Dziewczyna mojego syna nie zna podstawowych rzeczy domowych… Co powinnam zrobić? Moja teściowa zma…

polregion.pl 12 godzin temu

Moja teściowa odeszła kilka lat temu. Po jej pogrzebie obiecałam sobie, iż będę pamiętać jedną zasadę o zmarłych mówi się dobrze albo wcale.

Przyrzekłam sobie też jeszcze jedno niezależnie od tego, jaka synowa to będzie, nigdy nie stanę się taka, jak ona była.

Ale wiadomo, co innego zamierzenia, a co innego życie.

Mój jedyny syn, Marek, właśnie skończył dwadzieścia pięć lat. Na początku lata przyprowadził do domu swoją dziewczynę.

Zgodnie z moją decyzją, żeby nie wtrącać się w jego sprawy, przyjęłam ją z otwartym sercem, choć nieco z przymkniętymi oczami.

Powiedziałam sobie nie będę patrzeć na nią z góry, nie będę wytykać błędów, nie będę udzielać rad. Przeżyłam to już ze swoją, nieżyjącą już teściową to prowadzi donikąd, a potem tylko niechęć zostaje.

Nie chcę zniechęcić ani Marka, ani tej dziewczyny. Przyznam szczerze, iż sprawia mi przyjemność robić im rano kawę wiem, kto jaką lubi i rozpieszczać w weekendy. W tygodniu nie mam na takie dodatki czasu.

Staram się wtedy zniknąć wyjeżdżam z mężem nad jezioro, jadę do koleżanki albo do mamy na robienie powideł i ogórków wtedy zostają sami w domu.

I wtedy wydarzyło się coś z pozoru zabawnego, a jednak bardzo mnie poruszyło dlatego muszę to opowiedzieć. Pewnego wieczoru przyszła do mnie dziewczyna Marka, pokazując bluzkę, którą kupiła wracając z pracy do domu.

Bluzka była ładna, choćby niedroga, a cenę dodatkowo obniżono, bo jeden guzik był odpruty.

Założyła ją, obejrzała w lustrze wyglądała świetnie. Następnego dnia, w piątek, miałyśmy razem wyjście i zapytałam, czy założy tę nową bluzkę Okazało się, iż nie, bo nie potrafi przyszyć guzika.

Przyznaję, wyrwało mi się wtedy zdziwione: Naprawdę?, bo nie mogłam uwierzyć, iż dziewczyna w wieku 22 lat nie ma choćby igły, nitki czy guzika.

I wtedy zastanowiłam się: kochana, a jutro? Jak dasz sobie radę z domem, dziećmi, decyzjami codziennymi? Jak poradzisz sobie w życiu?

Teraz sama nie wiem, co mam zrobić przyszyć guzik bez słowa? Pokazać jej, jak się to robi? A może zostawić sprawę będzie chciała nosić bluzkę, to się nauczy, nie nie. Niech wisi bez guzika w szafie.

Jedno wiem na pewno nie chcę być złą teściową. Widziałam taką w swoim życiu i nie podobało mi się toUśmiechnęłam się w duchu i zaproponowałam:
Może chcesz, żebym ci pokazała, jak to się robi? To nic trudnego, a przyda się w życiu.

Spojrzała na mnie z lekkim zaskoczeniem, ale po chwili kiwnęła głową z nieśmiałym uśmiechem. Przyniosłam więc igłę, nitkę i siadłyśmy razem przy stole. Jej palce były niepewne, ale śledziła każdy ruch, przygryzając wargi i wybuchając śmiechem, gdy nitka uciekała z dziurki. W końcu guzik znalazł się na adekwatnym miejscu.

Chyba nie wyszło tak krzywo, jak myślałam powiedziała dumnie.

Patrzyłam na nią i przez moment widziałam siebie sprzed lat młodą, niepewną, stojącą w obcym domu, próbującą zrozumieć, kim jestem i jak układać swoje życie według własnych zasad. Zrozumiałam wtedy, iż nie muszę powielać cudzych błędów wystarczy czasem podać igłę, posiedzieć wspólnie nad czymś prostym i pozwolić, by zwykły guzik zszył ze sobą dwa światy.

Może właśnie od takich małych gestów zaczyna się nowa historia inna niż ta, której się bałam. I jeżeli moja teściowa patrzy gdzieś z góry, mam nadzieję, iż widzi, iż można inaczej. Po prostu z serca.

Idź do oryginalnego materiału