Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć o tym jednym dniu, kiedy poszłam się rozwodzić… i wyobraź sobie, założyłam suknię ślubną.
Jak mój mąż, Tomek, powiedział mi, iż chce rozwodu, otworzyłam szafę i wyjęłam swoją białą suknię. On patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami.
Zwariowałaś? Co Ty robisz?
Zakładam to do sądu mówię i otrzepuję suknię z kurzu.
Nie możesz iść na rozwód w sukni ślubnej!
Oczywiście, iż mogę. Ty założysz garnitur od ślubu. Skoro w nim przysięgałeś miłość, w nim też pójdziesz zerwać tę przysięgę.
Widziałam, iż nie miał żadnego dobrego argumentu. Po dwudziestu minutach już przekopywał szafę, burcząc coś pod nosem, szukając swojego ślubnego garnituru.
Przysięgam, jak weszliśmy do sądu, to ochroniarz aż zamarł. Jedna pani zawołała Gratulacje!, na co druga ją szturchnęła i mówi: Co Ty gadasz, oni się rozwodzą!.
A sędzia prawie spadł z krzesła, jak nas zobaczył. Ja cała na biało, z welonem, Tomek w smoking i muchę.
Pani… zaczął sędzia z trudem powstrzymując śmiech …mogę zapytać, dlaczego przyszła Pani w sukni ślubnej?
Bo, Wysoki Sądzie, ten człowiek obiecał mi aż śmierć nas nie rozłączy właśnie w tym stroju. Skoro umierać się jeszcze nie wybieramy, a on chce zakończyć ten układ, to niech to zrobi, patrząc na mnie taką, jaką mnie widział, kiedy składał tę obietnicę.
Tomek spojrzał na mnie, aż mu się oczy zaszkliły.
Nigdy Cię nie okłamałem, naprawdę wtedy Cię kochałem.
A teraz? pytam, i już głos mi się łamał.
Sędzia odchrząknął:
Proszę państwa, daję wam pół godziny przerwy. Wyjdźcie, przejdźcie się, porozmawiajcie. A jeżeli wrócicie dalej tak ubrani i zdeterminowani do rozwodu, poprowadzę dalej sprawę. Ale mam przeczucie, iż dwójka ludzi, która przychodzi tu w strojach ślubnych, ma jeszcze o czym ze sobą rozmawiać.
Wyszliśmy na korytarz. Tomek poprawił mi welon, który się przekrzywił.
Pięknie wyglądasz mówi zupełnie jak wtedy.
Ty też nieźle się trzymasz przyznałam. Chociaż głupi jesteś.
Staliśmy tak, wyglądaliśmy jak para tuż po ślubie, tylko iż pod drzwiami sądu. I nie wiedzieliśmy, co dalej.
A może… zaczyna niepewnie Tomek …zamiast się rozwodzić, pójdziemy zjeść kawałek tortu weselnego i przypomnimy sobie, po co się pobraliśmy?
Czasem się zastanawiam, czy to jest ta prawdziwa miłość iż choćby na rozwód ubierasz się tak, jak do ślubu czy po prostu jesteśmy dwójką lekkich wariatów, którzy zawsze muszą wszystko robić na całego?




