Może i masz rację. Może prawo jest po twojej stronie. Z jakiegoś powodu nikt jednak na sytuację nie reaguje. Straż Miejska przymyka oczy. Policja problemu nie widzi. Urząd Skarbowy nie wszczyna postępowania. Może warto się zastanowić dlaczego? Czy na pewno twoja interwencja będzie słuszna i przyniesie coś dobrego?
Kiedyś dzieciaki dorabiały na różne sposoby. Mycie szyb na skrzyżowaniach, koszenie trawnika sąsiadowi, pomoc w ogródku, mycie samochodu czy inne drobne prace. To była nie tylko okazja do zdobycia kilku złotych, ale też ważna lekcja. Że pieniądze nie biorą się z bankomatu. Że trzeba na nie zapracować. Że nic nie przychodzi samo.
Dziś modny pomysł to stolik z lemoniadą. Tylko czy to legalne? Zawsze znajdzie się ktoś życzliwy, kto uzna za swój obowiązek zgłoszenie sprawy odpowiednim służbom. Donosy mamy we krwi.
I absolutnie nie jest to przeciwko dzieciom. Chodzi przecież o porządek i przestrzeganie prawa. Jasne, nikt dzieciaków ścigać za to nie będzie. Ale czy nie brakuje nam życzliwości, zrozumienia i zwykłego zdrowego rozsądku. Może i prawo jest po stronie donosiciela, ale… i tak uważam, iż to zwyczajnie głupie, złe i szkodliwe zachowanie.
Dziwne czasy.
Auta różnie parkujące na osiedlach, gdzie jest poważny niedobór miejsc parkingowych. Sprzeczka polityczna między kolegami i gnój wysypany pod płotem. Nieprzychylny komentarz na facebooku. Grill na działce. Sobotni, imprezowy hałas po 22.00. Złe oznakowanie na Bytomskiej. Sąsiedzkie spory. Dzieciaki z lemoniadą. Wszystko co kiedyś potrafiliśmy załatwiać sami – między sobą, dziś trafia do służb. Straż Miejska, Policja, Prokuratura porządkują nasze życie. Porządek musi być. Taki od linijki. Niemiecki.









