Dzieci są niewychowane? "Dzień dobry mówią, jak im się zachce"

gazeta.pl 1 godzina temu
- Mam na swoim piętrze czworo dzieci i nam dzień dobry mówią, jak im czapka stanie, a innym sąsiadom niemal w ogóle. Wchodzą do windy, w której ktoś jedzie i nic. Cisza - opowiada w rozmowie z portalem eDziecko nasza czytelniczka.
Kiedyś było to niemal oczywiste. Dzieci, które mijały sąsiadów na klatce schodowej, wchodziły do sklepu czy wsiadały do windy, mówiły dzień dobry. Czasem cicho, czasem nieśmiało, ale jednak. Dziś bywa różnie. Jedne dzieci witają się z każdym napotkanym dorosłym, inne spuszczają wzrok, milczą albo przechodzą obok, jakby nikogo nie było.

REKLAMA







Zobacz wideo Takim ojcem jest Wojciech Szczęsny. "Najcięższa rola naszego życia"



"Mówią, jak im czapka stanie"
Swoimi historiami i przemyśleniami dotyczącymi mówienia przez dzieci i młodzież dzień dobry, dzielą się z nami czytelniczki. Pani Alicja mieszka z rodziną w jednym z bloków w podwarszawskiej miejscowości. - Mam na swoim piętrze czworo dzieci i nam dzień dobry mówią, jak im czapka stanie, a innym sąsiadom niemal w ogóle. Wchodzą do windy, w której ktoś jedzie i nic. Cisza. Z kolei ich rodzice to normalne, fajne, kontaktowe osoby - mówi w krótkiej rozmowie z portalem eDziecko. Nie ma w jej głosie złości. Raczej zdziwienie. Bo skoro rodzice potrafią, rozmawiają, uśmiechają się, to skąd ta niechęć czy bariera u dzieci?


Dzieci często zapominają się przywitać
Pani Ola, mama dwójki dzieci, patrzy na sprawę z tej wychowawczej strony. - Moje dzieci mówią dzień dobry, ale często zdarza im się zapomnieć. Wtedy je upominam, chociaż gdzieś słyszałam, iż może nie powinnam. Moim zdaniem, jeżeli nie będę im przypominać, to na milion procent w ogóle zapomną o tym, iż trzeba to robić - przyznaje. - A ja przywiązuję do tego dużą wagę i zależy mi, by wyrosły na kulturalnych ludzi - dodaje.
Do rozmowy włącza się też pani Karolina, mama przedszkolaka, której historia pokazuje, iż dzieci zmienne są. - U nas są takie fazy. Raz idziemy chodnikiem i syn wszystkim mówi dzień dobry, a kilka dni później zmiana - zapomina języka w gębie, choćby jak wchodzi do przedszkola. Ogólnie mam wrażenie, iż współczesne dzieciaki to dzień dobry mówią, jak im się zachce - zaznacza.


Kiedyś takie zachowanie było nie do pomyślenia
Jedna z kobiet wróciła pamięcią do własnego dzieciństwa. - Kiedyś dzieci musiały mówić dzień dobry, bo by zaraz reprymendę od rodziców dostały. Nie było dyskusji. choćby sobie nie potrafię wyobrazić, żebym się z sąsiadem czy sąsiadką z bloku nie przywitała. Tak zostałam wychowana i choćby przez myśl mi nie przeszło, żeby nie powiedzieć dzień dobry i odwrócić się plecami - wyznaje.



Po czym dodaje: Moja córka jest bardzo dobrze wychowana i mimo, iż ma dopiero 6 lat, zawsze z każdym, kogo zna, się przywita. choćby jak jedziemy windą i ktoś do niej na którymś piętrze wchodzi, często to ona pierwsza się uśmiecha i mówi dzień dobry - dodaje na zakończenie rozmowy.
A Ty jakie masz spostrzeżenia? Masz ochotę dodać coś od siebie? Napisz na adres: [email protected]
Idź do oryginalnego materiału