Mateusz Fleter z Twardowa w powiecie jarocińskim interesuje się lokalną historią. Od ponad 10 lat poszukuje skarbów.
Pasjonat historii z Twardowa organizatorem
Poczynania Mateusza Fletera można śledzić na kanale YouTube - ZOBACZ [TUTAJ]. Na filmach dzieli się relacjami z poszukiwań terenowych. W ostatnią niedzielę marca zorganizował wielkie poszukiwaniu skarbów pod Jarocinem - w lesie między Hilarowem a Wielkopolskim Centrum Recyklingu, nad rzeką Lutynią. Jak zaznacza, na wszystkie działania w terenie prowadzi ma zawsze wymagane pozwolenia. Na ostatnią akcję uzyskał jej od Nadleśnictwa Jarocin i Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu.
Dlaczego akurat ten las nad Lutynią?
Dlaczego na poszukiwania wybrał wspomniany teren? Powodów jest kilka.
- Pierwszy i najważniejszy, iż leży tam niedaleko usypane Grodzisko stożkowe wczesnośredniowieczne. Jednak muszę zaznaczyć, iż ono znajduje się na działce, na którą nie mamy pozwolenia ze względu, iż jest to stanowisko archeologiczne, ale działki obok już możemy - wylicza Mateusz Fleter.
Po drugie, jak wskazuje poszukiwacz na tym terenie na wzniesieniu w XIII wieku był kościół drewniany, po którym pozostał dzwon. Na szczęście został ocalony i przewieziony do Witaszyc.
- Trzecim powodem jest odnalezienie dwa tygodnie wcześniej przeze mnie i kolegę dwóch srebrnych monet. Pierwsza to srebrny grosz króla Polski Zygmunta III Wazy z 1626 roku, a druga to srebrny półtorak króla Szwecji Gustawa II z 1630 roku znaleziona przez Krzysztofa Dąbkiewicza z Grupy Poszukiwawczo Eksploracyjnej „Baszta” - opowiada pasjonat historii.
To wszystko przesądziło o tym, iż zdecydował się na zorganizowanie poszukiwań. W sieci opublikował plakat. Na wydarzenie zapisało się ponad 50 osób z różnych stowarzyszeń. Ostatecznie w poszukiwaniach wzięły udział 44 osoby.
Najciekawsze znaleziska z terenu
Co udało się odnaleźć? Dużo monet z okresu baroku - szelągi Jana Kazimierza Wazy tzw. boratynki z 1660 roku. Niestety nie są one w dobrym stanie.
- Piękne dwie monety znalazł kolega Krzysztof Majtyka z „Z wykrywaczem Przez Życie”. Jest to grosz i półgrosz króla z czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego z 1767 i 1768 roku. Jednak najstarszym znaleziskiem jest przęślik ołowiany średniowieczny, czyli ciężarek przymocowany do wrzeciona przy ręcznym wykonywaniu przędzy z lnu i wełny. Przęśliki miały postać niewielkiego krążka z otworem. Miały za zadanie zwiększyć bezwładność wrzeciona i zapobiegać zsuwaniu się nici nawiniętych na wrzecionie. Wykonywano je z gliny, łatwo obrabialnych łupków, brązu, ołowiu, bursztynu, drewna - opowiada z przejęciem Mateusz Fleter.
Przęślika z okresu X do XIII wykrył Zbigniew Jakubczak ze Ostrzeszowskiej Grupy Eksploracyjno- Historycznej.
Przęślik ołowiany
„Wykrywacze” znaleźli mnóstwo monet z czasów PRL-u jak i ówczesnych. Natrafili również na guziki z mundurów polskich, pruskich. Z wyprawy wrócili ze sporą ilością obrączek gołębich.
- Jedna zasługuje na wyróżnienie, ponieważ jest z 1939 roku i prawdopodobnie gołąbek należał do Wojska Polskiego do Armii Poznań a odnalazł go Sławomir Nowacki z grupy „Baszta” - relacjonuje poszukiwacz z Twardowa.
Obrączka gołębia z 1939 roku
Poszukiwacze wychwycili blisko 100 łusek karabinowych z okresu I jak i II wojny światowej.
Marzenia i plany
Wszystkie znaleziska trafią do konserwatora zabytków, która je oceni.
- Jestem zadowolony z poszukiwań, bo w jakimś stopniu przeszukaliśmy teren, ale to nie koniec. Mam zgodę do lutego 2027 więc dalej działam sam lub ze znajomymi i szukamy. Może znajdziemy jakiś skarb z nad Lutyni - dywaguje nasz rozmówca.
W takcie poszukiwać udało się także posprzątać las. Grupa z kompleksu leśnego wyniosła około 30 kg złomu.
ZOBACZ FILM Z POSZUKIWAŃ




