieszy się nim dwojako. Zarówno wyglądem opakowania, jak i jego zawartością. Mówiąc krótko -aby było spójnie. Chciałam dotrzeć do osób, które tak, jak ja, mają duże oczekiwania estetyczne i niekoniecznie sięgały do tej pory po aromaterapię. Moją idee fixe było stworzenie produktu naturalnego, ale premium.

Wyróżnia nas również to, iż jesteśmy firmą polską od początku do końca, polską rodzinną marką. Nie stoi za nami wielka korporacja. Uważam to za bardzo istotny rys naszej działalności.

To umacnia waszą wiarygodność, po pierwsze testowanie produktu na sobie i najbliższych, po drugie działanie biznesowe w rodzimym otoczeniu…

Edyta Tecław: Tak i właśnie dlatego ważna jest relacja z każdym klientem, znam moich klientów, spędzam z nimi czas, spotykamy się, organizuję dla nich warsztaty, wykłady, najważniejszy dla mnie jest bezpośredni kontakt z klientami.

Wasza firma jest w zasięgu, nie trzeba jej szukać za oceanem, po prostu jest tutaj i jest dostępna.

Edyta Tecław: Wszystko co oferujemy, mamy dostępne od ręki. Wcale to nie jest takie oczywiste, gdy popatrzy się na nasz rynek. Mamy pracownię w Warszawie, do której zapraszamy, można do nas przyjść, powąchać, odebrać produkty na miejscu. Oferujemy w sprzedaży olejki, ale też dyfuzory i inne zapachowe skarby. Stworzyłam karty olejkowe, co też wyróżnia nasze produkty na rynku aromaterapii. Chciałam, żeby wszystko było bardzo wygodne w użyciu. U nas tak naprawdę nie chodzi tylko o to, żeby ktoś kupił, ale żeby używał olejków i został z nami, poczuł się bezpiecznie.

Co dokładnie oznaczają te karty?

Edyta Tecław: Karty olejkowe są dołączone do każdego produktu, są wielkości karty do gry. Opisują w punktach działanie i zastosowanie, to ma na celu ułatwić korzystanie z olejków. Karty można zbierać w specjalnym segregatorze. Wiem, iż są kolekcjonowane przez moich klientów, ponieważ łatwo z nich skorzystać i nie trzeba zaglądać do Internetu, żeby sprawdzić, co zrobić z danym olejkiem, który ma się w domu. Nie trzeba też wczytywać się w obszerne instrukcje, to proste i funkcjonalne rozwiązanie, a przy tym bardzo estetyczne.

Nie wszyscy wiedzą, iż aromaterapia to nie tylko zmysł węchu, niektóre olejki możemy pić, niektórymi się smarować, zaś inne dodawać do kremów…

Edyta Tecław: O piciu mówię dosyć dużo. Generalnie jestem przeciwniczką picia olejków z tego względu, iż aromaterapia owszem w jakichś wyjątkowych przypadkach pozwala na to, natomiast tylko pod okiem aromaterapeuty lub lekarza, ponieważ są to bardzo duże stężenia, które mogą powodować podrażnienia. Olejek nie miesza się z wodą, więc zawsze będzie pływał po powierzchni. Można sobie poparzyć przełyk, poza tym nasz organizm ma problem, żeby zmetabolizować choćby jedną kroplę olejku, bo to odpowiada mniej więcej 17 filiżankom naparu z takiej rośliny.

Drogą wziewną pobieramy z aromaterapii wszystko, co nam jest potrzebne, bez obciążania żołądka i układu trawiennego. Jest wiele sposobów na wykorzystanie olejków eterycznych. Można robić masaże, dodawać do kąpieli, wszystko oczywiście po odpowiednim zmieszaniu wcześniej, na przykład z miodem czy z mlekiem albo olejem bazowym. Popularne jest też ostatnio stosowanie olejków do czyszczenia różnych powierzchni w domu. Spisałam na kartach wszystkie możliwe sposoby skorzystania właśnie po to, aby ktoś kupując u mnie olejek rzeczywiście wiedział, co z nim dalej robić.

Kolejną i wyróżniającą na rynku cechą jest to, iż łączysz biżuterię z zapachem. To bardzo oryginalne i niespotykane. Rozumiem, iż w ten sposób obdarowujesz zarówno zmysł wzroku, jak i węchu, ale też zaspakajasz potrzeby obcowania właśnie z czymś pięknym. Tą wielką wartość terapeutyczną zamykasz w innej wartości, jaką jest biżuteria…

Edyta Tecław: Czyli oferujemy dwa w jednym (śmiech)! Rzeczywiście zamknęłam te zapachy w biżuterii. Przede wszystkim dlatego, iż to jest forma aromaterapii, którą można mieć zawsze przy sobie. Wyciąganie buteleczki w sklepie, biurze czy w autobusie i wąchanie, oczywiście spełni swoją funkcję, ale może być dla kogoś niekomfortowe, poza tym jest niewygodne. Biżuteria umożliwia- zwłaszcza naszyjniki czy kolczyki, które mamy blisko nosa- wdychanie olejków przez cały dzień, niezależnie od tego, gdzie jesteśmy. Szczególnie w komunikacji miejskiej to się sprawdza, wiem to z opinii klientów. To jest bardzo przyjemne, gdy wchodząc do zatłoczonego autobusu, w którym panuje zaduch, masz pod nosem pachnącą świeżo miętę czy pomarańczę. Ale również w pracy, gdzie nie wszyscy muszą wdychać nasze olejki na katar czy migrenę, a my mamy je ukryte w biżuterii i inhalujemy się nimi przez cały dzień. Mam sporo klientek, które cierpiąc na alergię skóry, nie mogą nakładać zapachów na ciało bezpośrednio i wykorzystują w tym celu moją biżuterię, nasączają biżuterię swoimi ulubionymi perfumami, po to, żeby nie nosić bezpośrednio na skórze. Zwłaszcza latem zachęcam, żeby przenieść swoje perfumy z ciała na biżuterię, dlatego, iż nie powinniśmy nakładać perfum na skórę wychodząc na słońce, narażając się na poparzenia słoneczne, przebarwienia, alergie skórne.

Pachnąca biżuteria utrzymuje zapach perfum znacznie dłużej niż nasza skóra, otacza nas aromatem przez cały dzień i ten aromat nie zmienia się (jak to bywa w przypadku stresu czy zmian hormonalnych, kiedy nasze ph skóry ulega zmianie i tym samym perfumy pachną na skórze różnie w różnych sytuacjach).

W środku naszej biżuterii jest chłonny wkład, tkanina lub kamień, do nasączania i w momencie, gdy otwieramy biżuterię, zakraplamy go dowolnym zapachem. Biżuteria nie jest pachnąca w momencie zakupu, ale zawsze ma dołączoną buteleczkę z zapachem od nas, dopiero gdy nasączymy ją swoim wybranym aromatem, to ona pachnie dokładnie tak, jak lubimy. Zapach możemy zmieniać, wymieniając po prostu wkłady wewnątrz biżuterii. Możemy rano zaaplikować coś energetyzującego, a wieczorem coś bardziej uspokajającego, wyciszającego albo sięgnąć po uwodzący afrodyzjak.

Produkty Via Aroma są dla zmysłów, dla dobrego wyglądu, dla zapachu, ale nie zapominajmy, iż aromaterapia to przede wszystkim zbawienne adekwatności lecznicze wynikające właśnie z faktu, iż olejki pochodzą od wspaniałych roślin, które mają niesamowite adekwatności.

Edyta Tecław: Rzeczywiście możemy wpływać na nasz organizm właśnie przy użyciu olejków eterycznych. Na przykład możemy regulować gospodarkę hormonalną. Wiele moich klientek używa regularnie mojej autorskiej mieszanki „Ona”. Ta mieszanka przyjemnie stabilizuje hormony. Zarówno u młodej dziewczyny, która ma skoki hormonalne, czy u kobiety, która przechodzi przez menopauzę.

Inne olejki eteryczne wpływają korzystnie na naszą głowę, pomagają przy migrenie, zmniejszają zawroty głowy. Osoby, które mają chorobę lokomocyjną, często wspierają się olejkami podczas jazdy samochodem. Niektóre olejki zmniejszają stres, wyciszają i koją. Możemy też znaleźć olejki, które pobudzają. Osobom, które rano potrzebują dawki energii, polecę pomarańczę, czarny świerk czy grejpfrut, zaś tym posiadającym stresującą pracę sugeruję sięgnąć po lawendę, melisę, cedr himalajski, po to, aby po ciężkim dniu wyciszyć się i dobrze wyspać.

Olejek z kadzidłowca to najlepszy w aromaterapii olejek na pamięć i koncentrację. Podawany jest w USA wspomagająco osobom z demencją, z choroba Alzheimera. Stworzyłam też mieszankę „Eureka”, w której cynamon i rozmaryn wspierają podczas nauki do sesji egzaminacyjnej czy intensywnej pracy. Aromaterapia dodaje też, pewności siebie. Bergamotka na przykład…Sama sięgam po nią przed publicznymi wystąpieniami.

Zapach wspiera również w sytuacjach intymnych, chociażby olejek z gałki muszkatołowej, czarnego pieprzu róży, jaśminu. Takie zapachy, pomagają nam ocieplić atmosferę i dodać trochę pikanterii w sypialni.

Jest też cała gama-olejków na wszelkiego rodzaju przeziębienia, infekcje, podnoszących odporność. Największą popularnością cieszy się mieszanka „ANTYWIRUS” (oparta na średniowiecznej recepturze). Pachnie nieco świątecznie przez goździk i cynamon. Warto, szczególnie w okresie infekcji, regularnie wcierać sobie rozcieńczone olejki w stopy.

Podkreślasz i jest to takim firmowym przesłaniem Via Aroma, słowo holistyczność. Jak rozumiesz to holistyczne podejście w aromaterapii?

Edyta Tecław: Dla mnie holistyczność polega na tym, iż wszystko współgra ze sobą. Holistycznie, czyli kompleksowo, wszędzie wokół mam te olejki. My, całą rodziną używamy olejków eterycznych, w różnych sytuacjach. Kiedy trzeba zadbać o emocje, gdy czujemy jest spadek nastroju, wtedy zawsze w pierwszej kolejności sięgamy po olejki cytrusowe, bo one są takimi naturalnymi antydepresantami. Na obolałe stawy, mięśnie, czarny pieprz na przykład po treningu. Zawsze na stole w kuchni stoi lawenda i wszyscy wiedzą, iż jak lawendą poleje się miejsce oparzenia, to nie będzie śladu oparzenia. Dezynfekuję olejkiem z cytryny deski do krojenia, czyszczę kuchnię, łazienkę. choćby szkło, żeby ładnie błyszczało, traktuję olejkami. Dodaję olejków do pralki, do zmywarki. Olejki są obecne, tak jak mówię, na każdym etapie, więc i dla emocji, i dla zdrowia, i dla higieny. Holistycznie! Oczywiście również dla urody, dla wrażeń estetycznych. Dodaję olejku do masażu twarzy, ale stworzyłam też mieszankę antycellulitową. W samochodzie, nie wyobrażam sobie podróży bez dyfuzora.

Wiem, iż jesteś zafascynowana Włochami, stąd chyba też nazwa, Via Aroma-droga aromatów?

Edyta Tecław: Nazwa, marka, wyrosła w czasie, gdy intensywnie uczyłam się włoskiego, z tej fascynacji dla języka, kraju, kultury. Kocham całe południe Europy, to jest moje miejsce i wszędzie tam moja marka jest dobrze odczytywana. Szukałam inspiracji i chciałam, żeby to była nazwa międzynarodowa, głównie z tego względu, iż mieszkam większość swojego dorosłego życia poza Polską. Pamiętam, ile było kłopotu z moim imieniem i nazwiskiem. W związku z tym postanowiłam, iż moje dzieci będą miały międzynarodowe imiona, a marka musi się nazywać zrozumiale dla wszystkich języka. Wydaje mi się, iż to nam się udało. Nazwa Via Aroma jest łatwa do zapamiętania i do wymówienia, taki był zamysł. Jest melodyjna i przywodzi na myśl od razu zapach (Aroma). Zdradzę sekret, o którym dotąd nie mówiłam (śmiech). W nazwie ukryte są dwie litery. Moja córka ma na imię Victoria, syn zaś Aleksander. Ten znak w środku, który jest w logo, to jest takie V i A połączone. Chciałam, żeby to była właśnie taka pachnąca droga, aleja zapachów, ale też piękne logo w kontekście biżuterii czy opakowań.

Opowiesz coś o przyszłości? Zdradzisz jakieś plany?

Edyta Tecław: Najnowsze wyzwanie – naturalne perfumy! Na pewno ostatnim takim dużym krokiem było to, iż w grudniu stworzyłam pierwszą linię moich autorskich perfum naturalnych. Są w 100% naturalne, bez żadnej chemii. Są niezwykłe, bardzo trwałe, występują w różnych nutach zapachowych. To aż 6 różnych zapachów. Cała kolekcja pod nazwą „ME” – bo to jest moja droga, czyli moje wspomnienia, moje historie opisane w tych zapachach. Są aromaty słodkie, kwiatowe, ale są też drzewne, kadzidlane, ciężkie nuty oudu. Można w tej kolekcji znaleźć tak naprawdę coś dla siebie, jestem bardzo skrajna w swoich preferencjach zapachowych. Latem kocham kwiaty i cytrusy, jesienią i zimą obtulam się kadzidlaną wonią. Prawie wszystkie zapachy, poza perfumami „Ona”, są unisex, gdyż uważam, iż perfumy nie mają płci. Nie należy stawiać granic.

Prowadzę warsztaty zapachowe i obserwuję niekiedy mężczyzn wybierających różę damasceńską do swoich perfum, albo kobiety, które tworząc własne perfumy sięgają po ciężkie nuty paczuli czy mirry. Zapraszam wszystkich chętnych na warsztaty, gdzie można stworzyć swoje indywidualne perfumy, bo to jest chyba najpiękniejsza przygoda. Czas zatrzymania, zadumy, bycia blisko swoich potrzeb. To okazja, żeby skomponować niepowtarzalne perfumy, którymi nikt inny nie będzie pachnieć. Perfumy z duszą, przez które można wyrazić swoja osobowość.Tworzę też logo zapachowe dla firm, czyli zapach, za pomocą którego marka może się wyróżnić na rynku i zapaść w pamięć na długo, być kojarzona z jakimś konkretnym zapachem.To bardzo rozwijający się trend, dotychczas popularny wśród wielkich marek, które wykorzystywały wyłącznie aromaty syntetyczne, Dziś, na szczęście, świadomie wybierane są zapachy naturalne i to przez mniejsze marki polskie. Działamy na polskim rynku, ale eksplorujemy również rynki zagraniczne, jesteśmy dostępni w Norwegii. Nasze produkty są wysyłane choćby do USA, to miłe. Każdą recepturę perfum zapisujemy, jest ona pilnie strzeżona, po to, by zawsze można było u nas zamówić kolejny flakon swoich ukochanych perfum. Wyjątkowe!

Wyjątkowe, na wyłączność. Warto dążyć do spersonalizowania zapachu, nie pachnieć tak, jak inni i tym, co jest akurat modne. Warto pachnieć indywidualnie. Można siebie wyrazić również poprzez zapach, tak jak chcemy się odróżniać poprzez ubiór czy fryzurę. Tworzę perfumy dla siebie i bliskich na różne okazje i mam ich bardzo, bardzo dużo. Dziwi mnie, gdy ktoś przychodzi czasem na warsztaty i mówi, iż używa jednych perfum o każdej porze od 20 lat. Wydaje mi się, iż świat zapachów jest taki bogaty, iż warto próbować, eksperymentować, zmieniać zgodnie z potrzebami i pragnieniami. Warto się otworzyć na przygodę z aromatem. Poznałam kiedyś klientkę, która mówiła, iż nie znosi wanilii a wyszła od nas z waniliowymi perfumami…tak pozytywnie zaskoczył ją zapach tej naturalnej 100% wanilii.

Ostatnio, na konferencji aromaterapeutów, był prowadzony wykład i opublikowane badania, potwierdzające, iż wąchanie, stymulowanie zmysłu węchu przedłuża nam młodość, poprawia witalność, sprawność umysłową, koncentrację… Wąchanie jest takim swoistym treningiem dla mózgu, to nie tylko przyjemność, ale też fantastycznie wpływa na nasz organizm.

Powiedz na koniec, od czego zacząć przygodę z waszymi produktami?

Edyta Tecław: Na początku zachęcam, żeby wąchać takie zapachy, które znamy. Będą otwierać się w pamięci szufladki wspomnień i będą nasuwały się różne skojarzenia. Czyli możemy wąchać cytrusy: pomarańczę, mandarynkę, grejpfrut. Coś, co już gdzieś kiedyś wąchaliśmy, to będzie dla nas bardzo przyjemne. Takie aromaty, jak cynamon czy goździk, skojarzą nam się ze świętami. Albo mięta czy lawenda, które pachną latem. Dlatego na początek warto sięgać po nuty znajome, popularne, bo dla kogoś początkującego, paczula, wetyweria i ylang-ylang, będą pachniały obco, dziwnie, może choćby odrzucająco. Inaczej niż dla konesera zapachów.

Często powtarzam, iż o ile wąchamy olejki, niech będzie to chwila zatrzymania. Otwórzmy buteleczkę z olejkiem, weźmy tę jedną kroplę i wąchajmy, zamykając oczy, zastanawiając się, co czujemy, co nam się przypomina, jakie zmysły budzi w nas zapach, z jakim rejonem świata nam się kojarzy. To bardzo pomaga zwolnić, w szybkiej codzienności. Zapachy mogą być naszym ogromnym sprzymierzeńcem, w sytuacji zagrożenia, czy trudnego momentu, zapachem możemy się zmobilizować albo możemy też, dzięki niemu, otoczyć się pancerzem ochronnym. Warto sięgać po zapachy, które dała nam natura, bo w nich jest nie tylko piękno, ale i niezwykła moc.

Niech zatem prowadzi nas w tym pachnąca droga, dziękuję za piękną, aromatyczną rozmowę!

Edyta Teclaw, właścicielka marki Via Aroma

Idź do oryginalnego materiału