Do naszej redakcji odzywają się mamy, które dzielą się swoimi historiami i spostrzeżeniami. - Nie mogę patrzeć, jak moje dziecko je jakikolwiek posiłek, nie ma znaczenia czy to śniadanie, obiad, czy kolacja. Córka grzebie w talerzu, wszystko rozkłada na części. Rosół jest za tłusty, zapiekanka za sucha, a warzywa mogłyby w ogóle nie istnieć - opowiada Iza. - Modlę się w duchu o przetrwanie i liczę, iż to tylko etap. Tak przynajmniej mówi moja siostra, która kilka lat temu przechodziła dokładnie to samo, a teraz na apetyt swojego syna narzekać nie może - wyznaje.
REKLAMA
Zobacz wideo Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!
Podobne doświadczenia ma pani Natalia (imię zostało zmienione). - Moja córka je tylko frytki z ketchupem i pomidorówkę z ryżem. Makaronu choćby nie spróbuje. Ostatnio zrobiłam delikatne mielone z indyka z cebulką, ale stwierdziła, iż kotlet śmierdzi i choćby go nie dotknęła. I tak jest już od dwóch lat. Ile ja się muszę nagłówkować, żeby zjadła cokolwiek i nie wybrzydzała - przyznaje.
"Sama byłam niejadkiem"
Jedna z czytelniczek wraca wspomnieniami do własnego dzieciństwa. - Moje dzieci raczej nie należą do najlepszych zjadaczy, ale nie mam im tego za złe, bo sama taka byłam. Pamiętam, jak moja mama musiała przecedzać kakao przez sitko, bo kożuch wywoływał u mnie odruch wymiotny. jeżeli w zupie pływały grudki źle rozmieszanej śmietany, też nie byłam w stanie jej zjeść. To samo miałam z jakimiś tłustymi kawałkami mięsa czy skórą z kurczaka. choćby jak była chrupiąca i przypieczona to jej do ust nie brałam, bo wiedziałam, iż pod spodem ma taką warstwę tłuszczyku - wspomina pani Grażyna.
Dietetyk wyjaśnia: To nie zawsze powód do niepokoju
O przyczyny niechęci do jedzenia zapytaliśmy dietetyczkę Milenę Nosek. - Odrzucanie pokarmów przez dzieci może mieć różne podłoże - zarówno naturalne, jak i związane z zaburzeniami, np. ze spektrum autyzmu. Naturalne to tzw. neofobia, czyli etap rozwojowy, w którym dziecko nie chce próbować nowych pokarmów. zwykle mija około 6. roku życia. Naturalne jest też zaznaczanie potrzeby autonomii - dziecko chce i ma prawo decydować, co będzie jadło - tłumaczy ekspertka w rozmowie z eDziecko.pl.
Specjalistka dodaje również: "Wybiórczość może być też dziedziczona po rodzicach, jeżeli sami mają ograniczone preferencje smakowe. Bywa, iż dziecko zakrztusiło się, przestraszyło jedzenia albo jest nadwrażliwe na zapachy czy konsystencję. To zjawiska przejściowe i należy je akceptować - pod warunkiem, iż dziecko ma energię, chęć do zabawy, rozwija się prawidłowo i jest zdrowe".
A Ty? Co myślisz o testach, sprawdzianach i innych formach zaliczeń na koniec pierwszego semestru szkoły? Napisz: [email protected]. Gwarantuję anonimowość.







