Dziadek – Letni wieczór, powrót z treningu i starszy pan leżący na asfalcie. Wszyscy przechodzą obojętnie myśląc, iż to pijak, a on ledwo wyciąga ręce po pomoc, mamrocze coś pod nosem i ma zakrwawione dłonie od zbierania rozbitych butelek po piwie, żeby dzieci z osiedla się nie poraniły. Nikt nie chce się zbliżyć, aż w końcu decyduję się podejść i pomóc, wycieram mu ręce, próbuję ustalić gdzie mieszka. On pokazuje palcami numer mieszkania, dzwonię domofonem – wybiegają zmartwiona rodzina i tłumaczą, iż dziadek po wojnie ma wyciętą część języka i nie potrafi mówić, a mimo wieku codziennie sprząta szkło po młodzieży, by chronić dzieci. Za wdzięczność dostaję kosz malin. Wracając do domu płaczę nad obojętnością ludzi i pytam: dlaczego my, Polacy, tak łatwo oceniamy innych, nie reagując na ludzką krzywdę? Pomagajmy – bądźmy LUDŹMI, nie obojętnymi przechodniami!

naszkraj.online 19 godzin temu
Dziadek Jest lato. Wracam wieczorem do domu po treningu. Nagle widzę starszego pana, leży na asfalcie, zupełnie bezradny, nie potrafi się podnieść. Wszyscy mijający go ludzie omijają go z daleka, jakby bali się, iż jest pijany. On tylko coś mamrocze pod nosem i wyciąga ręce w kierunku ludzi. Mama od małego powtarzała mi, żeby pomagać […]
Idź do oryginalnego materiału