Dzień tylko dla mnie – czas na relaks i przyjemności

polregion.pl 3 godzin temu

**Mój dzień**
**Część 1: Powrót**

Wieczór powoli opadał na osiedle, malując chmury miękkim pomarańczem, który zapowiadał spokojną noc. Dla Jakuba jednak wszystko wyglądało jak zwykle. Po męczącym dniu w biurze, gdzie stosy dokumentów zdawały się rosnąć w oczach, a spotkania następowały jedno po drugim, marzył tylko o tym, by wrócić do domu, zjeść kolację i może obejrzeć trochę telewizji przed snem. Nie był nieszczęśliwy, ale przyzwyczaił się do rutyny, do przewidywalności dni, które płynęły jak paciorki różańca.

Zaparkował samochód przed domem i od razu zauważył coś dziwnego. Drzwi samochodu jego żony, Anny, były otwarte. Jakub zmarszczył brwi. Ania była drobiazgowa, dbała o szczegóły, zwłaszcza o samochód, który traktowała jak swoje sanktuarium. Jeszcze bardziej zaskoczyło go, gdy zobaczył drzwi wejściowe do domu uchylone, a przez nie wydostawał się świeży powiew powietrza zmieszany z gwarem dziecięcych zabaw.

Zrobił kilka kroków i zatrzymał się jak wryty. Ogród, zwykle zadbany i pielęgnowany przez Anię i dzieci w weekendy, teraz wyglądał jak pole bitwy. Ich trójka dzieci: ośmioletni Kacper, sześcioletnia Zosia i czteroletni Staś, bawili się w kałużach błota, całkowicie ubabrani, wciąż w piżamach. Puste opakowania po jedzeniu i resztki jedzenia były porozrzucane po trawniku, jakby przeszedł tędy mały tornado. Jakub poczuł ukłucie zaniepokojenia zmieszane z niedowierzaniem.

Tato! krzyknął Kacper, gdy go zobaczył. Zobacz, co zrobiliśmy!

Zosia machała rękami, dumnie prezentując górę błota, która według niej była niezdobytą twierdzą. Staś tymczasem śmiał się wniebogłosy, pluskając nogami w kałuży.

Jakub rozejrzał się, szukając psa, Borysa, ale nie było po nim śladu. choćby szczekanie nie dobiegało z oddali. Jego niepokój rósł. Gdzie była Ania? Dlaczego wszystko wyglądało tak, jak wyglądało?

Gdzie jest mama? zapytał, starając się nie brzmieć zaniepokojony.

W środku odpowiedziała Zosia, nie odrywając wzroku od swojej budowli.

Jakub wszedł do domu, omijając śmieci i zabawki. Chaos wewnątrz był jeszcze większy. Lampa leżała na podłodze, koc był zgnieciony i odsunięty do ściany. W salonie telewizor grał na pełnej głośności kreskówkę, a pokój dzienny tonął w morzu zabawek i porozrzucanych ubrań.

W powietrzu unosił się zapach jedzenia zmieszany z detergentem i ziemią. Jakub skierował się do kuchni, gdzie zlew był przepełniony brudnymi naczyniami, resztki śniadania pokrywały blat, a drzwi lodówki stały otworem. Na podłodze płatki dla psa były rozsypane, a pod stołem połyskujący w mroku rozbity wazon.

Serce Jakuba zabiło mocniej. Coś było nie tak. Pospiesznie wszedł na piętro, odsuwając zabawki i stosy ubrań, które blokowały przejście. Na korytarzu zauważył wodę wypływającą spod drzwi łazienki. Gdy je otworzył, zobaczył mokre ręczniki, pianę i zab

Idź do oryginalnego materiału