Dzisiaj jest ostatni dzień mojego psa i cichutko popłakuje, siedząc naprzeciwko mnie. Leży na kanapie, na której zwykle odpoczywa. Technicznie, to była zawsze moja miejscówka, ale dziewięć lat temu przestałem się wykłócać z trzydziestokilogramowym pitbullem o prawa do mebli i stała się jego. Nazywa się Sierżant. Nadałem mu to imię, bo nie potrafiłem emocjonalnie odciąć […]